
GUZ MÓZGU zabiera mi sprawność, mowę i oddech. Błagam o pomoc❗️
Fundraiser goal: Skuter elektryczny trójkołowy
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Skuter elektryczny trójkołowy
Fundraiser description
Źle zaczęło się dziać już we wrześniu 2025 roku. To wtedy wystąpiły pierwsze objawy, które zaczęły odbierać mi sprawność i zdrowie. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że za niedługo będę musiał stoczyć walkę z przeciwnikiem o wiele silniejszym ode mnie – guzem mózgu.
Najpierw pojawiły się problemy z chodzeniem i mówieniem. Zaniepokojony udałem się do neurologa, żeby poznać przyczynę mojego pogarszającego się stanu zdrowia. Dostałem skierowanie na rezonans, który odbył się pod koniec stycznia 2026 roku.
Jego wyniki były przerażające. Okazało się, że w przysadce mózgowej i w istocie białej pojawiły się dwa guzy. Udałem się do kolejnego specjalisty, który zalecił mi powtórzenie badań. Długo na nie czekałem, a dni dłużyły się w nieskończoność. W głowie miałem same najczarniejsze scenariusze.
Na kolejny rezonans udałem się o własnych siłach, ale z badania wyjechałem już na wózku, prosto na oddział ratunkowy. Opis badania odebrał mi wszelką nadzieję. W ciągu zaledwie kilku miesięcy w mojej głowie urósł guz wielkości 27 milimetrów! Już 27 czerwca 2026 roku przeszedłem operację jego wycięcia. Wycinek został podany badaniom histopatologicznym, a ich wynik brzmiał jak wyrok – to glejak.

Pojawił się niedowład prawej ręki i nogi, problemy z mówieniem się nasiliły. Dziś nie jestem w stanie samodzielnie wybrać się na dłuższy spacer – utrudnia mi to niesprawna noga oraz trudności z oddychaniem. Bardzo szybko się męczę i często mam wrażenie, że za chwilę zabraknie mi oddechu.
Niedawno wykonałem kolejne badania kontrolne. Guz w mojej głowie odrasta. Trafiłem na trzy tygodnie na oddział, gdzie zostałem poddany chemio i radioterapii. Dziś jestem już w domu i przyjmuję leki, które pozwalają mi na funkcjonowanie.
Każdy kolejny dzień staje się dla mnie coraz większym wyzwaniem. Ogromny obrzęk mózgu i miejsce, w którym usadowił się guz, sprawiają, że coraz trudniej mi się chodzi, mówi i oddycha. Przede mną jednak kolejne badania, wizyty i leczenie, które, mam nadzieję, przyniesie mi ulgę.

Zanim zachorowałem, byłem nauczycielem i trenerem. Odkąd pamiętam sport zajmował w moim życiu szczególne miejsce. Zdobywałem medale i zajmowałem miejsca na podium. Nagle ze sprawnego, zdrowego mężczyzny stałem się pacjentem onkologicznym, dla którego krótki spacer stanowi wysiłek porównywalny do wejścia na najwyższy szczyt górski.
Na co dzień mieszkam sam, a jedynymi osobami, na których wsparcie mogę liczyć, jest mój przyjaciel i życzliwi sąsiedzi. Mam również trzy psy, którymi się opiekuję i które sprawiają, że życie ze śmiertelną chorobą staje się trochę bardziej znośne. Choroba sprawiła, że zacząłem doceniać małe rzeczy, które wcześniej były dla mnie niewidzialne. Chciałbym móc dostrzegać je jak najdłużej.
Moje trudności z chodzeniem sprawiają, że trudno mi wybrać się chociażby na zakupy do sklepu. Kiedyś tę trasę pokonywałem w 5 minut, dziś taki dystans jest dla mnie praktycznie nie do przejścia. Dlatego chciałby zakupić skuter, który pozwoli mi na niezależność i samodzielność. Niestety, jego koszt jest dla mnie barierą nie do przeskoczenia.
Dlatego postanowiłem zwrócić się z prośbą o pomoc. Twój gest to dla mnie nadzieja na odzyskanie choć części życia, w którym byłem zdrowy i niezależny i nie musiałem martwić się o to, czy uda mi się wyjść z domu i przejść kilka kroków. Będę wdzięczny za każdy gest.
Arkadiusz