Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

We use cookies and similar techniques on this site to enhance your user experience and ensure security, stability and performance of this website. Read more Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Privacy Policy .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Artur walczy z nowotworem

Artur Nowak
Zbiórka zakończona

Artur walczy z nowotworem

49 900,73 zł ( 108.95% )
1153 donors
Fundraising organizer: Fundacja Siepomaga
Artur Nowak
Perki, mazowieckie
Starts at: 31 October 2014
Ends at: 02 November 2014

Result

13 listopada 2014 roku Artur rozpoczął leczenie w niemieckiej klinice. Profesor wprowadził zupełnie inne leczenie niż w Polsce. Po pierwszym dniu badań okazało się, że płuca i brzuszek są czyste. Jednak kolejnego dnia wystąpiła gorączka i pojawiła się wysypka - wszystko wskazuje na to, że choroba postępuje i to szybko. Lekarz powiedział, że to kolejny rzut choroby...

Lekarz zmienił chemię, wprowadził sterydy. Uprzedził  też rodziców, że Artur będzie miał huśtawki nastrojów, ataki paniki, płaczu, napady agresji. Rodzice znieśli to wszystko, byle tylko wyzdrowiał. Przed nimi były ciężkie miesiące, jednak taka była cena zdrowia ich małego synka.

- Dzięki wam dostaliśmy szansę i nie zmarnujemy tego pobytu w Niemczech! - pisze mama Artura. - Jest niestety ryzyko nawrotu choroby... Ale teraz już wiemy, kiedy reagować i jak kontrolować! Szkoda, że w Polsce nie da rady tak szybko działać:( Uratowano by wiele dzieci - kolegów i koleżanek Arturka.

W lutym 2015 roku Artur wrócił do Polski. Okazało się, że też, że niemieckie ubezpieczenie pokryje koszty operacji Artura (tata chłopca rozpoczął pracę w Niemczech). - Profesor powiedział, że choroba może wrócić, dlatego Artuś musi być nadal pod opieką onkologiczną i mieć badania regularnie. - mówi mama. - Ale my mamy nadzieję, że już nigdy nie wróci. Dlatego póki Artur nie potrzebuje pieniędzy na prywatne lub zagraniczne leczenie, chcielibyśmy, żeby zebrane pieniądze pomogły innemu dziecku, które walczy o życie - żeby nie było za późno. Takim dzieckiem była Martusia Dobska, trzymamy kciuki, żeby wszystko poszło dobrze, żeby pokonała chorobę.

Description

Dorosły człowiek, dowiadując się o nowotworze, z jednej strony myśli o tym, co ten potwór może mu zabrać, czego może nie doczekać, a z drugiej strony w chwilach bólu i zwątpienia ma wspomnienia uśmierząjące cierpienie i dające siłę, żeby walczyć. Gdy o nowotworze dowiaduje się 2-letnie dziecko, nie wie, co go czeka, nie ocenia, co może stracić. Chorobę widzi przez strach w oczach mamy, przez jej łzy bardziej słone niż zwykle i częściej pojawiające się na twarzy. I uśmiech, którym próbuje je zakryć.

Artur miał 2 latka, gdy w życie szczęśliwej rodziny wtargnął nieproszony gość - nowotwór. Wybrał najmłodszego członka rodziny. Nie od razu było wiadomo, jak nazwać to, co powoduje wymioty i puchnięcie lewego oczka. Podejrzewano zapalenie spojówek, potem zapalenie zatok. Krople nie pomagały, a oczko wciąż puchło. Artura badali okuliści, laryngolodzy i nic nie wykryli. Podany antybiotyk tylko pogorszył stan Artura, który przez opuchliznę już nie mógł otworzyć oczka. Mama chłopca nalegała na tomografię, ale nie było wskazań. Gdy wybłagała lekarzy o kawałek papierka - skierowanie na tomograf, okazało się, że to ani zapalenie spojówek, ani zapalenie zatok, tylko coś o wiele gorszego - w kości za okiem siedział 3-centymetrowy guz, a naciek nowotworowy wyżarł już fragment kości czołowej obok guza.

Artur Nowak

24 lutego 2014 roku, dwa tygodnie po wykryciu guza, Artur miał operację. Usunięto guz z fragmentem kości, przez co do końca życia Artur będzie miał wgłębienie nad oczkiem w miejscu, gdzie nie ma kości. Po operacji Artur był w złym stanie, dla niego to wszystko było bardzo trudne i niezrozumiałe. Spał w nieswoim łóżeczku, wokoło było pełno obcych ludzi, źle się czuł. A w nocy mamę wypraszano, nie mogła z nim spać na oddziale. Ale była blisko - spała na materacu przy windach i nasłuchiwała, czy Artur nie płacze. Gdy tylko zapłakał, biegła do niego. Mogłaby spać i na gołej podłodze, gdyby była taka potrzeba - byle Artur z tego wyszedł.

Oczko nie ucierpiało podczas operacji, jednak przez kilka następnych miesięcy Artur przyjmował chemioterapię. Najpierw bardzo mocną, potem już lżejszą, podtrzymującą. Po 7 miesiącach od operacji zrobiono tomografię, która wykazała, że resztki guza się wchłonęły, ale usunięta kość słabo się regeneruje. Do końca leczenia pozostało 6 miesięcy chemii. Ostatnio mama zauważyła, że Artur jest blady, ma sińce pod oczami. Nie ma apetytu, nie chce jeść. Lekarze pytani, czy z Arturem jest wszystko w porządku, czy choroba ustąpiła, coraz mniej potrafili powiedzieć. Rodzice zaczęli się bać, że coś jest nie tak. Nie chcieli tego mówić na głos, żeby nie przyciągnąć nawrotu choroby. Zaczęli konsultować Artura za granicą. Jest jeden specjalista w Niemczech, profesor Lehrnbecher, który od lat prowadzi badania nad chorobą Artura. Rodzice chłopca nie liczyli, że profesor odpowie na ich prośbę, ponieważ bardzo ciężko się do niego dostać. Odpowiedział, natychmiast kwalifikując Artura do leczenia w klinice we Frankfurcie.

Artur Nowak

Okazało się, że nowotwór wykryty u Artura (Langerhan's cell histiocytosis) ma 4 stopnie zaawansowania. Nie wiadomo, który jest u Artura. W początkowym stadium nowotwór może zachowywać się jak niezłośliwy - tak stwierdzono w Polsce - ale według profesora jest to od początku nowotwór złośliwy, jednak wykryty wcześnie jest całkowicie uleczalny. Podkreślił, że najgorsze są 3 lata po podaniu ostatniej dawki chemii. Wtedy mogą być przerzuty do płuc, na skórze. W klinice we Frankfurcie leczą kompleksowo, nie tak jak w Polsce, gdzie Artur miał wykonany jedynie tomograf głowy, a nie sprawdzono, czy nie ma przerzutów. Rodzice nie mogli uwierzyć, że po pół roku leczenia w Niemczech ich synek może wrócić całkowicie uleczony, bez nowotworu. Pojechaliby natychmiast, żeby zacząć jak najszybciej, jednak muszą jeszcze trochę poczekać. Najpierw należy opłacić leczenie, wtedy dopiero mogą się pakować.

Arturek jest za mały, by zrozumieć, jak ciężką walkę już stoczył. Nie jest świadomy tego, że rodzice drżeli ze strachu o jego życie, że mama spała na materacu pod windami, żeby być na jego każde zapłakanie. Gdy tylko jej potrzebował - była zaraz przy nim. Rodzice Artura nigdy nie myśleli, że będą w sytuacji, w której zdrowie ich synka będzie zależało od pomocy innych ludzi - tylko w taki sposób mogą zebrać pieniądze potrzebne na leczenie. Jednak taka sytuacja może zdarzyć się każdemu, nie ma możliwości, żeby ją przewidzieć. Łatwiej podać pomocną dłoń niż ją wyciągać po pomoc. Jednak dla dziecka rodzice zrobią wszystko, chociażby ta wyciągnięta dłoń była odrzucana setki razy, wyciągną ją po raz kolejny, bo tylko w ten sposób mogą pomóc swemu synkowi pokonać chorobę.

49 900,73 zł ( 108.95% )
1153 donors

Follow important campaigns