Urgent!
Artur Obierak - main photo

POMOCY❗️Zapadł wyrok! Arturek śmiertelnie chory na DMD!

Fundraiser goal: Terapia genowa w Dubaju, przelot, pobyt, dalsze leczenie, rehabilitacja, sprzęt

Fundraiser organizer:
Artur Obierak, 8 years old
Włocławek
Dystrofia mięśniowa Duchenne'a (DMD)
Starts on: 25 May 2026
Ends on: 1 October 2026
PLN 32,226(0.26%)
Still needed: PLN 12,521,711
DonateDonated by 382 people
Donate via text
Phone number
75365
Text
0982702
Cost PLN 6.15 gross (including VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-Mobile

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Purpose of 1.5% of tax0982702 Artur

Fundraiser goal: Terapia genowa w Dubaju, przelot, pobyt, dalsze leczenie, rehabilitacja, sprzęt

Fundraiser organizer:
Artur Obierak, 8 years old
Włocławek
Dystrofia mięśniowa Duchenne'a (DMD)
Starts on: 25 May 2026
Ends on: 1 October 2026

Fundraiser description

Mam na imię Paulina – jestem mamą Arturka. Dzisiaj jest dzień, którego nie byłam w stanie sobie wyobrazić. Dzień, który przychodzi tylko w najczarniejszych snach – jako rodzice stajemy do walki o życie własnego synka.

Dzisiaj już wiem, że Artur jest śmiertelnie chory. Lekarz wystawił nam dokument, którego żadna matka nigdy nie chciałaby dostać do ręki. DMD – ciężka, genetyczna choroba mięśni, która odbiera dzieciom sprawność, dzieciństwo i szansę na dorosłość.

Artur Obierak

Wyrok przyszedł teraz – kiedy kocham go najmocniej. Kiedy jest małym, 8-letnim chłopcem, który powinien cieszyć się życiem, biegać, śmiać się i marzyć o przyszłości. Jeszcze dwa tygodnie temu byliśmy szczęśliwą rodziną, żyjącą zwykłą codziennością. Dzisiaj jesteśmy załamani, bo nasz synek usłyszał wyrok.

Czy można mu pomóc? Tak. Ale terapia genowa w Dubaju kosztuje 12,5 miliona złotych. To kwota, której nie umiemy sobie nawet wyobrazić. Stajemy do największej walki, jaka może spotkać rodzica – walki o życie własnego dziecka i wiemy jedno – bez Was nie damy rady…

Artur od początku rozwijał się inaczej niż jego rówieśnicy, choć przez długi czas wierzyliśmy, że po prostu potrzebuje więcej czasu. Pierwsze trudności pojawiły się już na etapie podnoszenia główki podczas leżenia na brzuszku. Później nie raczkował, bardzo późno zaczął chodzić. Mieścił się jeszcze w granicach normy rozwojowej, dlatego uspokajaliśmy sami siebie, że wszystko będzie dobrze.

Artur Obierak

Z czasem problemów zaczęło jednak przybywać. Artur miał trudności z chodzeniem i bieganiem, często się przewracał. Nie mogliśmy go odpieluchować. Zaniepokoiło nas jeszcze to, że Artur nie mówił, nie porozumiewał się z nami nawet pojedynczymi słowami. Mamy starszą córkę, więc wiedzieliśmy, że dziecko powinno rozwijać się inaczej...

Artur nie chodził do przedszkola. Skupiliśmy się głównie na walce o jego mowę i komunikację, trochę odpuszczając diagnostykę neurologiczną, bo cały czas widzieliśmy małe postępy i kurczowo trzymaliśmy się nadziei, że jeszcze wszystko się zmieni.

Chodziliśmy od lekarza do lekarza. Byliśmy w szpitalach, korzystaliśmy z WWR, robiliśmy kolejne opinie i konsultacje. Kiedy Artur poszedł do przedszkola, zaczął powoli się komunikować. Wiedzieliśmy, że rozwija się wolniej, ale widzieliśmy też postęp. To dawało nam nadzieję. Tak działa psychika – człowiek skupia się na małych postępach i cieszy się z nich, wskrzeszając w sobie wciąż nowe pokłady nadziei. 

Artur Obierak

Najbardziej zaniepokoiło nas jednak to, że Artur coraz częściej potykał się o własne nogi. Nie potrafił utrzymać równowagi, a kiedy upadał, nie miał odruchu asekuracji – po prostu leciał prosto na głowę. Panie w przedszkolu również mówiły nam, że coś jest nie tak i sugerowały rehabilitację.

W listopadzie ubiegłego roku trafiliśmy na rehabilitację. Tam doktor z Łodzi, po zbadaniu Artura, powiedział nam, żeby pilnie udać się do pediatry i wykonać badania. Wynik CK (enzymu, który występuje w mięśniach), był bardzo wysoki. Trafiliśmy na neurologię. Rozpoczęła się diagnostyka, kolejne badania, kolejne dni strachu i niepewności.

W maju  usłyszeliśmy diagnozę — podejrzenie dystrofii mięśniowej Duchenne’a.

Nigdy nie zapomnę słów lekarza. Powiedział nam brutalnie, jak wygląda ta choroba. Że bez leczenia dzieci stopniowo tracą możliwość chodzenia. Że choroba odbiera samodzielność, sprawność, a z czasem także życie. To były słowa, których żaden rodzic nigdy nie powinien usłyszeć.

Dzisiaj walczymy o czas. O leczenie. O rehabilitację. O przyszłość naszego synka. Chcemy zrobić wszystko, aby Artur jak najdłużej zachował sprawność i miał szansę na normalne dzieciństwo. Potrzebujemy intensywnej rehabilitacji, specjalistycznej opieki, sprzętu i ogromnych środków na leczenie.

Jako mama błagam Was o pomoc.

Każda wpłata, każde udostępnienie i każde dobre słowo daje nam nadzieję, że nie przegramy tej walki. Że mój synek dostanie szansę na życie.

Proszę – pomóżcie nam uratować Arturka…

Paulina – mama

Select a tag
Sort by
  • Xx
    Xx
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10
  • Karolina
    Karolina
    Share
    PLN 50
  • Zuzia
    Zuzia
    Share
    PLN X
  • Syl
    Syl
    Share
    PLN 10
  • Klaudia Wypijewska
    Klaudia Wypijewska
    Share
    PLN 100