

Chemioterapia SPUSTOSZYŁA organizm mojej córeczki❗️RATUJ❗️
Fundraiser goal: Endoproteza stawów biodrowych
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Endoproteza stawów biodrowych
Fundraiser description
W łzach mojej córeczki odbijają się wszystkie rodzinne tragedie. Mocno przytulam ją do swojej piersi, powtarzając jak mantrę, że obronię ją przed każdym kolejnym zagrożeniem. Boję się, że kłamię. Tata Atusi nie żyje, a BIAŁACZKA chce odebrać jej życie.
Znamy już gorzki smak straty. Mój mąż nie żyje, od kiedy córeczka skończyła rok. Miałam nadzieję, że już nic złego w życiu mnie nie spotka, że nie zmierzę się z kolejnym cierpieniem. Niestety, los miał inne plany…
Jednego dnia u Atusi pojawiła się gorączka. Gdy jej stan zaczął się pogarszać, wiedziałam, że trzeba jak najszybciej interweniować. Zwróciłam się do lekarzy o pomoc, byłam przerażona. Gdy po badaniach krwi stwierdzono, że córka ma białaczkę, nie wiedziałam, co robić… Dlaczego padło na nas? Przecież ona miała tylko 9 lat... Wiadomość o chorobie dziecka jest najgorszą rzeczą, jaka może spotkać matkę!

Przyjechałam do Turcji, żeby zapewnić swojemu jedynemu dziecku skuteczne leczenie. Za nami trzeci rok walki o życie Atusi. Jesteśmy w trakcie trudnej, skomplikowanej rehabilitacji. Mamy kontrolę i co tydzień chodzimy na badania.
Chemioterapia zniszczyła stawy biodrowe Atusi do tego stopnia, że córeczka porusza się wyłącznie na wózku inwalidzkim. Skarży się na ból stawów – niezależnie od położenia ciała. Po leczeniu gospodarka hormonalna przestała funkcjonować tak, jak powinna, a kości zrobiły się łamliwe. Wygląda to tak, jakby żrąca chemia je wypłukała. Każdy upadek wiąże się z ryzykiem tragedii.

Moje dziecko nie zna już rzeczywistości bez bólu. Córce trzeba zapewnić endoprotezę stawów biodrowych. Jeśli nie zdążymy wykonać operacji na czas, córka na zawsze pozostanie w wózku inwalidzkim. Gdy Atusia płacze, często zadaje mi pytanie, czy jeszcze kiedykolwiek będzie mogła chodzić... Nie wiem, co jej odpowiedzieć.
Koszt zabiegu jest ogromny. Nie wiem jak zebrać niezbędne środki. Moje serce codziennie pęka. Widzę, jak Atusia patrzy na biegające po klinice dzieci, sama zwijając się z bólu w szpitalnym łóżku. Ocieram każdą z jej łez, zastanawiając się, jak odmienić nasz los.
Bardzo proszę Was o pomoc. Mam tylko ją. Nie mogę patrzeć, jak moje dziecko cierpi. To mój cały świat. Drżę ze strachu, że ją stracę. Błagam, pomóż nam… Uratuj moje dziecko! Wpłać choć złotówkę lub przekaż tę zbiórkę dalej…
Mama
