Fundraiser finished
Barbara Piotrowska - main photo

Został pani miesiąc życia - usłyszałam ponad pół roku temu. Nadal żyję, ale potrzebuję pomocy!

Fundraiser goal: Leczenie alternatywne ratujące życie

The fundraiser includes alternative therapy

Fundraiser started by:
Barbara Piotrowska, 61 years old
Dąbrowa Górnicza, śląskie
Nowotwór złośliwy jajnika
Starts on: 4 April 2019
Ends on: 31 March 2020
PLN 7,295(19.08%)
Donated by 238 people

Fundraiser goal: Leczenie alternatywne ratujące życie

The fundraiser includes alternative therapy

Fundraiser started by:
Barbara Piotrowska, 61 years old
Dąbrowa Górnicza, śląskie
Nowotwór złośliwy jajnika
Starts on: 4 April 2019
Ends on: 31 March 2020

Fundraiser description

Przychodzi nieproszony, kiedy nikt na niego nie czeka. Rozgaszcza się i zaczyna panoszyć. Przejmuje powoli dotychczasowe życie i wprowadza własne zasady gry. Na samą myśl o nim przeszywa człowieka zimny dreszcz. R A K. Słowo wyrok. Do mnie zapukał po 50-tych urodzinach. I nie chce odejść. Lekarze zaczynają powoli rozkładać ręce, ale ja chcę walczyć dalej!


Bolał mnie kręgosłup. Ból postępował i przechodził na nogi. Pracowałam przez 8 godzin dziennie siedząc przed komputerem - myślałam, że to jest powód. Chodziłam do reumatologa i leczyłam zwyrodnienie. Po czasie zamiast odczuwać ulgę, zaczęły boleć biodra i pojawiały się ukłucia w pachwinie. Pewnie jeszcze dłużej żyłabym w nieświadomości, co mi jest, gdyby nie moja koleżanka. Wróciła właśnie do pracy po wycięciu guza jajnika. Powiedziała mi, że miała dokładnie takie objawy jak ja. Zamarłam. Od razu poszłam do lekarza zrobić usg. Na jajniku miałam pięciocentymetrowy guz. Nikt nie czekał na dalsze badania. Od razu dostałam skierowanie na operację. Chirurg pobrał wycinki i czekałam na wyniki…

Barbara Piotrowska

… które odebrały mi dech w piersiach. Guz okazał się złośliwy. Lekarze nie mogli go wyciąć w całości. Dodatkowe prześwietlenie wykazało nacieki na jelicie cienkim, w stawach biodrowych, między nerkami a wątrobą. Grunt usunął mi się spod nóg. Zaczęłam myśleć, co będzie z moim synem, który jeszcze ze mną mieszka, z moimi wnukami. Płomień nadziei zaczął gasnąć. Lekarze zaproponowali mi wlewy z ciepłej chemii do otrzewnej. Łapałam się każdej szansy. Pojechałam do Warszawy i byłam już przygotowana do zabiegu, kiedy lekarz poinformował mnie, że zmiany mam zbyt duże i nie może wykonać wlewów. Zostałam odarta z resztek nadziei. Po roku nie mogłam już skorzystać z tej szansy, bo pogorszyły mi się wyniki.

Przez ten czas brałam zwykłą chemię dożylną, ale jej efekty były marne. Guzy się nie zmniejszały, a ja coraz gorzej się czułam. Pojawiła się woda w otrzewnej. Zapytałam lekarza co dalej. Powiedział, że nic więcej nie da się w moim przypadku zrobić, wszelkie formy leczenia zostały wykorzystane. I przede mną góra miesiąc życia. MIESIĄC! To nieludzkie usłyszeć takie słowa. Nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Czułam się, jak mała łódka dryfująca na środku oceanu. Kiedy ja już nie miałam nadziei, mój starszy syn za moimi plecami szukał pomocy. Tak trafiłam na leczenie medyczną marihuaną. Początkowo byłam sceptyczna, bo skoro chemia nie pomogła, to jak mogą mi pomóc wyciągi z roślin. Pierwsze dawki postawiły mnie na nogi - wstąpiła we mnie nowa energia. I przestało mnie boleć. Jednak cena za takie leczenie jest dla mnie zaporowa.

Kuba, mój młodszy syn, zrezygnował w tym roku z obozu, aby przeznaczyć pieniądze z wyjazdu na moje leczenie. Nie mogę się z tym pogodzić. Życie tak mi się poukładało, że musiałam radzić sobie sama. Teraz, kiedy nie jestem w stanie, proszę o pomoc. Chcę znowu stanąć na nogi i móc cieszyć się życiem!

Basia

Select a tag
Sort by
  • Agata
    Agata
    Share
    PLN 50
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 5
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 100
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 30
  • Anonymous
    Anonymous
    Share
    PLN 5
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 9

This fundraiser is finished. See other Beneficiaries who are waiting for your support.

DonateDonate