
Złośliwy RAK sieje spustoszenie w ciele Beaty❗️Ratuj jej życie❗️
Fundraiser goal: Leczenie i terapia lekowa
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i terapia lekowa
Fundraiser description
Mam na imię Beata. Jeszcze w listopadzie 2025 roku nie wiedziałam, że w jednej chwili moje życie tak gwałtownie się zatrzyma. Pod koniec miesiąca wyczułam guzek w piersi. Przeszłam liczne badania, biopsję, USG i mammografię. W styczniu przyszła brutalna diagnoza: złośliwy RAK piersi z przerzutami do węzłów chłonnych.
Choroba rozwinęła się w błyskawicznym tempie. Pierś bolała mnie coraz bardziej, guzów przybywało, a strach rósł z każdym dniem. Musiałam jak najszybciej rozpocząć leczenie. Przechodzę chemioterapię – najpierw 12 cykli białej, a potem 4 czerwonej.
Skutki uboczne boleśnie dają się we znaki. Jestem bardzo osłabiona, kręci mi się w głowie, boli mnie brzuch, leci mi krew z nosa i nie mogę spać w nocy. Ale to wszystko da się znieść. Najgorszy jest ból, który towarzyszy mi 24 godziny na dobę. Moja pierś jest bardzo spuchnięta i stała się dwa razy większej niż druga!
Do tego pojawiła się martwica brodawki. Leki przeciwbólowe już mi nie pomagają, a żyły są tak zniszczone, że każde kolejne wkłucie to dla mnie prawdziwa katorga. Lekarze nie ukrywają prawdy, to nie jest choroba, którą można po prostu „wyleczyć”. Po chemii czeka mnie operacja – mastektomia obu piersi. Specjaliści uważają, że istnieje zbyt duże ryzyko rozsiana raka z jednej piersi na drugą. Dlatego chcą usunąć je obie za jednym razem.
W międzyczasie dowiedziałam się, że istnieje leczenie – immunoterapia, które mogłoby znacząco zmniejszyć ryzyko dalszego rozwoju choroby. Niestety, ze względu na zaawansowanie nowotworu i liczbę przerzutów nie kwalifikuję się do refundacji. Jedyną szansą dla mnie jest opłacenie leczenia na własny koszt – koszt, który całkowicie mnie przerasta.
Ten rok jest chyba najtrudniejszym w całym moim życiu. Na początku lutego straciłam mamę. Zmarła na raka. Choroba odbiera mi siły, przez co nie mogę dłużej pracować. Siedzę w domu, czekam na kolejne cykle chemii i marzę tylko o jednym: żeby przestało boleć. Mam dwie dorosłe córki, partnera i wnuka. Chciałabym mieć dla nich więcej czasu. Chciałabym jeszcze żyć, być przy nich...
Dlatego proszę, z całego serca, pomóżcie mi walczyć! Każda, nawet najmniejsza wpłata przybliża mnie do immunoterapii, która może dać mi realną szansę na życie. Dziękuję za każdą dobrą myśl, każde słowo i każdy gest wsparcia.
Beata