

Tata i syn walczą o zdrowie! Pomóż im!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
2 Regular Donors
Join- Anonymoushas been supporting for 1 month
- Anonymoushas been supporting for 1 month
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym
Fundraiser description
Do dziś nie zapomnę słów, które usłyszałam po przyjściu Błażeja na świat: „Pani dziecko już nie wróci. Zabieramy go na oddział w Warszawie…” Lekarze od początku byli ze mną szczerzy – wada serduszka synka jest nieuleczalna. Bez operacji, zmarłby w ciągu 3-4 dni. Niestety, to nie był koniec naszych rodzinnych problemów...
Sama ciąża była dla nas cudem. Były małe szanse, że jeszcze się uda, więc kiedy zobaczyliśmy pozytywny wynik testu, byliśmy najszczęśliwsi pod słońcem. Wydawało się, że nic nie zburzy tego szczęścia... I myśleliśmy tak do 12. godziny po porodzie.
Synek był wtedy w krytycznym stanie. Jego serce było niedotlenione, a bez natychmiastowej operacji nie miałby szans na przeżycie. W brzuchu był bezpieczny, bo jego życie podtrzymywało moje krążenie, ale po urodzeniu jego serduszko nie dawało sobie rady! Pierwsza operacja była kwestią życia i śmierci. Udało się. Ale to był dopiero początek.
Wada serca Błażejka – krytyczne zwężenie ujścia tętniczego, jest na tyle poważna, że synek jest w stanie paliatywnym, podtrzymującym w sytuacji nieuleczalnej choroby. Nasza codzienność odgrywa się od operacji do operacji.

Błażej przeszedł już trzy operacje serca, ostatnią w swoje piąte urodziny. Nasz mały bohater rośnie, ale jego serduszko nie nadąża. Każdy dzień to walka o jego zdrowie i przyszłość. Lekarze nie pozostawiają złudzeń – jego wada serca jest nieuleczalna, a każda operacja to tylko kolejny krok w walce o jego życie.
Błażej ma także inne problemy zdrowotne. Od urodzenia boryka się z obniżonym napięciem mięśniowym, słabą przeponą, niską odpornością. Często choruje, a każda infekcja to dla niego ogromne zagrożenie. Teraz pojawiły się także problemy z nóżkami, wymagające intensywnej rehabilitacji. Mieszkamy na wsi, co dodatkowo utrudnia dostęp do specjalistycznej opieki.
Mimo to robimy wszystko, co w naszej mocy, aby zapewnić mu najlepszą opiekę – jeździmy na rehabilitację, wizyty u specjalistów, a ja sama ukończyłam specjalne kursy, żeby móc mu pomagać w domu.
Synek jest niezwykle dzielny. Mimo swojego stanu jest kontaktowy, pełen energii i uśmiechu. Kiedy ktoś go spotyka, nie widzi chorego dziecka. Ale widzę, jak się męczy, jak jego małe ciałko walczy każdego dnia. Nasza sytuacja jest bardzo trudna, a koszty leczenia, rehabilitacji i dojazdów są ogromne.
Właśnie dlatego zdecydowałam się poprosić o pomoc. Każda wpłata będzie dla mnie ogromnym darem!
Dziękuję, mama Błażeja

Mój mąż, Karol, 4 listopada 2024 roku przeszedł UDAR. Z tego powodu zbiórka musi być prowadzona nie tylko na naszego synka, ale również na męża. O wszelkich zmianach będę Was informować w aktualizacjach.
