
Guz mózgu odebrał mi wzrok... Nie pozwól, by odebrał i życie❗️ Jestem żoną i mamą dwóch dziewczynek – RATUJ❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Nazywam się Bogusia. Jestem żoną i mamą dwóch cudownych dziewczynek. Starsza córeczka, Lenka, ma 11 lat, a młodsza, Ola, zaledwie 9. Są moją miłością, sensem życia, powodem, dla którego codziennie wstaję z łóżka. To właśnie dla nich walczę ze wznową guza mózgu. Chcę być mamą i żoną – nie wspomnieniem.
Wszystko zaczęło się w 2014 roku. To właśnie wtedy po wykonaniu tomografii komputerowej po raz pierwszy usłyszałam diagnozę nowotworu. Zaledwie rok wcześniej zostałam mamą. Lenka niedawno przyszła na świat i to miał być najszczęśliwszy czas w moim życiu... Zamiast tego tuliłam swoje maleństwo do serca i czułam, że spadam w otchłań. W ciągu zaledwie roku dałam życie i jednocześnie dowiedziałam się, że mogę stracić swoje. Że mogę nie doczekać pierwszych kroczków córki. Że mogę nie zdążyć usłyszeć tego pierwszego „mamo”.

Konieczna była operacja usunięcia guza. Doszło wówczas do uszkodzenia nerwu wzrokowego. Od tamtej chwili nie widzę na lewe oko. To była ogromna strata, lecz najważniejsze było, że żyje. Że jestem i zostanę przy mojej córeczce. Przez lata myślałam, że koszmar nowotworu zostawiłam za sobą. Zdążyłam nawet spełnić marzenie i po raz drugi zostać mamą.
Niestety, w 2023 roku, po niecałej dekadzie doszło do wznowy. Świat runął po raz drugi. Niedowierzanie, ból, rozpacz… Co ze mną będzie? Co będzie z moim mężem, Ryszardem? Co z dziewczynkami?

Okazało się, że tym razem guz przemieścił się na zatokę klinową oraz uszkodził błędnik. Nie było czasu do stracenia. Przeszłam leczenie promieniami gamma. Pomogły w walce z nowotworem, jednak odcisnęły na moim zdrowiu okrutne piętno… Pojawiła się niedoczynność tarczycy, cukrzyca oraz padaczka objawowa. Dodatkowo pojawiło się także niedowidzenie prawego oka – jedynego, które mi zostało! Grozi mi całkowita utrata wzorku…
Staram się być silna i nie płakać przy dziewczynkach. Jednak tak bardzo się boję… Czy choroba odbierze mi jeszcze więcej? Czy pochłonie mnie ciemność? Czy będę mogła widzieć, jak dorastają moje córki?

Nie mogę się z tym pogodzić, dlatego walczę z całych sił. Rozpoczęłam chemioterapię i robię wszystko, co w mojej mocy, by to przetrwać, by pokonać nowotwór.
Jestem jednak już tak osłabiona, że nie mogę utrzymać równowagi. Nawet pójście do toalety stało się dla mnie ogromnym wyzwaniem i muszę opierać się o ściany. Dokuczają mi mdłości, nad którymi nie idzie zapanować, a włosy zaczynają wypadać… Jednak wiem, że muszę to przetrwać, że nie wolno mi się poddać.
Koszty leczenia, rehabilitacji i opieki specjalistów są bardzo wysokie. Dlatego błagam, pomóż mi… Nowotwór bezpowrotnie okaleczył moje ciało, jednak nie odebrał mi miłości, nadziei na lepsze jutro ani woli walki. Wierzę, ze wspólnymi siłami możemy zdziałać naprawdę wiele!
Bogusia