
Choroba przykuwa mnie do łóżka... Chcę walczyć, proszę, pomóż mi❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Od wielu lat zmagam się ze stwardnieniem rozsianym, a od kilku lat poruszam się wyłącznie na wózku inwalidzkim i całkowicie uzależniona jestem od pomocy innych osób... Moja choroba przykuwa mnie do łóżka, pomożesz?
Pierwsze objawy pojawiły się u mnie, gdy byłam młodą, pełną energii, aktywną, wysportowaną kobietą. Od zawsze sport był bardzo ważny w moim życiu, trenowałam koszykówkę, chodziłam do szkoły sportowej, potem studiowałam Wychowanie Fizyczne I Rehabilitację.
Gdy usłyszałam diagnozę byłam zaraz po ślubie, po podjęciu wymarzonej pracy w firmie farmaceutycznej, z planami i nadziejami na szczęśliwe życie.
Mój stan zdrowia stopniowo się pogarszał, po paru latach małżeństwo się rozpadło, z czasem nie byłam w stanie już pracować, nawet zajmować się moją córeczką. Byłam zmuszona przejść na rentę z orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności i o całkowitej niezdolności do pracy.
Choroba postępowała, odbierała mi sprawność, pojawiały się coraz to nowe objawy, m.in. zapalenie nerwu wzrokowego, trwałe uszkodzenie wzroku w jednym oku, bardzo bolesne zapalenie nerwu trójdzielnego, zaburzenia ze strony układu moczowego, pęcherz neurogenny nadreaktywny, zaburzenia ze strony układu pokarmowego, problemy z oddychaniem, zaburzenia równowagi, nudności i zawroty. Zaburzenia krążenia, drgawki, zaniki mięśniowe, ogromna spastyka i przykurcze w stawach.

Mam za sobą prawie 30 pobytów w szpitalach. Obecny stan zdrowia sprawia, że jestem całkowicie zależna od pomocy osób trzecich, nie jestem w stanie wyprostować nóg i samodzielnie przesiąść się z łóżka na wózek, ubrać się itp. Przy wszystkich czynnościach higieniczno- pielęgnacyjnych oraz domowych pomagają mi pielęgniarki i panie opiekunki...
Próbowałam wielu metod leczenia i poprawy mojego stanu zdrowia. Gdy leczenie konwencjonalne nie przynosiło efektów, próbowałam metod alternatywnych, medycyny niekonwencjonalnej, ale nic nie pomagało i mój stan się wciąż pogarszał.
W przypadku postaci wtórnie postępującej stwardnienia rozsianego niewiele da się zrobić. Pozostaje rehabilitacja, dbanie o siebie, odpowiednia dieta, a w sferze psychicznej — poczucie bezpieczeństwa i spokój w codziennym życiu, pozytywne emocje i uczucia.
Przez tyle lat, w pewnym sensie, nauczyłam się z tym żyć i staram się dostrzegać drobne pozytywne sytuacje, i być za nie wdzięczna. Doświadczanie przewlekłej choroby zmienia człowieka, uczy, zmienia perspektywę oraz wyznacza inne priorytety i wartości.
Chciałabym dać sobie szansę na poprawę stanu zdrowia, do tego jednak potrzebne są pieniądze. Pobyt w specjalistycznym ośrodku rehabilitacyjnym potrafi ponoć przynieść u niektórych pacjentów spektakularne efekty. Czuję, że chcę walczyć...
Dlatego odważyłam się prosić o pomoc. Wiem, że jest wiele życzliwych osób o dobrym sercu.
Bardzo Państwa proszę o wsparcie finansowe. Będzie mi łatwiej zmagać się z wyzwaniami, jakie każdego dnia stawia przede mną życie.
Bożena

Kwota zbiórki jest kwotą szacunkową.