Zbieram dla mojej dzielnej bratowej - Moniki

The money box was created on the initiative of the Organizer who is responsible for its content.
Witam, to jest skarbonka, którą utworzyłam aby wesprzeć finansowo zbiórkę na leczenie mojej bratowej - Moniki.
Od 5 lat mój brat i jego żona walczą z jej chorobą - rzadkim i wyjątkowo złośliwym rakiem piersi. Przez tak długi czas robili to sami. Kilka razy już musieli płacić za nierefundowane leki. Wiele razy proponowaliśmy im pomoc, w postaci zbiórki pieniędzy, za każdym razem mówili że jeszcze dadzą radę, że są ludzie którzy bardziej potrzebują.
Aż przyszedł dzień w którym usłyszeli kwotę 1 800 000 - leczenie, które uratuje życie Monice - nie ma szans dla uczciwie pracujących ludzi aby taką kwotę dźwignąć. Część tej kwoty już pokryli z oszczędności swojego życia.. chcieli się wybudować.. teraz mieszkają na 4-tym piętrze, chemie tak bardzo osłabiały Monikę, że czasem przez 2 tygodnie nie była w stanie wyjść z bloku - odpoczywała na każdym piętrze. W tym wszystkim jest też ich syn Kacper, ma 9 lat i potrzebuje swojej mamy...
Mój brat i jego żona od ponad 20 lat prowadzą warzywniak w Nowej Soli. Mariusz wstaje codziennie o 2:00 i jedzie na giełde do Zielonej Góry po świeże warzywa - przez 20 lat - i nie jest w stanie w tym kraju uratować życia swojej chorej żonie.
W tak trudnych okolicznościach otworzyli się na pomoc - nie mieli innego wyjścia. Wiem że jest to dla nich trudne, bo mocno zakorzenili się w samotnej walce z chorobą. Zycie Moniki nie jest już tylko w rękach mojego brata, jest w rękach nas wszystkich.
Proszę, pomóżmy wspólnie, każda nawet najdrobniejsza wpłata jest ważna i każde udostępnienie, rozesłanie tej informacji również jest bardzo potrzebne..
Proszę i dziękuję - Justyna
All funds accumulated in the money box were transferred
directly to the Beneficiary's account:
Witam, to jest skarbonka, którą utworzyłam aby wesprzeć finansowo zbiórkę na leczenie mojej bratowej - Moniki.
Od 5 lat mój brat i jego żona walczą z jej chorobą - rzadkim i wyjątkowo złośliwym rakiem piersi. Przez tak długi czas robili to sami. Kilka razy już musieli płacić za nierefundowane leki. Wiele razy proponowaliśmy im pomoc, w postaci zbiórki pieniędzy, za każdym razem mówili że jeszcze dadzą radę, że są ludzie którzy bardziej potrzebują.
Aż przyszedł dzień w którym usłyszeli kwotę 1 800 000 - leczenie, które uratuje życie Monice - nie ma szans dla uczciwie pracujących ludzi aby taką kwotę dźwignąć. Część tej kwoty już pokryli z oszczędności swojego życia.. chcieli się wybudować.. teraz mieszkają na 4-tym piętrze, chemie tak bardzo osłabiały Monikę, że czasem przez 2 tygodnie nie była w stanie wyjść z bloku - odpoczywała na każdym piętrze. W tym wszystkim jest też ich syn Kacper, ma 9 lat i potrzebuje swojej mamy...
Mój brat i jego żona od ponad 20 lat prowadzą warzywniak w Nowej Soli. Mariusz wstaje codziennie o 2:00 i jedzie na giełde do Zielonej Góry po świeże warzywa - przez 20 lat - i nie jest w stanie w tym kraju uratować życia swojej chorej żonie.
W tak trudnych okolicznościach otworzyli się na pomoc - nie mieli innego wyjścia. Wiem że jest to dla nich trudne, bo mocno zakorzenili się w samotnej walce z chorobą. Zycie Moniki nie jest już tylko w rękach mojego brata, jest w rękach nas wszystkich.
Proszę, pomóżmy wspólnie, każda nawet najdrobniejsza wpłata jest ważna i każde udostępnienie, rozesłanie tej informacji również jest bardzo potrzebne..
Proszę i dziękuję - Justyna
