Your browser is out-of-date and some of the website features may not work properly.

Update your browser to use this website in a safer, faster and easier way.

Update your browser

On siepomaga.pl we use cookies and similar technologies (own and from third parties) for the purpose of, among others, the website proper performance, traffic analysis, matching campaigns, or the Foundation website according to your preferences. Read more Detailed rules for the use of cookies and their types are described in our Privacy Policy .

You can define the preferences for storing and accessing cookies in your web browser settings at any time.

If you continue to use the siepomaga.pl portal (e.g. scroll the portal page, close messages, click on the elements located outside messages) without changing privacy-related browser settings, you automatically give us the consent to letting us and cooperating entities use cookies and similar technologies. You can withdraw your consent at any time by changing your browser settings.

Tatusiu, wróć do nas! Tak bardzo tęsknimy...

Paweł Idźkowski

Tatusiu, wróć do nas! Tak bardzo tęsknimy...

Donate via text

to 75365
Text 0061465
6,15 zł PLN (including VAT)
Donate via text now
Campaign goal:

Półroczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym - jedyna szansa dla Pawła

Campaign organiser: Fundacja Słoneczko
Paweł Idźkowski, 37 years old
Łapy, podlaskie
Śpiączka, niedowład spastyczny czterokończynowy po przebytym ciężkim uszkodzeniu mózgu i pnia mózgu
Starts on: 17 January 2020
Ends at: 22 August 2022

Campaign description

Upadek na beton z kilku metrów, na głowę… Wypadek w pracy skończył się dla Pawła tragicznie… Mój mąż umierał, a lekarze mówili, że nic się nie da zrobić. Nie mogłam na to pozwolić, nie mogłam w to uwierzyć! Paweł jednak się nie poddał i nadal walczy! Jest jednak uwięziony w swoim ciele… Każdego dnia dzieci pytają, kiedy tatuś się obudzi i znów będzie jak dawniej. Nie wiem, co mam im powiedzieć… Proszę z całego serca, pomóżcie Pawłowi.

Paweł Idźkowski

Wystarczyła chwila, ułamek sekundy, by całe życie legło w gruzach… Dramat wydarzył się 2 sierpnia 2018 roku. Mieszkaliśmy już wtedy w Belgii kilka lat, Paweł pracował na budowie. Legalnie, miał ubezpieczenie. Z niewiadomych przyczyn spadł z rusztowania z wysokości kilku metrów. Prosto na beton, uderzając głową… Był jeszcze przez chwilę przytomny. Podobno krzyczał imiona: moje i swojego brata. Jakby wzywał pomocy, naszej pomocy… Gdy pojawiła się karetka, mąż był już nieprzytomny. Umierał. W drodze do szpitala toczyła się walka o życie. Serce Pawła przestało bić...

Gdy dojechali do szpitala, mąż od razu trafił na stół operacyjny. 6 kolejnych godzin trwała rozpaczliwa walka. Każda minuta rozciągała się w nieskończoność… To był czas wypełniony łzami, niepewnością i modlitwą o to, by Paweł tu został! Miał przecież rodzinę, dwoje maleńkich dzieci, które jeszcze nie były świadome tego, co się stało! Choć mąż przetrwał operację, najgorsze przyszło potem…

Nie minęła doba po operacji, gdy przyszedł do mnie lekarz z papierami oznaczającymi zgodę na pobranie organów. Nie mogłam się zgodzić. Paweł przecież nadal żył, miał w sobie ogromną wolę walki! Udowodnił to, gdy sam zaczął oddychać. Choć nie odzyskał przytomności, wiedziałam, że muszę zrobić wszystko i pomóc mu za wszelką cenę, aby do nas wrócił!

Paweł Idźkowski

Znaleźliśmy ratunek w Polsce, u wybitnego prof. Talara. Zgodził się zająć Pawłem. Pojechaliśmy do ośrodka rehabilitacyjnego pod Iławą z całą rodziną. Nawet nasze dzieciaki uczestniczyły w zajęciach stymulacji! Rehabilitacja trwała całymi dniami, a my już po pierwszym miesiącu widzieliśmy ogromne postępy! W Belgii lekarze powiedzieli, że nawet jeśli Pawełek przeżyje, będzie jak “roślinka” - nie ruszy nawet ręką. Tymczasem mąż dzisiaj samodzielnie potrafi jeść i napić się z kubka, poprawnie wskazuje kolory na kartkach, uśmiecha się, gdy do niego mówię. Potrafi poprawnie pokazać odpowiedź na pytania zadane we wszystkich językach, jakie znał. Podnosi lekko ręce, a kiedy do niego mówimy, rozpoznaje nasze głosy. Umie liczyć pokazując cyfry na palcach. To znak, że jest z nami! Choć uwięziony we własnym ciele…

Wciąż jednak nie otwiera oczu, mimo że miał wykonany zabieg podciągający powieki… Przyklejamy mu je, by mógł cokolwiek widzieć. Paweł nadal jednak nie mówi, nie chodzi...

Niestety, w listopadzie skończyły nam się pieniądze na dalszy pobyt, musieliśmy wrócić do domu. Pobyt u profesora to ponad 20 000 zł miesięcznie. Do tego dochodzą koszty rehabilitacji i stymulacji. Bez nich Paweł nie będzie w stanie normalnie funkcjonować. Zauważyliśmy już, że następuje regres… To przez brak rehabilitacji. Mamy zapewnione tylko kilka godzin w tygodniu, a to zdecydowanie za mało. Dlatego z całego serca proszę o pomoc. Tylko u prof. Talara Pawełek ma szansę, by do nas wrócić!

Paweł Idźkowski

Emilka ma dopiero 4 latka, Sebastian niecałe 2. Bardzo tęsknią za swoim kochanym tatusiem. Pytają ciągle, kiedy się obudzi, kiedy do nich wróci… Sebuś nie pamięta już chyba taty sprzed wypadku… Widzę, jak Paweł walczy o każdy dzień, najmniejszy nawet postęp. Sam jednak, bez pomocy, nie da rady wrócić. Serce mi pęka gdy patrzę, jak nasze dzieci cierpią. Widzę, że tatusiowie innych dzieci odprowadzają ich do przedszkola, bawią się z nimi, rozmawiają. A Paweł nadal tkwi w więzieniu swojego ciała… Proszę, pomóżcie mu się uwolnić.

Wioletta, żona Pawła

Donate via text

to 75365
Text 0061465
6,15 zł PLN (including VAT)
Donate via text now

Help me promote this campaign

Baner na stronę

Follow important campaigns