Money box

Całym serduszkiem dla Michasia ♥️♥️

Organizer's avatar
Organizer:Team Michasia

The money box was created on the initiative of the Organizer who is responsible for its content.

Main photo uploaded by the user

Minął rok zbiórki, a nie mamy nawet połowy kwoty❗️PROSZĘ Was o ratunek dla Michasia❗️

Właśnie minął rok zbiórki. Rok pełen emocji, wyzwań, bardzo trudnych chwil... Od roku ramię w ramię wszyscy walczymy o to, by jak najszybciej zebrać pieniądze na leczenie Misia.

Ale pasek zbiórki nie wskazuje nawet połowy potrzebnej kwoty.

Wiem, jak wiele już otrzymaliśmy, za co dziękuję Wam każdego dnia, ale wiem też, ile jeszcze potrzebujemy... To mnie przeraża.

Nie wiem, gdzie pisać i do kogo. Nie wiem, gdzie szukać pomocy dalej i co robić, by uzbierać tę kosmiczną kwotę na lek.

Codziennie, gdy wstaję, myślę o przyszłości, jaka czeka Misia. Zaraz chłopcy skończą 5 lat, a ja młodsza też nie będę. Co będzie z Michałem, jak mnie zabraknie, a choroba całkowicie zawładnie jego życiem?

Kto będzie przy nim? Te myśli mnie wykańczają. Człowiek chce być silny, ale ta bezsilność jest straszna...

Chciałabym żyć normalnie, by choroba Misia nie wpłynęła na starszych braci. Jest to bardzo trudne. Cały czas staramy się działać, ile się da, by uzbierać tę kwotę.

Czasem nie ma mnie pół dnia w domu, czasem całe dnie, bo latam, załatwiam sprawy związane ze zbiórkami Michała, festynami, pakuję paczki, roznoszę ulotki. Codziennie jest coś, co trzeba zrobić.

Do zmartwień dochodzą inne, niespodziewane sytuacje. Ich nie da się przewidzieć... Ostatnie tygodnie były dla nas bardzo stresujące, nie tylko przez chorobę Michałka. Mieszkamy przy Odrze, więc fala powodziowa przechodziła przez nasze miasto. Musieliśmy wyjechać na kilka dni. Dzięki Bogu nic się nie stało i jesteśmy bezpieczni.

Z taką diagnozą nie da się żyć normalnie. Wstaję rano, by obudzić Michałka do przedszkola, i wiem, że pewnego dnia już tego nie zrobię. Choroba go zabierze. Co wtedy zrobię? Pustka w sercu pozostanie na zawsze...

Te myśli są ze mną każdego dnia. Koszmar, z którego nie da rady się obudzić. Trzeba w nim trwać i przejść przez to. Dlatego każdą wolną chwilę (choć nie mam ich wiele) staram się poświęcać Michasiowi i jego braciom. Najważniejsze to być przy Misiu by nigdy nie był sam... 

Bardzo Was proszę o dalsze wsparcie! Uwierzcie mi, że przy tak dużej kwocie każda złotówka ma OGROMNE znaczenie. Żaden gest nie jest zbyt mały! 

Proszę, pomóżcie mi ocalić Michasia przed śmiercią... Wciąż wierzę, że nam się uda!

Agata, mama Michałka

PLN 103,272GOAL: PLN 100,000
Donated by 2244 people

All funds accumulated in the money box are transferred
directly
to the Beneficiary's account:

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0318808 Michał

Minął rok zbiórki, a nie mamy nawet połowy kwoty❗️PROSZĘ Was o ratunek dla Michasia❗️

Właśnie minął rok zbiórki. Rok pełen emocji, wyzwań, bardzo trudnych chwil... Od roku ramię w ramię wszyscy walczymy o to, by jak najszybciej zebrać pieniądze na leczenie Misia.

Ale pasek zbiórki nie wskazuje nawet połowy potrzebnej kwoty.

Wiem, jak wiele już otrzymaliśmy, za co dziękuję Wam każdego dnia, ale wiem też, ile jeszcze potrzebujemy... To mnie przeraża.

Nie wiem, gdzie pisać i do kogo. Nie wiem, gdzie szukać pomocy dalej i co robić, by uzbierać tę kosmiczną kwotę na lek.

Codziennie, gdy wstaję, myślę o przyszłości, jaka czeka Misia. Zaraz chłopcy skończą 5 lat, a ja młodsza też nie będę. Co będzie z Michałem, jak mnie zabraknie, a choroba całkowicie zawładnie jego życiem?

Kto będzie przy nim? Te myśli mnie wykańczają. Człowiek chce być silny, ale ta bezsilność jest straszna...

Chciałabym żyć normalnie, by choroba Misia nie wpłynęła na starszych braci. Jest to bardzo trudne. Cały czas staramy się działać, ile się da, by uzbierać tę kwotę.

Czasem nie ma mnie pół dnia w domu, czasem całe dnie, bo latam, załatwiam sprawy związane ze zbiórkami Michała, festynami, pakuję paczki, roznoszę ulotki. Codziennie jest coś, co trzeba zrobić.

Do zmartwień dochodzą inne, niespodziewane sytuacje. Ich nie da się przewidzieć... Ostatnie tygodnie były dla nas bardzo stresujące, nie tylko przez chorobę Michałka. Mieszkamy przy Odrze, więc fala powodziowa przechodziła przez nasze miasto. Musieliśmy wyjechać na kilka dni. Dzięki Bogu nic się nie stało i jesteśmy bezpieczni.

Z taką diagnozą nie da się żyć normalnie. Wstaję rano, by obudzić Michałka do przedszkola, i wiem, że pewnego dnia już tego nie zrobię. Choroba go zabierze. Co wtedy zrobię? Pustka w sercu pozostanie na zawsze...

Te myśli są ze mną każdego dnia. Koszmar, z którego nie da rady się obudzić. Trzeba w nim trwać i przejść przez to. Dlatego każdą wolną chwilę (choć nie mam ich wiele) staram się poświęcać Michasiowi i jego braciom. Najważniejsze to być przy Misiu by nigdy nie był sam... 

Bardzo Was proszę o dalsze wsparcie! Uwierzcie mi, że przy tak dużej kwocie każda złotówka ma OGROMNE znaczenie. Żaden gest nie jest zbyt mały! 

Proszę, pomóżcie mi ocalić Michasia przed śmiercią... Wciąż wierzę, że nam się uda!

Agata, mama Michałka

Donations

Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 100
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 30
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20