Cena życia

Oliwier Frydryszak
Charity collection verified by the Siepomaga Foundation
Supported by 545 people
29,050 zł (17.08%)
Goal
Terapia anty GD2 - Włochy

Oliwier Frydryszak

Brodnica, kujawsko-pomorskie

Neuroblastoma

Started: 17 October 2014
Ends: 28 February 2015

Najtrudniejszy w szpitalu jest wieczór. Gdy zapada zmrok, szpitalne korytarze pustoszeją, a totalna cisza przerywana jest jedynie odgłosami pomp podających chemię. Każdego wieczoru któraś z pomp kończy swoją pracę – bez sukcesu. Nie zdążyła na czas uratować kolejnego niewinnego dziecka, które przegrało walkę z nowotworem. Bezgłośne łzy lecą po policzku, ból w klatce piersiowej uniemożliwia mi swobodne nabranie powietrza, trzęsące się ze strachu ciało sprawia, że cała podłoga wpada w drgania. Serce bije jak oszalałe, ciśnienie zatyka uszy, w ustach metaliczny posmak, a w głowie układam kolejny raz modlitwę o siłę do walki dla mojego synka. By jego walka była zwycięska.

W 2010 roku, gdy Oliwier miał niespełna 3,5 roku, rozpoczęła się nasza walka o jego życie. Silne bóle nóg pojawiające się nocą. Utykanie na jedną nóżkę podczas dnia oraz ogromne osłabienie. Wyniki morfologii nie wskazywały tragedii, jaka została zapisana w życie naszego synka. USG nie wskazywało żadnych niepokojących sygnałów. Utykanie dla jednego z lekarzy było oznaką czegoś niepokojącego. Podejrzewano krwiopochodne zapalenie kości. Kolejne dni na oddziale wykluczyły chorobę. Wróciliśmy do domu. Bez diagnozy i z narastającym bólem. Gdy babcia zapytała Oliwierka, co bo boli, ze łzami w oczach odparł „Wszystko”. Po 2 tygodniach po kontroli nie wróciliśmy już do domu. Niewielki rozmiarem, rozsiany, złośliwy guz zlokalizowany w lewym nadnerczu. Lekarze musieli rozpocząć podawanie chemioterapii, wahając się między 2 nowotworami. Oliwier gasł w oczach, a jego życie dobiegało końca.

Oliwier Frydryszak

Neuroblastoma. Najwyższy stopień złośliwości. Niewielki guz, którego nie sposób było zobaczyć w obrazie USG, zajął 90% szpiku, węzły chłonne i kości. Najwięcej komórek nowotworowych zlokalizowanych było w kręgosłupie, co doprowadziło do kompresyjnego złamania kręgosłupa. Podczas ponad 2-letniego leczenia Oliwier musiał być otulony specjalistycznym gorsetem. Toksyczna chemia, osłabiony do granic wytrzymałości przez 8 miesięcy nie wstawał z łóżka. Zmiana pościeli, minuta na rękach była cierpieniem, które doprowadzało do łez cały szpitalny personel. I my, pogrążeni w rozpaczy rodzice, jedyne co mogliśmy wówczas zrobić, to być przy nim i nie opuszczać na krok.
 

Po ponad dwóch latach uwięzionych w gorsecie, licznych chemiach, usunięciu guza, autoprzeszczepie, radioterapii i chemii podtrzymującej, w lutym 2012 roku przezwyciężyliśmy chorobę. Komórki nowotworowe zostały w całości usunięte. Szpital opuściliśmy z wygraną i 50% szans na życie bez raka. Strach nie ustawał. Każdy dzień był na wagę złota, a najmniejszy katar i gorączka doprowadzały do paniki. Staraliśmy się zapewnić normalność. Oliwier rozpoczął naukę w szkole. I choć chemia poza komórkami nowotworowymi wyniszczyła więcej – doprowadziła do osteoporozy kości, licznych zwapnień w nerkach i niewydolności tarczycy – dla nas liczyło się uratowane życie.
 

Oliwier Frydryszak

Nauka w szkole trwała 1 semestr. Tuż przed feriami Oliwier nie potrafił przespać nocy bez środków przeciwbólowych. Zły znak. Szpital. I wyrok, którego nikt nie chciałby usłyszeć. Wznowa. Choroba ponownie zaatakowała. Nowe 3 ogniska przykręgosłupowe. Po prawej stronie opierająca się na nerce, po lewej głęboko zlokalizowana tuż przy kręgosłupie i w śródpiersiu. Oliwier wyczerpał już wszystkie dostępne w Polsce protokoły leczenia. A rak powrócił ze zdwojoną siłą. Oporny na chemię. Silniejszy.


Rozpoczynamy leczenie. Eksperymentalna chemia ma zadanie zmniejszyć rozmiary guza, aby umożliwić chirurgiczne ich usunięcie. Po 2 ciężkich blokach – guzy nawet nie drgnęły. Rozpacz, której nie sposób ukryć przed dzieckiem. Po kolejnej chemii, po 6 miesiącach leczenia, jakby zaczynało się coś dziać. Guzy zmniejszyły swoje rozmiary o 20%. Nowa nadzieja wpłynęła w nasze serca. Ustąpiły bóle. Po roku na twarzy Oliwiera po raz pierwszy pojawił się uśmiech. Kolejna chemia i nadzieje na kolejny krok, a przed nami jest ich jeszcze wiele. Czekamy na usunięcie guzów. Oliwiera czekają jeszcze 2 operacje. Autoprzeszczep, radioterapia i co dalej? W Polsce dla naszego synka nie ma ratunku. Został skazany na czekanie. A neuroblastoma jest niecierpliwa. Nie czeka. Nie pyta. Podstępnie atakuje organizm naszego syna, za wszelką cenę próbując odebrać mu życie. Terapia anty GD-2 we Włoszech jedyna szansa na życie bez raka.

Oliwier Frydryszak


Najpierw dowiedzieliśmy się, że nasz syn ma wznowę – raka. Potem, że musimy uzbierać 170 tys. złotych by podarować mu szansę na życie bez niego. Zastanawiasz się jak to jest? Gdy siedzisz pod ścianą, na zimnej posadce. Strach o jutro zatyka niewidzialną dłonią usta. Nóż cierpienia żywcem kroi całe ciało największego skarba. Koszmary z przeszłości i kolejny śmiertelny cios wymierzony w życie naszego syna nie pozwala się ruszyć – paraliżuje. Niewielu przeżyło dramat, którym nasza rodzina przesiąka każdego dnia od 4 lat. Czasem dziwimy się, jak to możliwe, że jeszcze nie zwariowaliśmy, a może po prostu jeszcze tego nie zauważyliśmy...


"Co ze mną będzie?" – ostatkiem sił wykrzykuje Oliwier. Milczące echo nie odpowiada. Szpital w Bydgoszczy milczy. Klinika w Genui daje szansę. Kosztowną, ale dla Oliwiera jedyną. Wyznaczona cena życia, po którą rodzice, jeśli mogliby, do piekieł by zeszli... 

Charity collection verified by the Siepomaga Foundation
Supported by 545 people
29,050 zł (17.08%)