

Serce mi pęka na widok CIERPIENIA syna❗️Proszę tylko o jeden dzień bez bólu!
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, sprzęt medyczny
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
8 Regular Donors
Join- Anonymoushas been supporting for 8 months
- Tomaszhas been supporting for 4 months
- Maciekhas been supporting for 3 months
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, sprzęt medyczny
Fundraiser description
Są dni, kiedy boję się zasnąć, bo nie wiem, czy usłyszę jeszcze jego oddech. Są noce, kiedy siedzę obok jego łóżka i modlę się tylko o jedno – żeby nie bolało. Mój syn, Damian, urodził się z mózgowym porażeniem dziecięcym. Od ponad trzech dekad jego cały świat to cztery ściany naszego domu.
Damian cierpi codziennie. Walczy nie tylko z ograniczeniami ruchowymi, ale też z przewlekłym bólem. Jego stan każdego dnia się pogarsza. Coraz częściej pojawiają się silne napięcia mięśniowe, które utrudniają podstawowe funkcjonowanie.

Objawy neurologiczne stale się pogłębiają. Napady padaczkowe są częstsze i silniejsze. Pojawiają się już nie tylko w nocy, ale również w ciągu dnia. Damian jest bardziej osłabiony, widzę, że brakuje mu energii. Szybciej się męczy i dłużej dochodzi do siebie po atakach. Ma także problemy z koncentracją i utrzymywaniem głowy. Ponadto coraz częściej dopadają go bezdechy.
Każdy dzień zaczyna się i kończy walką o stabilność. Codziennie podnoszę go z łóżka, przenoszę na wózek, myję, karmię, podaję leki. Każdy ruch to dla niego okrutne cierpienie, a dla mnie – ogromny wysiłek.

Noce często mijają bez snu, bo czuwam przy nim z obawy przed kolejnym napadem. Żyjemy w stałym napięciu i czujności. Patrzę na mojego syna i czuję, że pęka mi serce, bo nie mogę zabrać mu cierpienia. Coraz częściej widzę w jego oczach pustkę zamiast uśmiechu. To rozrywa mnie na strzępy.
Musieliśmy zwiększyć dawki leków przeciwpadaczkowych i przeciwbólowych. Potrzebne są częstsze wizyty u specjalistów, dodatkowe badania oraz intensywniejsze masaże i terapie. Konieczne jest też doposażenie w sprzęt pomocniczy i przygotowanie mieszkania – żeby funkcjonowanie Damiana było bezpieczniejsze.

Nowe wydatki wynikają bezpośrednio z pogorszenia stanu zdrowia. Im cięższe ataki, tym dłuższy powrót do formy i większe zapotrzebowanie na leki oraz rehabilitację. Sprzęt, który był wystarczający wcześniej, przestaje spełniać swoją funkcję przy obecnym stanie Damiana.
Z całego serca dziękuję za Wasze dotychczas okazane wsparcie. Mojej wdzięczności nie są w stanie wyrazić żadne słowa. Niestety, wydatki stale rosną, a ja bez Waszej pomocy nie jestem w stanie im sprostać.
Choć brakuje mi sił, pieniędzy i snu, nie brakuje mi miłości. Walczę i będę walczyć dla Damiana każdego dnia. Nie proszę o luksusy. Proszę o mniej bólu dla mojego dziecka. O godność. O szansę na choć jeden dzień bez cierpienia. Pomożecie?
Mama Damiana
