
Ojciec trójki dzieci walczy ze złośliwym nowotworem❗️Pomóż uratować życie Daniela❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Mam na imię Daniel. Mam 36 lat. Razem z żoną Kasią jesteśmy rodzicami trójki dzieci: 11-letniego Jakuba, 7-letniej Oliwii i 5-letniej Julii. Jestem żołnierzem i służę ojczyźnie już prawie 15 lat, aktualnie w Wojskach Obrony Terytorialnej Do października 2021 roku byliśmy naprawdę szczęśliwą rodziną z planami na przyszłość. Wtedy właśnie zaczęły się bóle w okolicach lędźwiowej części kręgosłupa…
Zacząłem szukać pomocy. Odwiedziłem nieskończoną ilość lekarzy, którzy tylko bagatelizowali objawy i diagnozowali bóle jako rwę kulszową. Niestety, ból nie przechodził, wręcz przeciwnie – z każdym dniem przybierał na sile. Był tak intensywny, że skręcał całe moje ciało. W nocy nie byłem w stanie zasnąć, a w ciągu dnia normalnie funkcjonować. Ból stał się nie do zniesienia do tego stopnia, że w grudniu 2021 roku musiałem zrezygnować z egzaminów na Szkołę Oficerską. W tym momencie prysły marzenia o byciu Oficerem Wojska Polskiego.
Zaczęliśmy dalsze szukanie przyczyny bólu. Niestety po przeprowadzeniu wielu badań usłyszałem diagnozę brzmiącą jak wyrok: nowotwór na kości krzyżowo biodrowej - mięsak Ewinga, najbardziej złośliwy rak kości.
Świat dla naszej rodziny stanął w miejscu. Na starcie otrzymaliśmy od lekarzy informację, że guz jest nieoperacyjny ze względu na jego lokalizację. Rozpoczęła się walka. Chemioterapia rozpisana na 12 miesięcy. Po przyjęciu pierwszego kursu chemii poczułem ulgę. Ból ustał. Potem kolejne kursy. Guz zmniejszał się.

Chemia bardzo osłabiała mój organizm, wiec zacząłem korzystać z komory normobarycznej. Aby sesje w komorze dawały siłę mojemu organizmowi, muszę uczęszczać na nią systematycznie. Niestety, koszty takiej usługi nie są małe.
W czerwcu po wykonaniu rezonansu podjęto decyzję o radioterapii. Trwała ona 5 tygodni. Codzienne naświetlania wyczerpywały mój organizm, ale wiedziałem ze to dla mojego dobra, wiedziałem, że muszę być silny nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla mojej rodziny, w której od samego początku miałem ogromne wsparcie.
We wrześniu wróciliśmy do chemioterapii. W grudniu pomimo przyjmowanej chemii bóle zaczęły wracać, stopniowo się nasilając tak, jak na początku choroby. Jednak według tomografu guz nadal się zmniejszał.
W lutym 2023 roku zakończyłem rozpisaną chemioterapię. Lekarze z kliniki określili mój stan zdrowia jako stabilny. Jednak ból nasilał się coraz bardziej… Nie dawałem już rady pomimo przyjmowania bardzo silnych leków przeciwbólowych. 1 kwietnia zrobiono mi rezonans magnetyczny, którego wynik okazał się dla nas druzgocący - progresja choroby i powiększenie się guza. Lekarze podjęli decyzję o kolejnej agresywnej chemioterapii.
Mimo wszystko nie poddajemy się, chcemy kolejny raz podjąć rękawice i dalej brać udział w tej nierównej walce. Nadziei upatrujemy za granicą, dlatego rozpoczęliśmy poszukiwania lekarzy, z którymi chcemy skonsultować mój przypadek.
Szukamy kliniki, która podjęłaby się leczenia mojego RAKA. Niestety, zarówno konsultacje, jak i leczenie w zagranicznych klinikach nie są refundowane. Dlatego zwracam się z prośbą o wsparcie w walce o powrót do normalnego życia. Każda złotówka przybliży nas do wymarzonego celu. Celu, którym jest życie!
Daniel