
Środki się skończyły, a leczenie wciąż trwa❗️Pomóż 4-latkowi raz na zawsze pokonać NOWOTWÓR❗️
Fundraiser goal: Leczenie onkologiczne i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
2 monthly supportersYour Recurring Donations may appear here.
Donate every month- Anonymoushas been supporting for 1 month
- Anonymousstarted monthly donation
Fundraiser goal: Leczenie onkologiczne i rehabilitacja
Fundraiser description
Mój synek miał zaledwie 3 latka, gdy zdiagnozowano u niego złośliwy nowotwór mózgu. Usłyszeć, że własne dziecko jest śmiertelnie chore, to koszmar każdego rodzica. Jeszcze trudniej jest wtedy, gdy okazuje się, że nawet sprzedając cały swój dobytek, nie jestem w stanie pokryć wszystkich kosztów leczenia!
Wszystko zaczęło się w październiku. Na początku było właściwie niewinnie... Synek zaczął skarżyć się na mdłości. Zrobiło się groźniej, kiedy wymiotował codziennie, czasem nawet kilka razy dziennie! Długotrwałe wymioty doprowadziły do odwodnienia i ogromnego osłabienia organizmu...
Zanim wraz z lekarzami doszliśmy do tego, co jest przyczyną jego złego samopoczucia, synek bardzo schudł. Nie pomagały kroplówki, liczne hospitalizacje...
Niestrudzenie szukałam odpowiedzi... Niestety, nie byłam gotowa na to, że gdy w końcu usłyszę przyczynę, to będzie ona najgorszą z możliwych – w mózgu mojego syna znaleziono guza!
Na szczęście szybko wdrożono leczenie przeciwnowotworowe. Tydzień po usłyszeniu diagnozy guz został usunięty. Chirurg operujący synka był zdumiony jego rozmiarem...

Choć odetchnęłam głęboko, gdy synek wybudził się po operacji, to wiedziałam, że ta trudna droga dopiero się zaczęła.
Leczenie onkologiczne nie kończy się się na usunięciu guza... A każdy następny etap jest nie mniej straszny od poprzedniego. Oczekiwanie, czy leczenie zadziała... Czy organizm synka dobrze zareaguje na leki? Czy efekty uboczne nie będą za bardzo mu doskwierać?
To również dzięki Waszej pomocy udało się przejść najtrudniejsze etapy leczenia – chemioterapię indukcyjną i radioterapię. Teraz synek przechodzi przez etap chemioterapii podtrzymującej. Stan zdrowia Dani wciąż wymaga regularnej kontroli i badań. Nieprzewidziane wydatki pojawiają się ciągle. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że będzie ich tak wiele...

Wciąż walczę z krytycznie niską odpornością synka… Jak każda mama, chciałabym zadbać o to, by moje dziecko cierpiało jak najmniej. Żeby nie czuło już bólu, nie musiało płakać i wymiotować...
Dlatego ponownie proszę o wsparcie – na leki, rehabilitację i wszystkie nieprzewidziane wydatki związane z dalszą opieką. Każda pomoc daje ogromną ulgę i pozwala skoncentrować się na tym, co najważniejsze – zdrowiu i samopoczuciu mojego synka.
mama, Oksana
