
Darek – ukochany mąż, tata, strażak OSP walczy o sprawność po wypadku❗️Pomóż mu❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Mam na imię Ewelina i piszę te słowa z miejsca, w którym nigdy nie chciałam się znaleźć. Dnia 16 kwietnia 2024 roku mój mąż, Darek, uległ poważnemu wypadkowi w pracy - spadł z dachu. W jednej chwili życie naszej rodziny legło w gruzach. Darek otarł się o śmierć i CUDEM przeżył.
Jego stan był krytyczny, dlatego został przetransportowany helikopterem do szpitala. Lekarze mówili wprost: „Proszę przygotować się na najgorsze.”. Do dziś mam dreszcze, jak to wspominam. Dla mnie Darek jest całym światem, to był najgorszy dzień mojego życia... Obrażenia były bardzo rozległe: rozwarstwienie aorty przy samym sercu, zmiażdżony kręgosłup, rdzeń kręgowy uszkodzony, liczne złamania...
Darkowi wszczepiono stentgraft, by zapobiec pęknięciu aorty. Dopiero potem mogła odbyć się operacja kręgosłupa, który dosłownie był roztrzaskany na kawałki. Oprócz tego mąż zmagał się z ciężką zakrzepicą, odmą obu płuc, krwiakami w opłucnej, połamanymi żebrami... Nikt nie dawał pewności, czy przeżyje.
Mąż spędził na OIOM-ie ponad miesiąc. Był w śpiączce farmakologicznej, oddychał za niego respirator. Przez pół roku szpital był naszym drugim domem. Dopiero W październiku 2024 roku Darek wyszedł ze szpitala. A w zasadzie wyjechał – na wózku inwalidzkim... Ale najważniejsze jest to, że przeżył!
Darek był zawsze bardzo silnym mężczyzną. Pracował fizycznie, był strażakiem w OSP, prowadził razem ze mną gospodarstwo. Dziś nie jest w stanie zrobić choćby jednego kroku. Stracił czucie od klatki piersiowej w dół, bo rdzeń kręgowy został przerwany. Na szczęście ma sprawne ręce, dzięki czemu może samodzielnie poruszać się na wózku.
Mąż musi uczyć się wszystkiego od nowa. Każdy najmniejszy postęp to dla nas cud i ogromna radość. Dzięki rehabilitacji Darek potrafi samodzielnie siedzieć, jest stabilniejszy, lepiej radzi sobie na wózku. Nie możemy zaprzestać rehabilitacji i leczenia. To grozi regresem i cofnięciem wypracowanych z trudem umiejętności.
Początkowo staraliśmy się radzić sobie sami. Mamy ogromną pomoc ze strony rodziny, przyjaciół, Koła Gospodyń Wiejskich, OSP i wielu innych ludzi o dobrych sercach. Niestety z biegiem czasu nasze oszczędności się skończyły, a potrzeby stale rosną. Rehabilitacja, leki przeciwzakrzepowe, dojazdy, sprzęty do ćwiczeń – to wszystko kosztuje więcej, niż jesteśmy w stanie udźwignąć.
Nie jest mi łatwo odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Ale nie mogę się poddać. Dla Darka. Dla naszych dzieci, które są niesamowicie dzielne. Pomagają, wspierają, ćwiczą razem z tatą i podnoszą go na duchu. Czasem widzę w ich oczach strach, ale też ogromną nadzieję. Najważniejsze jest dla nich to, że tata żyje.
Długo zastanawiałam się, czy założyć tę zbiórkę, ale uznałam, że to jedyna szansa, by realnie pomóc mężowi. Zrobię wszystko, by walczyć o jego sprawność i godność, ale też przyszłość naszej rodziny. Z całego serca proszę, pomóżcie nam! Każda złotówka ma dla nas ogromne znaczenie. Z góry dziękuję za każdą formę wsparcia i dobre słowo.
Ewelina, żona Darka