
CHŁONIAK u Dawida❗️ Mój 17-letni syn umiera❗️ Pomocy!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Nie życzę nikomu horroru, jaki musi przeżywać matka zdająca sobie z tego sprawę. W niedzielę przed rozpoczęciem roku szkolnego wyczułam na szyi syna dwa guzy przy węzłach chłonnych. Następnego dnia pojechaliśmy do lekarza rodzinnego i spodziewałam się, że na tym się skończy. Dawid rzadko kiedy chorował. Ale to był początek naszego koszmaru.
Lekarz skierował nas na SOR w Wadowicach. Tam kolejne badania, nie pamiętam już, jakie i ile ich było. Spędziliśmy tam tydzień, gdzie potwierdziła się najgorsza diagnoza – nowotwór węzłów chłonnych. Karetką przewieziono nas do Krakowa i natychmiast zaczęło się leczenie. Guzy są nieoperacyjne i możemy liczyć jedynie na chemioterapię.
Po pierwszym cyklu nie wykryto przerzutów. Na chwilę poczuliśmy wszyscy ulgę, ale to nie oznaczało końca walki. Guzy wciąż znajdują się blisko tętnic, co zagraża życiu mojego syna. Bez wdrożonej chemioterapii Dawid po prostu umrze. Ale tak agresywne leczenie nie przemija bez konsekwencji. Po pierwszym cyklu Dawid ma poranione gardło, jego żyły pękają i potrzebny jest zabieg tzw. sztucznej żyły.
Dawid jest zmęczony, boi się. Cieszył się na powrót do szkoły i treningi piłki nożnej, a zamiast tego pierwszy miesiąc spędził na walce o życie. Dlatego mimo krwawiącego serca, nie możemy przerwać tego leczenia. Niestety, gdyby samo utrzymanie leczenie wystarczyło, nie czytalibyście mojej prośby, błagania o ratunek…
Koszty leczenia to nie tylko nierefundowane leki. To też środki higieniczne, dojazdy, dodatkowa rehabilitacja… A w naszej sytuacji nie tak łatwo o fundusze. Oprócz Dawida mam jeszcze jedno dziecko, które też potrzebuje opieki zdrowotnej. Boję się o ich oboje, ale jestem bezsilna. I to jest najgorsze...
Z całego serca proszę o pomoc. Dawid ma dopiero 17 lat i życie przed sobą. Nowotwór i chemioterapia spustoszyły jego organizm, odbierają siły. Wciąż wisi nad nami widmo tego, że Dawid już nie wróci ani do szkoły, ani do domu... Błagam, pomóż nam do tego nie dopuścić! Każdy gest się liczy!
Sabina, mama