
Zachorowałam na raka kości, mając zaledwie 16 lat. Proszę - pomóż mi wygrać życie...
Fundraiser goal: badania kontrolne, leczenie i spłata zadłużenia w szpitalu
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: badania kontrolne, leczenie i spłata zadłużenia w szpitalu
Fundraiser description
Mam na imię Diana i mam 20 lat. Z czego 1/4 swojego życia spędziłam na oddziale onkologii... Nie byłam beztroską nastolatką, nie mam wspomnień z liceum, cały ten czas spędziłam w szpitalu... 2 lata temu, na 18. urodziny, los przygotował dla mnie naprawdę ciężką próbę... Wznowa choroby nowotworowej.
Czasem wydaje mi się, że to tylko zły sen... Zamykam oczy i jestem z powrotem w domu. Niestety otwieram je i znów widzę szpital... Znów strach, ból, łzy. Znów zbiórka. Leczenie i operacja są drogie, nie mam wyjścia - znów muszę błagać o ratunek

Gdy zachorowałam, miałam tylko 16 lat. Bolało mnie ramię i plecy w okolicach łopatki, leki przeciwbólowe pomagały tylko na chwilę. Gdyby ktokolwiek wtedy powiedział mi, że mam raka i właśnie zaczyna się mój horror, nie uwierzyłabym... Onkologia to był straszny świat, zupełnie mi nieznany, który istniał gdzieś w innej rzeczywistości... Za chwilę miał się stać moim domem.
Mamę niepokoiły moje bóle, zabrała mnie do lekarza. Myślałam, że skończy się na jednej wizycie. Tymczasem lekarzem zalecił szczegółowe badania, w tym biopsję. Wtedy już zaczęłam się martwić, mówiłam sobie jednak, że to na pewno nic złego... Dbałam o kondycję i zdrowie, lubiłam biegać, uprawiać sport. Miałam 16 lat, przecież to niemożliwe, żebym była chora...
Wyniki szczegółowych badań pokazały, że cierpię na złośliwy nowotwór kości. Łez w oczach rodziców nie zapomnę nigdy...

Kolejne tygodnie pamiętam jak przez mgłę. Strach, ból, płacz i ślepe podążanie za wskazówkami lekarzy. Rodzice zorganizowali mi leczenie zagraniczne. Rachunki ze szpitala przerażały... Widziałam ich ból, ich strach. Tak trudno było mi przełamać się i pokazać, że jestem chora i jak wyglądam, poprosić o pomoc, ale wiedziałam, że to moje jedyne wyjście... Przestałam patrzeć w lustro. Ta dziewczyna, bez długich blond włosów, brwi i rzęs, blada jak ściana - nie chciało mi się wierzyć, że to ja.
To, co przeżyłam, śni mi się w najgorszych koszmarach... To było piekło. 18 cyklów bardzo ciężkiej chemioterapii, operacja, która trwała 8 godzin, po której nie mogłam się ruszyć... Moje ciało bolało, było poparzone od leczenia. Chwile, w których myślałam, że to już koniec, odczuwałam niesamowity ból i strach.

Walczyłam jednak i wygrałam. Moment, w którym usłyszałam, że jest czysto, będę pamiętać do końca życia. Cieszyłam się z każdego nowego dnia, każdego wyjścia do szkoły, każdego spotkania ze znajomymi, każdego nowego włosa na głowie, który odrastał po chemii. Niestety nie na długo. Wznowa... Nie płakałam, ja po prostu rozpadłam się na kawałki.
Za mną kolejna dramatyczna walka, operacja, kolejne cykle chemioterapii. Remisja - usłyszałam niedawno... Tak trudno cieszyć się tym czasem, przecież rak już raz wrócił... Moje życie mija pod dyktando kolejnych badań. Niestety leczenie zostawiło po sobie ciężkie powikłania, z którymi nadal walczę... Najgorszym z nich niszczenie się stawów.
W szpitalu mam dług, który muszę zapłacić... Kolejne badania tez kosztują, że nie wspomnę już o leczeniu powikłań. Pytam "dlaczego ja?", ale w ten sposób nie wygram z rakiem. Będę walczyć o życie do ostatniej kropli krwi, ale tak bardzo potrzebuję nadziei... Chcę iść na studia, zobaczyć świat, tańczyć, zakochać się, żyć... Uwierz we mnie i daj mi szansę, z całego serc Cię proszę.