
WZNOWA❗️Karinka walczy o życie! Ona ma tylko 8 lat, nie pozwól jej umrzeć!
Fundraiser goal: ratowanie życia - leczenie ostatniej szansy w Izraelu
Fundraiser goal: ratowanie życia - leczenie ostatniej szansy w Izraelu
Fundraiser description
Nasza Karinka ma wznowę... Piszę o tym przez łzy. Wydawało się, że na zawsze opuściliśmy onkologiczne piekło, tymczasem jesteśmy w nim ponownie... Rak uśpił naszą czujność, dał nam na chwilę myśleć, że wygraliśmy, żeby śmiać się w ukryciu z naszej naiwności i w najmniej spodziewanym momencie zaatakować ponownie...
Badania okresowe miały przynieść upragnioną informację o tym, że nadal jest czysto. Tymczasem stało się inaczej... Na kości ogonowej znaleziono kolejny guz... Rozpacz, strach i z powrotem otwierające się wrota piekła... Karinka przeszła kolejną operację. Po niej lekarze zrobili PET-CT i biopsję... Okazało się, że Karinka ma jeszcze żywe komórki nowotworowe. Na badaniu PET zaświeciła się jak lampki na choince na Boże Narodzenie...

Lekarz wyznaczył nowy plan leczenia... Znów powrót na onkologię, znów to samo łóżeczko, znów długa droga, w której nie widać końca... Znów zapach chemii i strachu, środków dezynfekujących, którymi przesiąknięty jest szpital, zapach potu, wymiotów i łez dziesiątek pacjentów, walczących o życie. To wznowa, więc nowotwór jest coraz agresywniejszy i bardziej nieprzewidywalny niż był do tej pory, walka też jest trudniejsza.
Karinka zaczyna chemię, potem przed nią kolejne badania. Córeczkę męczy ból w okolicach pośladków i prawej nogi. Dostaje bardzo mocne przeciwbólowe, ale cierpienie jest nie do wytrzymania. Karinka płacze i pyta nas, co takiego zrobiła, że znów jest chora, dlaczego nie wyzdrowiała... "Mama, boli, zrób coś!" - gdy słyszysz takie słowa i widzisz grymas bólu na buzi własnego dziecka, pęka ci serce... Nie możesz zrobić nic, tylko trzymać za rękę i żałować, że Ty nie możesz zabrać tego cierpienia.

Wszystko zaczęło się od niewinnej ranki w okolicy kości ogonowej. Udaliśmy się do lekarza, który nie zauważył nic bardzo niepokojącego. Ranka jednak powiększała się, wyglądała coraz gorzej... Po długich poszukiwaniach okazało się, że to sarcoma – mięsak tkanek miękkich. To nowotwór złośliwy, bardzo rzadki, zwłaszcza u tak małych dzieci, w niewielu miejscach się go leczy. Wyjechaliśmy do szpitala w Hiszpanii, tam lekarze przedstawili nam plan leczenia Karinki.
Po ciężkiej, trwającej miesiącami walce światełko w mroku - Karinka była w remisji. Mieliśmy tyle nadziei i nawet spokoju. Po cichu liczyliśmy, że raz na zawsze udało nam się pokonać tę śmiertelną chorobę. Bardziej nie mogliśmy się pomylić…

Wznowa. W przypadku choroby nowotworowej to słowo jest jednym z najgorszych, zabierającym resztki wiary… Nasza córeczka znowu będzie musiała znaleźć się w szpitalu, który kojarzy jej się z bólem, płaczem, nieustającym strachem i wypadającymi włosami… Nasze serca po prostu pękają!
Kiedy usunięto guz na kości ogonowej, łudziliśmy się, że to już... Karinka przeszła leczenie i mieliśmy ogromną nadzieję, że to koniec tej tragedii. Że tym razem nie zostaniemy w szpitalu tak długo... Badanie PET-CT odebrało nam wszystkie złudzenia. Karinka mówi, że nie chce być w szpitalu, chce do koleżanek, do szkoły, do domu... Pękają nam serca. Jednak myśl, że możemy ją stracić, paraliżuje nas jeszcze bardziej...

Dostaliśmy nowy kosztorys, przed nami kolejna walka, a do zebrania ogromna kwota, od której zależy ratunek dla naszej córeczki... Nie jesteśmy w stanie opłacić leczenia Kariny we własnym zakresie, dlatego bardzo prosimy o pomoc. Pomóżcie uratować życie mojego dziecka, błagamy Was!
Rodzice Kariny