Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

We use cookies and similar techniques on this site to enhance your user experience and ensure security, stability and performance of this website. Read more Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Privacy Policy .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Miałyśmy umrzeć obie... Ja ocalałam, błagam o ratunek dla córeczki

Lena Pawłowska
Zbiórka zakończona

Miałyśmy umrzeć obie... Ja ocalałam, błagam o ratunek dla córeczki

53 191,00 zł ( 100% )
1077 donors
Goal:

przeszczep komórek macierzystych, by odbudować uszkodzony mózg Lenki

Lena Pawłowska, 7 years
Kutno, łódzkie
Mózgowe Porażenie Dziecięce
Starts at: 21 May 2019
Ends at: 23 October 2020

Previous campaigns:

Lena Pawłowska
32 671,96 zł ( 100.68% )
1599 supporters
15.03.2018 - 13.07.2018

przeszczep komórek macierzystych,by odbudować uszkodzone struktury w mózgu Lenny

32 671,96 zł ( 100.68% )

przeszczep komórek macierzystych,by odbudować uszkodzone struktury w mózgu Lenny

Description

Miałyśmy nie przeżyć obie. Dzień narodzin Lenki prawie stał się dniem naszej śmierci... Walczyłyśmy o życie... Na śmierć nie da się przygotować, ona przychodzi nagle, znienacka, nie oszczędza nikogo. Nawet jeśli odchodzi, zostawia piętno... Tak właśnie stało się w przypadku Lenki. Moja mała córeczka wciąż walczy, a ja błagam o ratunek dla niej. Tak bardzo się boję – jeśli mi się nie uda, to co będzie dalej…?

Lena Pawłowska

Moje macierzyństwo zaczęło się nagle. Tak bardzo różniło się od tego, jak je sobie wyobrażałam… Nie było rodzinnego porodu, gratulacji, łez szczęścia i płaczu maleństwa. Nie było niczego... Tylko ciemność, pustka i przeraźliwy strach.

To był 17 grudnia 2013 roku. 29. tydzień książkowo przebiegającej ciąży. Zero komplikacji, zero zmartwień, zero podejrzeń. Czekanie na szczęśliwy poród. Na pojawienie się na świecie dziecka, które kochałam od pierwszej myśli o nim... Nagle zaczął boleć mnie brzuch. Trafiłam do lekarza. Ponoć w ostatniej chwili. O życiu moim i Lenki zadecydowały godziny. Gdybym czekała, nie byłoby tej zbiórki, bo pewnie nie byłoby już na świecie ani mnie, ani mojego dziecka…

Natychmiast trafiłam na stół operacyjny. Uśpiono mnie. Gdy się obudziłam, nie było dziecka - ani w moim brzuchu, ani w ramionach… Byłam tylko ja, samotna, obolała po operacji. W moich ramionach, w których powinna leżeć przytulona do mnie córeczka, była pustka… Pękło mi wtedy serce. To był straszny ból, rozrywający na strzępy, wręcz fizyczny. Myślałam, że nie może boleć bardziej… Myliłam się. Przyszła do mnie pielęgniarka i zapytała mnie, jakie imię wybrałam dla córeczki, bo chcą ją ochrzcić. Wtedy zrozumiałam, jak bardzo jest źle…

Lena Pawłowska

Potem dowiedziałam się, że doszło do odklejenia się łożyska. Że ja i Lenka omal nie umarłyśmy. Lekarz mi powiedział, że miałyśmy 50% szans na przeżycie. Że ktoś musiał nad nami czuwać, że się udało… Ja dałam radę. Lenka wciąż walczyła – w innym, specjalistycznym szpitalu, daleko ode mnie. Nie mogłam być obok niej. Nie mogłam jej nawet zobaczyć… Płakałam z żalu, bólu, tęsknoty. Zamiast głaskać jej małą buzię, dotykałam tylko szybki telefonu, oglądając zdjęcia, które naszej kruszynce zrobił szybko mąż. Lenka w chwili narodzin ważyła tylko 1240 g. Niewiele więcej niż paczka cukru… Mierzyła tylko 32 centymetry.

Mogłam ją zobaczyć dopiero tydzień później, w Wigilię. Najpiękniejsze Święta w moim życiu – bo z nią. To, że moje dziecko przeżyło – to był mój wigilijny cud.

Lenka spędziła w szpitalu 2 miesiące. Potem mi powiedziano, że musiała bardzo chcieć żyć, choć nikt nie dawał jej szans… Ona jednak wygrała. Śmierć została przegnana. Pozostawiła jednak swoje piętno. Zabrała Lence sprawność. Uszkodziła jej ciało i umysł. Lenka urodziła się niedotleniona, przez co ma Mózgowe Porażenie Dziecięce i niedowład rączek i nóżek... Porusza się w specjalnym wózku.

Lena Pawłowska

Lenka jest dzieckiem o wyjątkowych potrzebach... Bycie rodzicem takiego dziecka niesie ze sobą ogrom pracy i wysiłku, ale daje też niesamowitą radość z postępów. To moje małe źródła radości - obroty, pełzanie, chwytanie zabawek, świadomy uśmiech, pierwsze słowa: „baba”, „mama”. Moja córka uczy mnie cierpliwości, pokazuje mi, jak być silną. Ta mała istotka jest dla mnie wzorem, jeśli chodzi o determinację i chęć życia… Z jej spojrzenia można wyczytać: mamusiu nie martw się, razem damy sobie radę – mimo wszystko.

Lenka wciąż sama nie je, nie siada, porozumiewa się gestami… Szukam dla niej szansy. Wszędzie. W końcu znalazłam – przeszczep komórek macierzystych, eksperymentalna i przez to wciąż nierefundowana metoda, która jednak u takich dzieci jak Lenka daje wspaniałe rezultaty… Komórki macierzyste mają zdolności naprawcze, tym samym mogą odbudować lub zastąpić komórki uszkodzone wskutek niedotlenienia i wylewów.

Lena Pawłowska

Lenka przeszła serię 5 podań, 5 przeszczepów. Jej stan się polepsza - zarówno fizyczny, jak i intelektualny. Jest silniejsza, uczy się siadać, lepiej się porozumiewa, więcej rozumie... Lekarze podjęli decyzję o kontynuacji leczenia. Cieszę się, bo jest nadzieja dla mojej córeczki, na to, że będzie lepiej... Na to, że będzie mówić, siadać, chodzić! Jednocześnie też czuję ogromny strach, skąd wziąć pieniądze na leczenie? Nie ma nic bardziej tragicznego dla rodzica niż to, że nie można pomóc własnemu dziecku! Klinika dzwoni, chce wyznaczyć termin, a ja jestem przerażona i bezradna...

Proszę, nie pozwól nam przerwać leczenia. Nie pozwól stracić nadziei – codziennie widzę ją w oczach i uśmiechu mojej córeczki. Spraw, by udało nam się zmazać piętno śmierci. Lenka jest taka maleńka, tyle już wycierpiała... Czas, by jej krzywda się skończyła. Daj Lence szansę na życie, na normalne życie. Pomóż jej, proszę…

53 191,00 zł ( 100% )
1077 donors

Follow important campaigns