
Mięsak odebrał mi nogę, lecz nie wolę walki! Zrobię wszystko, by pokonać nowotwór i odzyskać samodzielność... Pomożesz?
Fundraiser goal: Zakup protezy kończyny dolnej, rehabilitacja i leczenie
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Zakup protezy kończyny dolnej, rehabilitacja i leczenie
Fundraiser description
Nazywam się Tomasz. Walczyłem o życie. Dziś walczę o to, by znów stanąć na nogi. Jeszcze niedawno moje życie wyglądało zupełnie inaczej. Byłem aktywnym człowiekiem, uwielbiałem jazdę na rowerze, a każdą wolną chwilę starałem się spędzać z moim synem. Nie przypuszczałem, że przyjdzie dzień, w którym największym marzeniem stanie się możliwość samodzielnego zrobienia kilku kroków.
Kiedy usłyszałem diagnozę mięsaka, mój świat zatrzymał się w miejscu. Rozpoczęła się walka, której nikt nie chce stoczyć. Przeszedłem chemioterapię, a później bardzo poważną operację. Chirurdzy usunęli guz o długości ok. 15 centymetrów. Leczenie było wyczerpujące, ale wierzyłem, że najgorsze już za mną.
Po miesiącach strachu, bólu i niepewności w końcu odważyłem się uwierzyć, że wygrałem. Myślałem, że choroba jest już tylko wspomnieniem. Chciałem wrócić do normalnego życia, do mojego syna, do codzienności i planów, które musiałem odłożyć na później. Niestety los napisał zupełnie inny scenariusz. Nowotwór wrócił. I wrócił ze zdwojoną siłą.

Guz zaczął rosnąć w zatrważającym tempie. W krótkim czasie osiągnął czterokrotnie większy rozmiar niż wcześniej (60x25x25 cm). Lekarze nie mieli już możliwości przeprowadzenia kolejnej operacji oszczędzającej kończynę. Aby uratować moje życie, konieczna była amputacja całej nogi wraz z wyłuszczeniem biodra.
To były najtrudniejsze słowa, jakie kiedykolwiek usłyszałem. Nie miałem wyboru. Mogłem stracić nogę albo stracić życie. Wybrałem życie.
Obudziłem się po operacji i zrozumiałem, że choć amputacja dała mi szansę na dalsze życie, moja walka z nowotworem jeszcze się nie skończyła. Przede mną kolejny etap leczenia – następna chemioterapia. Znów czekają mnie tygodnie spędzone w szpitalach, kolejne badania, osłabienie i niepewność. Zamiast uczyć się nowej codzienności po amputacji, muszę jednocześnie walczyć z chorobą, która już raz odebrała mi tak wiele.

Nie straciłem tylko nogi. Straciłem niezależność. Dziś każda najprostsza czynność wymaga ogromnego wysiłku. To, co kiedyś było oczywiste, dziś stało się wyzwaniem. Najbardziej boli mnie jednak to, że nie mogę być dla mojego syna takim tatą, jakim zawsze chciałem być.
Chciałbym znów wyjść z nim na spacer w góry, pobawić się z nim na basenie, pojechać i odwiedzić kilka obiecanych przed chorobą miejsc, a może kiedyś nawet wybrać się na rower (to moja ogromna pasja, którą mam nadzieję, udało mi się „zarazić” syna). Chcę, żeby widział we mnie nie chorobę, lecz tatę, który się nie poddał.
Nie marzę o rzeczach niezwykłych. Marzę o samodzielności, o życiu bez bólu. O możliwości wyjścia z domu bez ciągłej pomocy innych. O powrocie do pracy, jeśli tylko zdrowie mi na to pozwoli. O tym, by znów móc żyć, a nie tylko każdego dnia zmagać się z ograniczeniami.

Jedyną szansą na odzyskanie sprawności jest specjalistyczna proteza przeznaczona dla osób po amputacji z wyłuszczeniem biodra oraz intensywna rehabilitacja. Koszt tego leczenia to około 250 000 zł. To kwota, która przekracza moje możliwości finansowe.
Dlatego zwracam się do Ciebie z prośbą o pomoc. Każda wpłata to nie tylko pieniądze. To kolejny krok w stronę samodzielności. To szansa, że znów będę mógł normalnie funkcjonować, wyjść z domu o własnych siłach i być obecnym w życiu mojego syna tak, jak na to zasługuje.
Jeśli nie możesz wesprzeć mnie finansowo, proszę, udostępnij moją historię. Być może właśnie dzięki Tobie dotrze ona do osób, które pomogą mi odzyskać przyszłość. Walczyłem z nowotworem trzy razy. Przeszedłem chemioterapię, skomplikowane operacje i amputację. Dziś nie proszę o cud. Proszę jedynie o szansę, by znów stanąć na nogi.
Tomasz