Katarzyna Franaszczyk - main photo

Rak atakuje kolejne organy, a ja opadam z sił! Pomóż, bym wciąż mogła być mamą dla moich synów!

Fundraiser goal: Alternatywne leczenie ostatniej szansy w Meksyku

The fundraiser includes alternative therapy

Fundraiser organizer:
Katarzyna Franaszczyk
Radom, mazowieckie
Rak piersi z przerzutami do wątroby, płuc, kości i mózgu
Starts on: 10 December 2019
Ends on: 20 November 2020
PLN 100,800(62.83%)
Donated by 1527 people
Rest in peace

Fundraiser goal: Alternatywne leczenie ostatniej szansy w Meksyku

The fundraiser includes alternative therapy

Fundraiser organizer:
Katarzyna Franaszczyk
Radom, mazowieckie
Rak piersi z przerzutami do wątroby, płuc, kości i mózgu
Starts on: 10 December 2019
Ends on: 20 November 2020

Fundraiser description

Pod koniec czerwca 2016 r., zaszłam w drugą, tak bardzo wyczekiwaną i wymarzoną ciążę. W momencie potwierdzenia przez lekarza, że noszę w sobie nowe życie wyczułam guzek w lewej piersi. Lekarz mówił, że to zmiany, które mogą towarzyszyć ciąży. Po badaniu USG piersi, niestety okazało się, że był to rak w najbardziej agresywnej postaci. W momencie diagnozy zaatakowane były także węzły chłonne. Konieczne było natychmiastowe wdrożenie leczenia. Choć było mnóstwo obaw związanych z przyjmowaniem chemioterapii w ciąży, zdecydowałam się donosić i urodzić dziecko. Podjęłam najcięższą walkę w życiu.

Przyjęłam nowoczesną chemioterapię, a zmiany zaczęły się cofać. Guz, mimo że po porodzie zajmował prawie całą pierś, zniknął bez śladu, zmiany z płuc wycofały się, a na wątrobie pozostały dwie niewielkie. Zrobiono mi radioterapię kręgosłupa, wreszcie mogłam chodzić o własnych siłach. Wydawało się, że choroba była pod kontrolą. Niestety radość nie trwała zbyt długo. Podczas rutynowej samokontroli wyczułam guzek w tej samej piersi. Kontrolne USG i biopsja potwierdziły moje obawy. Kolejna zła wiadomość, była taka, że pojawiły się przerzuty do mózgu.

Choroba odebrała mi kobiecość - usunięto mi jajniki, jestem po obustronnej mastektomii. Zaczęłam szukać ratunku za granicą i  tak trafiłam do Meksyku. Znów w moim sercu pojawiła się iskierka nadziei, że moi synowie - 8-letni Nikodem i 3-letni Jaś zdążą mnie zapamiętać, nie tylko ze zdjęć.

Nigdy nie przypuszczałam, że będę musiała prosić ludzi o pomoc. Niestety leczenie w Meksyku jest bardzo drogie, a oszczędności się kończą i bez Waszej pomocy nie mam szansy pokonać choroby. Chcę żyć jak najdłużej, dla moich dzieci i męża. Błagam o pomoc!

Kasia

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20

    Powodzenia Kasiu. Wierzę, że się uda 😘

  • Anonymous
    Anonymous
    Share
    PLN 5