Marek i Tata

Iza Piechota
organizator skarbonki

Ruszamy z kolejną zbiórką. 

 

Dla Józefa jego syn Marek jest całym światem. I jego życie jest bezcenne.

Marek miał 12 lat, gdy rak zaatakował pierwszy raz. Diagnoza była nieubłagana – ostra białaczka limfoblastyczna, czyli agresywny nowotwór krwi i szpiku. Jego tato Józef Polak zacisnął zęby i musiał błyskawicznie wrócić do formy po zawale, który przeszedł kilka tygodni wcześniej.
Musiał, bo jest dla Marka całą rodziną. Mama ich zostawiła, gdy chłopiec miał kilka lat. Tato został na posterunku. Przez trzy lata, dzień za dniem, noc za nocą był przy Marku, gdy ten przechodził trudne leczenie. Godziny chemii kapiącej w kroplówce, powikłania, osłabienie i noce przespane na karimacie pod łóżkiem syna. I w końcu sukces – choroba w odwrocie. Niestety nie na długo. Po dwóch latach pierwsza wznowa. Potem druga i trzecia. I bezradność lekarzy, którzy wypróbowali wszystkie tradycyjne sposoby.

Ze względu na wyczerpanie wszystkich możliwych schematów chemioterapii stosowanych w leczeniu lekoopornej białaczki limfoblastycznej, jedyną możliwą opcją terapeutyczną jest zastosowanie leczenia niestandardowego z użyciem przeciwciał – leku blinatumomab.

Lek, który może uratować Markowi życie jest skuteczny, jak nic innego.
Jego cząsteczki przyczepiają się do komórek rakowych, a potem aktywują system immunologiczny tak, by je zniszczył. Ale lek jest też wyjątkowo drogi. 28 ampułek kosztuje 460 tysięcy złotych. To kwota astronomiczna. Lekarze i Fundacja „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową”, która opiekuje się Markiem, uruchomili już całą machinę. Bo na sprowadzenie leku, który może uratować Markowi życie, trzeba uzyskać zgodę Ministerstwa Zdrowia, a potem ściągnąć go ze Stanów Zjednoczonych. Teraz Tato Marka ma trzy tygodnie, żeby zebrać pieniądze na przeciwciała, które mogą powstrzymać raka.

Naprawdę myśli Pani, że ludzie nam pomogą? – zapytał na koniec rozmowy pan Józef. Trzeba wierzyć, to jedyne, co daje im nadzieję. Mamy trzy tygodnie, żeby zebrać potrzebną kwotę. Pomóżmy, bo czas jest nieubłagany. Już w połowie listopada może zacząć się terapia, która uratuje Markowi życie.

Wiem, że pomogą. Uzbieramy te pieniążki :)

 

Zatem do dzieła. 

 

Pozdrawiam

Iza

Wsparli

100 zł

Anonymous

100 zł

aneta bielat

na pewno wyzdrowiejesz
50 zł

Anonymous

Dużo zdrówka i spełnienia wszystkich marzeń. Panowie jesteśmy z Wami całym sercem.
100 zł

Ania

Wytrzymaj!!!
30 zł

Magda

Dużo siły!
10 zł

Anonymous

Show more

Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
4250%
4,250 zł Supported by 42 people CEL: 100 ZŁ