Fundraiser finished
Franciszek Siomkajło - main photo

❗️Zagrożenie pożarowe. Rodzina w śmiertelnym niebezpieczeństwie❗️

Fundraiser goal: Remont mieszkania, zniesienie barier architektonicznych, wymiana instalacji

Fundraiser started by:
Franciszek Siomkajło, 63 years old
Trzcianka, wielkopolskie
Stan po udarze mózgu - prawostronny paraliż i afazja
Starts on: 12 August 2019
Ends on: 13 July 2020
PLN 15,130(19.23%)
Donated by 297 people

Pledge 1.5% of tax to me

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0054734 Franciszek

Fundraiser goal: Remont mieszkania, zniesienie barier architektonicznych, wymiana instalacji

Fundraiser started by:
Franciszek Siomkajło, 63 years old
Trzcianka, wielkopolskie
Stan po udarze mózgu - prawostronny paraliż i afazja
Starts on: 12 August 2019
Ends on: 13 July 2020

Fundraiser description

Specjaliści zajmujący się przeglądami instalacji nie pozostawiają wątpliwości - niedługo możemy zostać bez dachu nad głową! Kontrola kominiarza w mieszkaniu wskazała na znaczne zagrożenie pożarowe. Nie możemy dłużej czekać z pracami remontowymi! Nasz dom jest tykającą bombą, a to jedyne miejsce, w którym możemy żyć. Bez Waszej pomocy nie mamy szans! Pomocy!

___

Jeszcze do niedawna miałam nadzieję, że nam się uda. Planowałyśmy razem z siostrą, odkładałyśmy pieniądze, zadawałyśmy pytania. Kiedy usłyszałam, jaki jest ogrom potrzeb i jakich środków będziemy na to potrzebować, nogi się pode mną ugięły. Wiedziałam, że dużo pracy przed nami, że życie stawia przed nami wyzwanie. Wtedy nie przypuszczałam, że nasza droga mocno się skomplikuje, że wystąpią przeszkody nie do pokonania. 

Wszystko zaczęło się od udaru wujka. Kilka lat temu nasze życie legło w gruzach. Myśleliśmy, że jego rehabilitacja, leczenie i przywrócenie zdrowia to tylko kwestia czasu. Nie przypuszczaliśmy jednak, że to dopiero początek. Kiedy wujek walczył o każdy kolejny dzień, a my szukaliśmy wszelkich możliwych rozwiązań, przyszedł kolejny cios: zachorowała mama. A później to jak efekt domina: pojawiły się pierwsze komplikacje zdrowotne mojej siostry, następnie moje… To przerażające jak w ciągu kilku lat ja i siostra z osób pełnych energii stałyśmy się osobami poszukującymi pomocy. Kolejne gabinety lekarskie, wizyty i leczenie, recepty na coraz wyższe kwoty. Horrendalne środki, które pochłaniały niemalże cały budżet miesięczny. Nagle remont zszedł na dalszy plan. Liczyło się to, by przetrwać ten najtrudniejszy moment. 

Choroba wujka spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Udar, który przyszedł pod osłoną nocy. Pomoc wezwana o kilka minut za późno. Na szczęście wystarczająco szybko, by przeżył. Długi pobyt w szpitalu a później powrót do mieszkania, gdzie niestety czekało na niego piekło. Mieszkanie nieprzystosowany do potrzeb osoby niepełnosprawnej to prawdziwe przekleństwo. Te cztery ściany, dzień za dniem, stopniowo stawały się więzieniem. Mieszkanie na najwyższym piętrze. Kilkanaście schodów to jedyna droga do wyjścia. Nie ma windy. Musimy go znosić i wnosić za każdym razem, kiedy chce lub musi wyjść z domu. Wizyty lekarskie to dla nas zawsze wyzwanie, szczególnie odkąd ja i siostra również borykamy się z problemami zdrowotnymi. 

Moja siostra jest 3 lata młodsza, a jej zdrowie jest w ruinie. Kilka lat temu wszystko było w najlepszym porządku, siostra energią mogłaby się podzielić z kilkoma innymi osobami. Teraz stała się cieniem człowieka. Lista jej chorób jest tak długa, że staje się coraz bardziej niebezpieczna. Po ostatnich wizytach u lekarza dostaliśmy jasną informację: jeśli pleśń nie zniknie z naszego mieszkania, siostra nie ma szans na zdrowie. Mogłaby się wyprowadzić, ale nie chce nas zostawić w sytuacji bez wyjścia. Nie ma środków nawet na wynajęcie mieszkania, bo zakup leków pochłania wszystkie zarobione pieniądze. Nie możemy się rozdzielić, razem musimy być silni, inaczej cały świat budowany przez lata rozpadnie się na kawałki. 

To my wszyscy tworzymy dom. Niestety, nasza przestrzeń jest w opłakanym stanie. Zniszczone, oblepione pleśnią ściany, zimne lub duszne wnętrze. Ogrzewanie piecem wydzielającym szkodliwe substancje. Miejsce, które powinno być oazą, jest dla nas śmiertelnie niebezpieczne. Każdy powrót do domu uświadamia, jak wiele jest do zrobienia. Zajęło nam to trochę czasu, aż uświadomiliśmy sobie, że potrzebujemy pomocy. Tylko dzięki Wam możemy uratować nasz mieszkanie! Stworzyć miejsce, w którym dla wujka będą możliwości samodzielnego przemieszczania się, a dla nas warunki umożliwiające powrót do zdrowia. Jeśli ten stan będzie trwał niedługo, nie będziemy mieli szans na dalszą walkę. Do tego niezbędny jest remont. Generalny, zapewniający bezpieczeństwo. Koszty są ogromne, a przez to dla nas niemożliwy! Nie możemy się wyprowadzić. Na to już za późno. Teraz musimy walczyć o nasz mieszkanie! 

Nasza rodzina nie ma wielu wymagań. Marzymy tylko o jednym: życiu w zdrowiu. Dom to miejsce, które powinno kojarzyć się z bezpieczeństwem, spokojem, miłością. Nasz to niebezpieczeństwo, choroby i przerażenie wywołane każdym powrotem. Jesteście naszą ostatnią deską ratunku. Czasem myślę, że to sytuacja bez wyjścia, że utrudnienia nas pokonają… Wiem jednak, że nie można się poddawać, że są jeszcze ludzie o dobrych sercach, którzy mogą nas uratować. Dlatego proszę, w imieniu całej swojej rodziny, pomóżcie nam!

Select a tag
Sort by
  • Marlena Kołodziejska
    Marlena Kołodziejska
    Share
    PLN 10
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 50
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 6
  • Sandra
    Sandra
    Share
    PLN 200
  • Akin
    Akin
    Share
    PLN 20

    W jedności siła.

  • laqua
    laqua
    Share
    PLN 100

Franciszek Siomkajło is still fighting for recovery. Support the current fundraiser.

DonateDonate