
Po operacji niezbędna jest rehabilitacja! By cierpienie nie poszło na marne...
Fundraiser goal: Rehabilitacja, leczenie, artykuły higieniczne, zakwaterowanie
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Rehabilitacja, leczenie, artykuły higieniczne, zakwaterowanie
Fundraiser description
Mam 2. cudowne córeczki, które bardzo potrzebują Twojego wsparcia. Niemalże całe życie wychowuję je sama. Nie jestem w stanie zapewnić im intensywnej, niezbędnej rehabilitacji, dlatego bardzo proszę o pomoc. Zbieramy na turnus rehabilitacyjny dla moich bliźniaczek.
Dziewczyny są po bardzo ciężkich operacjach kręgosłupów i żeby utrzymać efekty, potrzebują pilnie intensywnego czterotygodniowego turnusu w specjalnych kombinezonach terapeutycznych.
Poznaj naszą historię:
Gdybym dostała na czas antybiotyk, być może dziś cieszyłabym się zwyczajnym życiem z dwiema dorastającymi córkami. Pozostaje mi gdybanie… A później muszę zakasać rękawy i ruszyć im na pomoc. Bo samodzielność tak jak zdrowie jest w ich przypadku odległym marzeniem...

To była moja pierwsza ciąża. Czułam się świetnie, ale mój organizm prowadził walkę z chorobą. Niestety, ta batalia z góry była skazana na przegraną. Przeoczenie lekarza, moja złudna forma doprowadziły do tego, że dziewczynki przyszły na świat o wiele za wcześnie. To był 28. tydzień ciąży, myślałam, że mam jeszcze sporo czasu na przygotowanie do spotkania moich kruszynek. Niestety, los zdecydował inaczej: w wyniku zakażenia bakterią dzieci urodziły się z bardzo niską wagą w bardzo złym stanie. Ich czynności życiowe zostały ocenione na 2 punkty w skali Apgar. Przez tydzień lekarze nie chcieli rozmawiać o przyszłości, nie chcieli powiedzieć dosłownie nic. Kazali czekać. Chodziłam pomiędzy inkubatorami i błagałam dziewczynki, żeby znalazły w sobie siłę.
Dominika dochodziła do siebie 7 długich miesięcy, a Agnieszka spędziła na oddziale prawie półtora roku. Odwiedzając je, pytałam lekarzy „co teraz?!”. Na początku usłyszałam, że dziewczynki na pewno będą opóźnione w rozwoju. Po dwóch latach dostałam znacznie gorszą informację: mózgowe porażenie dziecięce. Lekarze czekali z diagnozą, potrzebowali odpowiednich badań i pewności, że objawy się zgadzają. To było dla mnie jak koniec świata. Kilkanaście lat temu medycyna wyglądała nieco inaczej, lekarze nie dawali nam zbyt wielkich szans. Płacz, rozżalenie szybko zastąpiłam działaniem i poszukiwaniem możliwości dla moich córeczek.

Agnieszka miała bardzo trudny start, dwukrotnie przeszła sepsę, zatkana zastawka w głowie spowodowała, że znalazła się na granicy życia i śmierci... Choroby, niedotlenienie, to wszystko wpłynęło na obecny stan córki. Agniesia nie chodzi, nie mówi. Codziennie patrzę, jak chce, próbuje… czasem zwyczajnie mam ochotę się rozpłakać. Z jej ust można usłyszeć wyłącznie kilka wyraźniejszych słów. Ja zwykle wiem, co się z nią dzieje. Lata wspólnej drogi nauczyły mnie właściwie odczytywać większość sygnałów.
Dominika jest w nieco lepszej sytuacji, ale lekarze rozpoznali u niej przejawy autyzmu. Jest wycofana, bardzo nieśmiała… A pojawił się też inny problem, postępująca skolioza.
Moje dzieci są najważniejsze na świecie. Całe życie podporządkowałam codziennej walce. Opieka nad dziewczynkami to prawdziwe wyzwanie. Gdyby nie ich uśmiech chyba nie dałabym rady… Jeśli jesteś mamą, zrozumiesz, że dla mnie najważniejsze jest dobro moich dzieci. Sama jednak nie mam szans zapewnić im wszystkiego. Pomocy!
Jowita, mama