

Wakacje zamieniły się w koszmar❗️Pomóż mi wrócić do domu, bym mogła dalej walczyć o życie❗️
Fundraiser goal: Transport medyczny
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Transport medyczny
Fundraiser description
Nazywam się Dorota i jestem bardzo optymistyczną i otwartą osobą. Ale niestety też bardzo pechową. Po długiej walce z rakiem piersi i remisji choroby doznałam zawału serca podczas długo oczekiwanej podróży do Nowego Jorku.
Nie dość, że dostałam zawału serca to wole tarczycowe, które miałam na szyi okazały się agresywną formą raka tarczycy, który rozprzestrzenił się na drogi oddechowe.
Ubezpieczyciel, od którego wykupiłam ubezpieczenie podróżne unieważnił je i odmówił zapłaty za jakiekolwiek leczenie jak i transport air ambulansem do Wielkiej Brytanii. Pozostawili mnie samą bez jakiejkolwiek pomocy finansowej. To był szok, ponieważ początkowo zgodzili się mnie przetransportować i zaczęli komunikować się ze szpitalem w Nowym Jorku, aby to zorganizować.
Wszystko było już ustalone... Aż do momentu wynajmu air ambulansu. Ubezpieczyciel stwierdził, że jednak nie pokryje żadnych kosztów...
Zostałam w Nowym Yorku w szpitalu z rachunkiem za dotychczasowe leczenie oraz z informacją, że nie mam jak wrócić do domu... Samej nie stać mnie na opłacanie powrotu, nie mam takich pieniędzy. Karetka lotnicza kosztuje około PÓŁ MILIONA złotych!
Byłam przygotowana i gotowa na walkę o swoje życie z chorobami, które mnie dotknęły... Nie spodziewałam się jednak tego, że spotka mnie takie nieszczęście... Że firma ubezpieczeniowa odmówi mi pomocy, której tak bardzo dziś potrzebuję. Nie poinformowano mnie ani szpitala, o tym, że przestali organizować repatriację.
Dopiero w dniu wylotu, przygotowań lekarzy i po licznych telefonach i e-mailach w końcu poinformowano mnie, że unieważniają całe ubezpieczenie i nie pomogą w pokryciu żadnych kosztów. Powiadomiłem ambasadę i NHS, ale nikt nie jest w stanie mi pomóc. Muszę wrócić do domu, do Anglii, do Liverpoolu, gdzie mieszkam, by kontynuować leczenie, póki jeszcze mogę... Póki jeszcze mam siłę...
Nie lubię prosić o pomoc, ale to moja jedyna szansa. Będę bardzo wdzięczna za każdą pomoc, za każdą kwotę, która przybliży mnie do powrotu do domu.
Dorota