Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

We use cookies and similar techniques on this site to enhance your user experience and ensure security, stability and performance of this website. Read more Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Privacy Policy .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Mam dla kogo żyć

Piotr Duchnowicz
Zbiórka zakończona

Mam dla kogo żyć

12 745,00 zł ( 33.19% )
Wsparło 146 osób
Fundraising organizer: DOZ Fundacja dbam o zdrowie
Piotr Duchnowicz
Słupsk, pomorskie
Starts at: 25 July 2011
Ends at: 12 August 2012

Result

13.08.2012

Piotr Duchnowicz w swoim życiu przebiegł 5 maratonów. Pozostał mu do pokonania jeszcze jeden, ten najdłuższy, jakim jest nasze własne życie. Ukończył go wczoraj, przegrywając z chorobą ... Pozostawił żonę i synka.

 

Pamięci Piotra [*].


 

Description

Piotra Duchnowicza poznaliśmy rok temu jako byłego maratończyka, u którego stwierdzono Stwardnienie rozsiane (SM). Choroba szybko zawładnęła jego organizmem, jednak on się nie poddawał. Teraz znowu potrzebuje naszej pomocy. Jest na tyle silny, żeby ponownie przyjąć Tysabri – bardzo drogi lek, który może zahamować skutki choroby. Co więcej, Piotr ma potrójną motywację, by zwyciężyć z SM – kilka miesięcy temu urodził się Cyprian, długo oczekiwany syn Piotra i jego żony Pauliny.


List od Marcina, brata Piotra

Pod koniec grudnia 2010 r. mój brat Piotr, będąc w swoim domu, stracił równowagę i upadł. Był to na tyle niefortunny upadek, że skończył się ingerencją chirurgiczną (złamanie szyjki kości ramienia). Upadek i przebyta operacja tak mocno osłabiły system odpornościowy organizmu Piotra, że z dnia na dzień przestał chodzić. Od 17 stycznia 2011 r. przez dwa miesiące przebywał na Oddziale Neurologii Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego w Warszawie, gdzie dostał m. in. 7 dawek sterydu. Niestety, nie przyniosło to większej poprawy, Piotr został wypisany ze szpitala z oceną 8,5 w 10-stopniowej skali EDSS. Biorąc pod uwagę, że 10 - to zgon pacjenta, nietrudno sobie wyobrazić, w jak ciężkim stanie znajduje się Piotr.

W międzyczasie, 8 marca, przyszedł na świat Cyprian, synek Piotra i Pauliny. Na początku dla Piotra był to ogromny bodziec, aby walczyć z chorobą. Niestety, postępujące symptomy złamały w nim wiarę, że będzie lepiej. W kwietniu poddał się ponownemu zabiegowi nowatorskiej metody oczyszczania żył. Może zbyt wiele nadziei z tym wiązał, może traktował to jako ostatnią deskę ratunku?... po zabiegu nie odczuł żadnej poprawy. Tym razem brat kompletnie się załamał i poddał. Wszystko wskazuje na to, że ma silną depresję. Leży nieruchomo, każdy ruch wiąże się dla niego z bólem. Nam, jako rodzinie, trudno nawet wczuć się w to, co on przeżywa. Piotr w zasadzie wymaga stałej opieki - sam nie potrafi nic zrobić. Proszę sobie wyobrazić, co to oznacza dla jego żony przy konieczności jednoczesnego zajmowania się 4-miesięcznym dzieckiem. Gdyby nie pomoc rodziców, nie wiem, jak wyglądałoby ich życie.

Zastanawiam się, czy to nie ironia losu, że jeszcze w październiku ubiegłego roku Piotr poczuł się tak pewnie, że zdecydował o zakończeniu przyjmowania Tysabri i zaapelował o zakończenie zbiórki na ten cel. Gdyby wtedy mógł przewidzieć, jak się wszystko później potoczy... Gdybyśmy my, jako rodzina, mogli wtedy przewidzieć, co się wydarzy w ciągu kolejnych miesięcy.

Dopiero teraz można powiedzieć, że SM jest straszną chorobą. U Piotra przybrała chyba najgorszą z możliwych postaci.

21 lipca po długiej przerwie Piotr ponownie przyjął Tysabri. W tym leku pokładamy ogromną nadzieję, że zdoła powstrzymać zastraszające tempo choroby. Brat jest bardzo niecierpliwy, a po pierwszej dawce nadal nie może ruszać nogami. Aby poprawa była widoczna, musi raz w miesiącu przyjmować Tysabri. Koszt jednej dawki wynosi 6 400 zł.  

I stąd nasza ogromna prośba do Państwa o pomoc w zbieraniu funduszy na dalsze leczenie Piotra. Chcielibyśmy z Państwa wsparciem wykupić chociaż 6 dawek Tysabri, czyli zebrać 38 400 zł. To ogromne pieniądze i zdajemy sobie sprawę, że bez Państwa pomocy się nie uda.

Zawalczmy razem o powrót Piotra do zdrowia.


 

12 745,00 zł ( 33.19% )
Wsparło 146 osób

Follow important campaigns