Urgent!
Edyta Krzystała - main photo

Podczas karmienia piersią poczułam guzek... Dziś walczę z rakiem dla męża i naszych dwóch synków❗️ Proszę pomóż❗️

Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja

Fundraiser organizer:
Edyta Krzystała, 41 years old
Czerwionka-Leszczyny
Nowotwór złośliwy piersi
Starts on: 16 March 2026
Ends on: 16 June 2026
PLN 3,713
DonateDonated by 45 people
Donate via text
Phone number
75365
Text
0941575
Cost PLN 6.15 gross (including VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-Mobile

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Purpose of 1.5% of tax0941575 Edyta

Recurring donation

1 monthly supporter
Regular support provides Edyta a sense of security and help in a difficult situation, also after the end of the fundraiser.
Donate conveniently via:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Your Recurring Donations may appear here.

Donate every month
  • Anonymous
    Anonymoushas been supporting for 1 month

Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja

Fundraiser organizer:
Edyta Krzystała, 41 years old
Czerwionka-Leszczyny
Nowotwór złośliwy piersi
Starts on: 16 March 2026
Ends on: 16 June 2026

Fundraiser description

Jeszcze niedawno życie było prawie „jak z bajki". Kochający mąż, przyjście na świat naszego drugiego synka i dni toczące się swoim powolnym rytmem. Wydawało się, że tego rodzinnego szczęścia nic nie da rady zniszczyć. Jednak rok temu, podczas karmienia Piotrusia, poczułam na piersi guzek. Trzymałam moje maleństwo w ramionach i miałam wrażenie, jakbym spadała w otchłań… 

Na początku ze wszystkich sił starałam się zachować spokój. W końcu to najpewniej związane z karmieniem piersią, prawda? Może pokarm, może opuchlizna… Jak najszybciej skonsultowałam się z lekarzem, który przeprowadził szereg badań. Ich wynik wywrócił cały mój poukładany świat do góry nogami. Rak piersi. 

Szok. Rozpacz. Niedowierzanie. No bo jak to? Takie dramaty zawsze dzieją się przecież gdzieś daleko... Nie było jednak czasu, by nad czymkolwiek się zastanawiać, jak najszybciej trzeba było rozpocząć leczenie. Przecież mam kochającego męża, dwóch cudownych synków – mam dla kogo żyć! 

Edyta Krzystała

Razem z mężem musieliśmy być silni dla synów – 8-letniego wówczas Frania i 2-letniego Piotrusia. Wiedzieliśmy, że dzieci widzą i rozumieją więcej, niż nam się wydaje, więc już na początku powiedzieliśmy im, że mama jest chora i będzie musiała przejść trudne leczenie. Żadne słowa nie są jednak w stanie przygotować dzieci na widok mamy, która traci dawną radość życia, traci siły, traci włosy… Widziałam jak Franio i Piotruś to wszystko przeżywają.

Zawsze starałam się być obecną i zaangażowaną mamą, jednak między wlewami musiałam zająć się przede wszystkim sobą. To ja potrzebowałam pomocy, zrozumienia i wsparcia. Mój mąż, Łukasz, przejął większość obowiązków w domu i tych, związanych z opieką nad dziećmi – a także nade mną. 

Życie zaczęło kręcić się wokół codziennej walki – o wszystko. Walki o możliwość kolejnych wlewów. Walkę o odpowiednie wyniki. Wiedziałam, że nie ma innej drogi, jednak po każdym wlewie parę dni z życia było całkowicie „wyjętych”. Gdy tylko zaczynałam czuć się choć trochę lepiej – przychodził czas na następny wlew.  Do tej pory przeszłam 12 cykli tzw. chemii białej, 4 cykle chemii tzw. czerwonej oraz dwie operacje. 

Edyta Krzystała

Przede mną najpewniej chemioterapia w tabletkach, radioterapia, kontynuacja pooperacyjnej immunoterapii, jak również rehabilitacja ręki. Choć moje leczenie jeszcze się nie zakończyło, ale aby mieć pewność, że zrobiłam wszystko, co w mojej mocy potrzebne będą dodatkowe konsultacje specjalistyczne, leki i suplementy, badania i fizjoterapia. Nie działam sama, bo obok najsilniejszej chemioterapii realizuję indywidualny program onkologiczny  oparty na diecie i wsparciu psychoterapeutycznym. 

Strach przed rozwojem choroby jest ogromny. Jednak za każdym razem, gdy patrzę na męża i synów to czuję, że jeszcze większa jest nadzieja na to, że nowotwór uda się wyleczyć – raz na zawsze. Że przed nami jeszcze wiele wspólnych, pięknych chwil. Że będę obecna przy wszystkich najważniejszych momentach w ich życiu, by ich wspierać.

Każdego dnia walczę nie tylko o siebie, ale przede wszystkim o to, by być dla moich chłopaków mamą – obecną, zdrową i pełną życia. Daję swoje 100% - dla siebie, dla męża i moich synów. Niestety, koszty leczenia i rehabilitacji są bardzo wysokie. Dlatego proszę, pomóżcie mi wyzdrowieć!

Edyta

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 5
    Recurring donation
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 100
  • Izabela
    Izabela
    Share
    PLN 50

    Masz dla kogo żyć, nie poddawaj się !!!

  • Wojskowy
    Wojskowy
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 200

    ❤️

  • Pozdrawiam Beata
    Pozdrawiam Beata
    Share
    PLN 100

    Dużo zdrowia dla Pani💙