
Trzy tygodnie przed moim ślubem mamę ugryzł kleszcz❗️Spędziła dwa miesiące w śpiączce ! Pomocy!
Fundraiser goal: Pobyt w ośrodku, leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Pobyt w ośrodku, leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Mama miała być obok mnie w najważniejszych chwilach. Dziś walczymy o to, żeby w ogóle mogła BYĆ!
Trzy tygodnie przed moim ślubem wydarzyło się coś, czego nikt z nas nigdy by się nie spodziewał. Wszystkie przygotowania i ekscytacja nagle zastąpił strach. Moja mama i tata zostali ugryzieni przez kleszcze. Oboje zachorowali na kleszczowe zapalenie mózgu. Tata, na szczęście, przeszedł chorobę znacznie łagodniej. U mamy przebieg okazał się dramatyczny…
Mimo szybkiego rozpoznania jej stan bardzo szybko się pogorszył. Po zaledwie czterech dniach lekarze musieli wprowadzić ją w śpiączkę farmakologiczną, zaintubować i przewieźć na Oddział Intensywnej Terapii. Przez prawie dwa miesiące nie mogli jej wybudzić!
Rozległe uszkodzenia mózgu sprawiały, że przy każdej próbie wybudzenia pojawiały się ataki padaczki. Mimo leczenia i podawania aż czterech rodzajów leków przeciwpadaczkowych mama wciąż miała kolejne napady. Każdy dzień był dla nas ogromnym strachem. Czekaliśmy na najmniejszy znak, że mama do nas wróci. Niestety nie nadchodził.
Ale w końcu wydarzyło się coś, na co tak długo czekaliśmy – ataki padaczkowe ustąpiły i po prawie dwóch miesiącach lekarzom udało się mamę wybudzić! Dopiero ponad trzy miesiące od początku tej strasznej walki mama zaczęła odzyskiwać świadomość. To dla nas ogromna nadzieja.

Dziś mama potrafi się z nami komunikować. Mruga, zamyka oczy, podnosi brwi. Porusza ustami i próbuje coś nam powiedzieć. Patrzymy na każdy jej gest i próbujemy zrozumieć, co chce nam przekazać. Niestety, respirator wciąż nie pozwala nam usłyszeć jej głosu. Mama sama generuje oddechy, ale nadal potrzebuje wsparcia maszyny. Nie porusza też jeszcze rękami ani nogami.
Ale jest z nami. Słyszy nas. Próbuje się komunikować. Walczy.
I właśnie dlatego nie możemy teraz się poddać, bo właśnie teraz liczy się czas. Mama potrzebuje intensywnej i specjalistycznej rehabilitacji, która pomoże jej odzyskać jak najwięcej sprawności i samodzielności. Niestety Klinika Budzik nie może jej obecnie przyjąć ze względu na konieczność korzystania z respiratora.
Musimy więc znaleźć prywatny ośrodek, który będzie w stanie zapewnić jej odpowiednią opiekę, rehabilitację i dalszą walkę o powrót do samodzielności. Ale koszt takiego pobytu wynosi około 20-40 tysięcy złotych miesięcznie!
To kwota, której nasza rodzina nie jest w stanie samodzielnie udźwignąć. A my tak bardzo nie chcemy, żeby pieniądze zdecydowały o tym, jaką szansę dostanie nasza mama… Dlatego prosimy o pomoc w jej powrocie.

Czekamy na nią ja i mój 11-letni brat. Czekamy na jej głos. Na jej uśmiech. Na dzień, w którym znowu będzie mogła powiedzieć nam, że nas kocha. Chcemy, żeby pewnego dnia mogła samodzielnie usiąść. Stanąć. Zrobić pierwszy krok. Wrócić do domu.
Wiemy, że przed nią jeszcze bardzo długa droga. Wiemy, że nikt nie może nam obiecać, jak szybko i w jakim stopniu mama odzyska sprawność. Ale dziś po raz pierwszy od wielu tygodni mamy coś, czego tak bardzo nam brakowało – nadzieję. Mama pokazuje nam, że chce walczyć. A my chcemy zrobić wszystko, żeby jej tę walkę umożliwić.
Każda wpłata, niezależnie od jej wysokości, przybliża mamę do rehabilitacji, której tak bardzo potrzebuje. Dla Was może to być kilka złotych. Dla nas to kolejny dzień rehabilitacji, kolejna godzina pracy z terapeutą, kolejna szansa na to, że mama kiedyś samodzielnie otworzy drzwi naszego domu.
Bo przez całe życie była naszym oparciem. Dziś my chcemy być jej. Prosimy, pomóżcie nam zawalczyć o jej powrót. Mama walczy. My walczymy razem z nią. Teraz potrzebujemy jeszcze Was.
Gabriela