

Małe serduszko - wielka bohaterka❗️Pomóż Emilce❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Nie takiej przyszłości chcieliśmy dla naszej córeczki, gdy okazało się, że zostaniemy rodzicami. Byliśmy pewni, że nasza Emila przyjdzie na świat cała i zdrowa. Niestety, wraz z pierwszym oddechem rozpoczęła się walka, która trwa aż do dziś.
To był wstrząs, gdy podczas badań prenatalnych usłyszałam, że moje dziecko urodzi się z wadą serca i bez nerki. Zaraz potem lekarz stwierdził, że może serce się zrośnie, a nerka po urodzeniu odnajdzie… Diagnozy w czasie ciąży były dla mnie jak loteria. Z ostateczną wiadomością czekałam do samych narodzin.
Moja radość na pierworodną była bezgraniczna. Równocześnie niepokój przypominał o sobie na każdym kroku. Emilka rzeczywiście urodziła się bez nerki oraz z wadami serduszka (VSD i ASD II). Dodatkowo ma niepoprawnie wykształcone kciuki, ale to już najmniejsze zmartwienie. Wada serca to walka o życie i ciągły strach o przyszłość. Myślałam, że najgorsze już za nami, ale los szykował nam kolejne wstrząsy.

W 3. miesiącu życia Emilka w trybie pilnym miała wykonaną operację na serduszku. Okazało się, że ubytki są większe, niż przypuszczał doktor. Po operacji klatka piersiowa Emilki była otwarta jeszcze 3 doby, ponieważ serduszko było tak napuchnięte, że nie dało się jej zaszyć. Po 6. dobach moja waleczna córeczka została wybudzona. Oddychała samodzielnie bez respiratora. Jedynie z maseczką tlenową. Odetchnęłam z ulgą. Musiałam odpocząć… Nerwy i niepokój ograniczały moje egzystowanie. Nie myślałam, że za kilka godzin Emilka będzie walczyć o życie!
Lekarze mówią, że się zakrztusiła, w efekcie czego nie oddychała. Tu liczyły się ułamki sekund. Zespół momentalnie przystąpił do reanimacji. Mimo niej doszło do niedotlenienia i uszkodzenia mózgu. W szpitalach spędziliśmy aż 40 długich dni. W końcu wróciliśmy do naszego gniazda, w którym brakowało tylko Emilki.

Niestety mierzymy się z kolejnymi druzgocącymi diagnozami. Emi ma półtora roku i nie chodzi, jedynie pełza. Bardzo się tym przejęłam. Okazało się, że od wbijanego w główkę wenflonu powstały skrzepy. Ich następstwem najprawdopodobniej jest mózgowe porażenie dziecięce.
Obecnie najważniejsza jest rehabilitacja. Po każdych zajęciach widzimy ogromne postępy i choć nie jest łatwo, Emilka dzielnie ćwiczy również w domu. Niestety rehabilitacja oraz prywatne wizyty pochłaniają ogromne pieniądze. To dlatego bardzo prosimy o pomoc! Wierzymy, że nasza córeczka może mieć naprawdę dobre i sprawne dzieciństwo! Z Twoją pomocą się uda.
Monika i Marcin, rodzice
*Kwota zbiórki jest szacunkowa.