

🚨 PILNE: 7-letnia dziewczynka i RAK! Ratujmy życie Emilki!
Fundraiser goal: Kontynuacja leczenia w klinice w Izraelu
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Kontynuacja leczenia w klinice w Izraelu
Fundraiser description
Jesteśmy na onkologii – oddziale, na którym zbyt często słyszy się o śmierci. Trzymam za rękę moją córeczkę, patrzę w jej smutne oczy i nie mogę uwierzyć w słowa lekarzy! Moje dziecko ma raka – nowotwór złośliwy kości! W szpitalu w trwa walka o jej życie! Dzięki pomocy Darczyńców mogliśmy rozpocząć leczenie w klinice w Izraelu. Niestety – nasza sytuacja jest tragiczna. Ze względu na komplikacje i wydłużający się pobyt w klinice wzrosły koszty. Leczenie trzeba kontynuować, a my nie mamy już na to środków. Jesteśmy zrozpaczeni. Błagamy Cię o pomoc, aby zapłacić za leczenie naszego dziecka!

Jeszcze kilka miesięcy temu nasze życie wyglądało normalnie. Emilka poszła do pierwszej klasy, była wesoła, wszędzie było jej pełno. Któregoś dnia zaczęła jednak narzekać na ból nóżek, z każdym dniem coraz silniejszy. Szpital, badania, tomografia, rezonans. Wtem nasze życie runęło jak domek z kart...
Postawiono okrutną diagnozę — złośliwy nowotwór! Chwilę później wybuchła wojna w naszym kraju. Oddałabym wszystko, by wrócić do szczęśliwych chwil, które tak niedawno nam odebrano. Jednak wiem, że na razie to niemożliwe. Musimy przezwyciężyć strach i zmierzyć się z tym co spotkało naszą rodzinę. Musimy ratować naszą córeczkę…
Nowotwór, który zaatakował Emilkę to mięsak kościopochodny IV stopnia. Co gorsze, pojawiły się przerzuty widoczne w płucach, kręgosłupie, ramionach, miednicy…

Z trudem przełykam łzy.... Najchętniej wzięłabym chorobę Emilki na siebie. To ja wolałabym cierpieć, aby tylko ona nie cierpiała! Niestety moja miłość nie wystarczy, by ratować moje dziecko…
Ze względu na tragiczną sytuację w Ukrainie, postanowiliśmy uciec do Izraela i tam rozpocząć leczenie. Emilka spędziła tam swoje 7. urodziny. Bez uśmiechu, przyjaciół, bez zabawy, bez prezentów i słodkiego tortu, bo nawet nie czuła smaku. Tak bardzo bolało… Urodziny spędziła w bólu, na oddziale zamkniętym, otoczona kroplówkami i lekarzami...
W mojej głowie kłębiły się pytania. Czy moje dziecko dożyje kolejnych urodzin? Czy wygra tę najtrudniejszą walkę? Pęka mi serce na samą myśl… Nie chcę sobie nawet wyobrażać, co mogłoby się stać, gdyby nie doszło do leczenia w klinice w Izraelu!
Obecnie zakończyła piąty cykl chemioterapii. Jest wycieńczona, wychudzona, bez sił, wygląda jak cień samej siebie. Widok takiego cierpienia własnego, ukochanego dziecka to chyba najgorsze, co może spotkać rodzica...

Lekarze robią co w ich mocy, by uratować życie mojego dziecka. Niestety zagraniczne leczenie to ogromne koszty, które rosną ze względu na komplikacje. Zostaliśmy bez niczego, nie mamy również dużych oszczędności. Dlatego tak bardzo potrzebuję Twojej pomocy...
Bez Ciebie nie będę w stanie uratować córeczki! Każda złotówka to iskierka nadziei, że wszystko dobrze się skończy. Proszę z całego serca, pomóż nam...
Mama Emilki
