
Oddawałem serce innym jako opiekun ludzi chorych. Dziś sam walczę z RAKIEM PŁUC. Chcę żyć! Proszę, pomóż mi❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Gdy w jednej chwili tyle chorób spada na człowieka, to jest to ogromny szok. W ciągu kilku miesięcy moja sytuacja diametralnie się zmieniła. Bardzo trudno mi to zaakceptować, ale wiem jedno – chcę walczyć o swoje życie.
W listopadzie 2025 r. zapisałem się na darmowe, rutynowe badanie. Nigdy nie podejrzewałem, że to pociągnie za sobą taką lawinę. Najpierw nieprawidłowości w wynikach z tomografu, skierowanie do pulmonologa, kolejne szczegółowe badania i diagnoza – rak gruczołowy płuca prawego G2 typ groniasty. Moje życie zamarło.
W marcu 2026 r. przeszedłem operację wycięcia guza. Próbka została przesłana do Krakowa, gdzie potwierdzono nowotwór złośliwy. W dodatku – są przerzuty do węzłów chłonnych. Lekarze nie wiedzą, co będzie dalej. Jestem pod stałą kontrolą onkologiczną, zacząłem już drugi cykl chemioterapii. Po niej zaplanowano kilka cykli radioterapii.
Czułem ból w klatce piersiowej, miałem duszności, ale nie sądziłem, że spadnie na mnie taka informacja. A to nie koniec. Dopiero w szpitalu w toku pogłębionej diagnostyki dowiedziałem się o rozedmie płuc i innych schorzeniach. Nie podejrzewałem nawet, że mój stan jest tak poważny!

Niestety, jest tylko gorzej. Bardzo źle znoszę chemioterapię, która niekiedy trwa nawet siedem godzin. Jestem osłabiony, nie mogę niczego dźwigać, mój głos się zmienia. Boję się już samodzielnie podróżować, kilka razy wzywałem pogotowie, a co tydzień muszę pokonywać 50 km w jedną stronę do szpitala w Zielonej Górze. Mogę liczyć tylko na pomoc życzliwych ludzi.
Pracowałem jako opiekun osób starszych i schorowanych. Oddawałem pracy całe serce. Angażowałem się, poświęcałem dla innych, wiem, ile dobra zdziałałem. Teraz mam nadzieję, że to dobro do mnie wróci.
Leki, wizyty u specjalistów, dojazdy i specjalna dieta nadwyrężają mój budżet. Nie zawsze mogę sobie na wszystko pozwolić. Z powodu mojego stanu nie mogę już pracować, więc utrzymuję się tylko z niewielkiej renty. Choć to trudne, muszę poprosić o pomoc.
Wierzę, że znajdą się ludzie o wielkich sercach, którzy zrozumieją moją trudną sytuację i koszmar, jaki teraz przechodzę. Jeśli możecie, to proszę, wesprzyjcie mnie wpłatą, udostępnieniem tej zbiórki czy dobrym słowem. To wszystko ma znaczenia i za wszystko z góry z całego serca dziękuję.
Eugeniusz