

Rano pojawia się bezsilność, a wieczorem – marzenie, że jutro będzie lepiej! Błagam pomóż mojej żonie!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Jeszcze kilka lat temu wszystko było normalnie. Razem z żoną wychowywaliśmy wspólnie naszą ukochaną córkę Hanię. Dziś Ewa każdy dzień rozpoczyna od garści leków, a większość dnia spędza w łóżku. Jej wielkim marzeniem jest odzyskanie dawnego życia i samodzielności. Pragnie znów wyjść na spacer, ugotować obiad, pomóc Hani w odrabianiu lekcji, sama wstać z łóżka... Choć z całych sił staram się ją wspierać, to teraz potrzebujemy Waszej pomocy! Proszę, przeczytajcie naszą historię!
Ten koszmar rozpoczął się 5 lat temu, a ja pamiętam, jakby to było wczoraj... Gdy Ewa wróciła z pracy do domu, pojawiły się u niej bardzo niepokojące objawy. Żona traciła siły, miała problemy z mową, słabła jej ręka. Okazało się, że to był UDAR! Na szczęście przeżyła i po trudnej rehabilitacji wróciła do siebie. Jednak jej organizm był już o wiele słabszy...
Miałem nadzieję, że najgorsze już za nami! Niestety tak się nie stało... W grudniu 2024 roku moja żona doznała ogromnego bólu, były też podejrzenia rwy kulszowej. Lekarze zdecydowali o konieczności przeprowadzenia operacji. Miał to być „tylko zabieg”, jednak ja czułem, że dzieje się coś niedobrego! Ruchy Ewy stawały się coraz bardziej ograniczone, a ciało odmawiało jej posłuszeństwa. Choć lekarze powtarzali „Proszę czekać, niech się pani nie forsuje”, to ona słabła...
Tydzień przed Wielkanocą 2025 roku moja żona kolejny raz trafiła do szpitala i kolejny raz musiała zawalczyć o swoje życie! Nie mogłem uwierzyć, że to wszystko dzieje się naprawdę... Ku mojemu wielkiemu przerażeniu okazało się, że ponownie doszło do UDARU! Ewa zachorowała też na zapalenie płuc, które dodatkowo ją osłabiło. Dlatego tym razem skutki są dramatyczne!
Dziś bez mojej pomocy żona nie może sama wstać z łóżka, chodzić, ani wykonywać podstawowych, codziennych czynności. Wózek jest teraz jej jedyną szansą, aby choć chwilę spędzić na świeżym powietrzu! Widzę, jak bardzo cierpi, ale się nie poddaje. Codziennie przyjmuje garść leków. Każdego poranka pojawia się bezsilność, każdego wieczora – marzenie, że kolejny dzień będzie lepszy!
Dlatego Ewa potrzebuje ogromnego wsparcia ze strony wielu specjalistów, dalszego leczenia i intensywnej rehabilitacji. Tylko tak będzie mogła wzmacniać osłabione po tej tragedii ciało i uwierzyć, że szansa na lepsze jutro jest możliwa! Niestety koszt tego wszystkiego powoli przekracza nasze możliwości...
Robię wszystko, co w mojej mocy, aby pomóc Ewie. Pragnę, by wróciła do życia, które tak kocha. Jednak sam nie dam sobie rady i dziś zwracam się do Was z wielką prośbą o wsparcie! Każda, nawet najmniejsza wpłata ma dla nas ogromne znaczenie! Błagam, pomóżcie mi zawalczyć o jej zdrowie!
Artur, mąż Ewy

