
Pokonać raka, wygrać życie – ratujemy Ewę❗️
Fundraiser goal: Zakup leku, leczenie i rehabilitacja
Fundraiser goal: Zakup leku, leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Chcę walczyć o życie i wygrać – dla mojej rodziny, przyjaciół, męża. A zwłaszcza dla córeczki – mojej małej Lauruni. Mam nowotwór, bardzo złośliwy. Nie poddaję się, bo jeśli tylko jest nadzieja, trzeba po nią sięgać ze wszystkich sił! Nie ma nic cenniejszego, niż życie, dlatego dziś proszę Cię o wsparcie, bym mogła tu być jak najdłużej!
Dokładnie Walentynki 2020 roku dowiedziałam się, że zachorowałam na złośliwy potrójnie ujemny nowotwór piersi. Gdy świat stał w przededniu pandemii koronawirusa, świat mój i mojej rodziny zaczął się kręcić wokół mojego leczenia. Onkologia stała się drugim domem…
Na początek wykonano sporo badań: biopsje cienko i grubo igłowe, mammografię, tomograf komputerowy, rezonans magnetyczny, badanie PET. Leczenie rozpoczęłam według schematu, czyli chemioterapią.
Wszystko to działo się tak szybko, jak w jakimś złym śnie. Już dwa tygodnie od podania pierwszej chemii wypadły mi wszystkie włosy. Jeszcze nie zdążyłam przyswoić informacji, na jak ciężką chorobę zachorowałam, a już mierzyłam się z okropnymi skutkami leczenia…
Ogromne wsparcie w tym czasie otrzymałam od mojego męża, który dla mnie ogolił głowę... Byliśmy oboje zupełnie łysi – ja przez chemię, mąż z wyboru, by mnie wspierać.

Leczenie przechodziłam różnie, czasem wszystko było w porządku, a czasem było bardzo źle. Dopiero w styczniu 2021 roku nadszedł czas na operację i jednoczesną rekonstrukcję piersi z ekspanderem.
Po tym wszystkim miałam nadzieję, że będzie lepiej, ale niestety – wyniki histopatologiczne nie były czyste. Musiałam przejść kolejną reperację z wycięciem większego marginesu, ale i tym razem wynik pokazał komórki rakowe!
W marcu kolejny raz trafiłam na stół operacyjny. W końcu doczekałam się dobrych wyników – brak komórek rakowych! Znów zaczęłam chemię, tym razem silniejszą. Ledwo odrosły mi włosy, a znów musiałam się z nimi pożegnać.
Niestety, to nie był koniec złych wiadomości. Pomimo operacji i leczenia okazało się, że mam przerzuty na węzłach chłonnych, obojczyku i na skórze piersi... Ponieważ rak się u mnie zagościł i nie chciał mnie opuścić, lekarze postanowili wyjąć mi ekspander i usunąć zmiany nowotworowe. Jednak już po 2 tygodniach od całkowitej mastektomii te znów się pojawiły!
Pierwsze naświetlanie przeszłam na początku października zeszłego roku. Po nich nastąpił przerzut na drugą pierś... Od początku lutego znowu przyjmuję chemię dożylną. Jednak moim ratunkiem jest terapia nierefundowanym lekiem, który działa na trójujemnego raka piersi – mojego największego wroga, który wysysa ze mnie życie i jest wciąż o krok przede mną!
Czekam z niecierpliwością na informację od lekarzy, którzy dadzą mi możliwość przyjmowania tego leku. Jestem także umówiona na wizytę kwalifikującą do elektrochemii. Wiem na pewno, że potrzebuję wsparcia i pomocy. W momencie, gdy będę mogła rozpocząć leczenie, potrzebne będą ogromne nakłady finansowe. Dlatego proszę o pomoc i wsparcie. Moja walka z rakiem trwa już 2 lata i w końcu chcę… muszę ją wygrać!
Ewa

➡️ Licytacje dla Ewy - Pomagamy Ewie pokonać raka! KLIK (opens a new tab)