

To był koszmar! Bałam się, że umrę!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Praktycznie całe swoje życie byłam osobą aktywną, nie zmagałam się żadnymi problemami zdrowotnymi. Wszystko zmieniło się w nocy z 27 na 28 września, kiedy zostałam przetransportowana karetką na SOR z powodu silnego bólu nadbrzusza!
Na miejscu przesyłam całą potrzebną diagnostykę: badanie USG jamy brzusznej, TK aorty piersiowej i brzusznej z kontrastem, a także echo serca. Po wykonanym ostatnim badaniu usłyszałam od lekarza: Czy zgadza się Pani na operację? Nie zgadzając się Pani UMRZE. Zostało Pani maksymalnie 5 godzin życia!
Byłam przerażona… Zostałam niezwłocznie przetransportowana do Warszawy, gdzie została wykonana operacja ratująca moje życie. Nie jestem w stanie opisać co wtedy się działo z moją psychiką, telefony do męża, mamy i dzieci. Słowa żegnania się i prośby o opiekę nad dziećmi. W głowie jedyne myśli, że to już koniec…

Operacja, która została przeprowadzona okazała się być niepotrzebna... Wstępnie przypuszczenia lekarzy były niewłaściwe. Lekarz, który mnie operował poinformował moją rodzinę, że podczas operacji nie stwierdzono tętniaka rozwarstwiającego aortę…
Przeszłam kolejny szereg badań potwierdzających, że faktycznie tak jest. Zalecona została obserwacja w kierunku chorób sercowo-naczyniowych. W szpitalu przebywałam do 3 października 2024 roku. Obecnie mój stan po operacji nie pozwala mi na normalne funkcjonowanie, przez najbliższe miesiące nie wolno mi nic. Potrzebuję opieki męża, który musi pomagać mi nawet w najprostszych czynnościach.
Mam trójkę dzieci. Najmłodsza córeczka ma tylko 5 lat i potrzebuje opieki, której ja nie jestem w stanie jej zapewnić. Ból po rozcięciu całej klatki piersiowej i mostka jest ogromny… Rekonwalescencja może potrwać nawet do 3 lat. Jestem załamana całą sytuacją i przyszłością, jakie skutki mogą mnie czekać po zabiegu... Bardzo proszę o wsparcie!
Ewa
