
Moje dłonie są już zbyt słabe, by wprawić wózek w ruch... Chcę znaleźć sposób, żeby nadal żyć pełnią życia! Pomożesz?
Fundraiser goal: Elektryczny wózek inwalidzki
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Elektryczny wózek inwalidzki
Fundraiser description
Stwardnienie rozsiane. Dwa słowa, które na zawsze zmieniły moje życie. Choroba, która od ponad dekady odbiera mi sprawność i samodzielność.
Moje życie od zawsze związane było z tańcem. Najpierw amatorsko, później profesjonalnie. W 1995 r. założyłam wraz z mężem szkołę tańca, w której prowadziliśmy zajęcia z dziećmi, młodzieżą i osobami dorosłymi.

Z powodu zdiagnozowanej później choroby musiałam tę działalność zakończyć. Walka o zdrowie jest wymagająca, ale nie pozbawiła mnie woli walki i hartu ducha!
Od czterech lat poruszam się na wózku, co umiejętnie wykorzystałam – wróciłam do prowadzenia zajęć z dziećmi, jednak tym razem z niepełnosprawnością, poruszającymi się na wózkach inwalidzkich, tak, jak ja. Uświadomiłam sobie, że moja choroba i własne doświadczenia, pozwalają mi pomagać innym! A dzieci najbardziej potrzebują wsparcia, wiary i nadziei… Niestety, niedawno mój stan zdrowia pogorszył się na tyle, że i z tego musiałam zrezygnować.

Dwa miesiące temu doszło do niefortunnego upadku z wózka, podczas którego ucierpiała moja lewa dłoń. Przez parę tygodni była unieruchomiona całkowicie. Dziś napędzanie wózka siłą moich mięśni jest już prawie niemożliwe. Moje ręce są już po prostu zbyt słabe. Trudno powiedzieć na ile to kwestia urazu dłoni, a na ile postępu choroby. Przejechanie wózkiem chociaż paru metrów jest dla mnie obecnie ogromnym wysiłkiem fizycznym, powodującym wręcz skrajne zmęczenie mięśni.
Przez ostatnie lata jeździłam na wózku aktywnym, wspomagana nowoczesną technologią. To właśnie przystawki pozwalały mi być niezależną, docierać tam, gdzie chciałam, i żyć po swojemu. Dziś jednak moje ciało mówi mi wyraźnie, że czas na kolejny krok. Z każdym miesiącem sił jest coraz mniej, a ja nauczyłam się już jednego – nie chcę walczyć z rzeczywistością. Chcę znaleźć sposób, żeby nadal żyć pełnią życia.

Szansą na odzyskanie sprawności i niezależności jest dla mnie zakup specjalnego, elektrycznego wózka, którym będę mogła sterować za pomocą joysticka. Dla wielu osób to tylko sprzęt. Dla mnie to możliwość samodzielnego wyjścia z domu, zrobienia zakupów, spotkania z bliskimi czy zwykłego spaceru wtedy, kiedy mam na to ochotę – bez obawy, że zabraknie mi sił.
Nie marzę o rzeczach niezwykłych. Marzę o codziennej niezależności. O tym, żeby nadal móc decydować, dokąd pojadę i kiedy wrócę, zamiast zastanawiać się, czy starczy mi sił. Niestety, koszt takiego sprzętu jest zawrotny i nie jestem w stanie udźwignąć go sama.
Wiem, że nie ma możliwości, by magicznie cofnąć chorobę. Stwardnienie rozsiane jest nieuleczalne i już zawsze będę musiała się z nim mierzyć. Każdego dnia, do końca mojego życia, Ale wiem też, że odpowiedni sprzęt może sprawić, że będzie choć trochę łatwiej. Wierzę, że mam przed sobą jeszcze wiele pięknych chwil, Dlatego z całego serca proszę Was o wsparcie!
Ewa