
Ewa kontra NOWOTWÓR rdzenia❗️Czas ucieka, ale serce jest pełne woli walki – POMÓŻ❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, sprzęt medyczny, nocleg na czas badań w szpitalu
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, sprzęt medyczny, nocleg na czas badań w szpitalu
Fundraiser description
Przez kilka ostatnich lat mój świat kurczył się z każdym dniem. Krążyłam między poradniami, gabinetami i prywatnymi konsultacjami w Białymstoku, Ełku i Bydgoszczy. Większość neurochirurgów bezradnie rozkładała ręce, a ja coraz bardziej się bałam.
Ogromną pomoc i wsparcie otrzymałam w Białostockim Centrum Onkologii (BCO), gdzie lekarze bardzo szybko wykonali u mnie kompleksową diagnostykę od głowy do stóp: rezonanse, tomografię, USG piersi i mammografię. Choć bardzo chcieli mi pomóc i przygotowywali mnie do radioterapii, procedury były bezwzględne – pani ordynator podjęła odpowiedzialną decyzję, że bez wyniku biopsji od neurochirurga nie można bezpiecznie dobrać dawki naświetlań.
W tym samym czasie wyniki rezonansu były bezlitosne: wyściółczak w odcinku szyjnym (C2–C3), który zajmuje aż 2/3 wnętrza mojego rdzenia kręgowego, kolejny guz na wysokości klatki piersiowej oraz liczne małe guzki. Lata szukania ratunku zrobiły swoje – choroba zdążyła się rozsiać. Czułam, że w moim ciele tyka niewidzialny zegar, który nieubłaganie odlicza czas.
Ale nie poddałam się. 13 lipca 2026 roku wzięłam wyniki w dłoń i sama pojechałam na drugi koniec Polski, na Śląsk. Trafiłam do wybitnego profesora neurochirurgii w Sosnowcu, który jako jedyny znalazł klucz do mojego przypadku. Wyjaśnił, że radioterapia przed operacją byłaby w mojej sytuacji błędem. Zostałam oficjalnie zakwalifikowana na zabieg.
Plan jest precyzyjny – neurochirurdzy otworzą operowaną przestrzeń, pobiorą malutki wycinek do szybkiego badania, a następnie od razu wytną z guza tyle, ile tylko się da. Całość trafi potem do ostatecznego badania histopatologicznego.
Niedługo po wizycie zadzwonił do mnie kolejny wspaniały lekarz neurochirurg z tego samego zespołu. Potwierdził, że po analizie rezonansu zrobią wszystko, by operacja odbyła się jak najszybciej. Zgranie całego, wyspecjalizowanego składu operacyjnego to ogromne wyzwanie logistyczne, ale ci wspaniali lekarze walczą o mnie z całego serca. Trafiłam w ręce najlepszych aniołów stróżów w fartuchach, jakich można sobie wymarzyć.
Najpierw czekają mnie jednak szczegółowe badania kwalifikacyjne na miejscu w Sosnowcu, a potem najważniejszy dzień – operacja. To jednak dopiero początek mojej długiej i trudnej drogi. Przede mną wieloetapowy plan leczenia, który wymaga ogromnych nakładów finansowych. Po operacji czekają mnie regularne, bardzo częste kontrole i badania RM całego rdzenia przez kolejne 10 lat!
Mieszkam w Białymstoku. Każdy wyjazd na Śląsk to setki kilometrów, ogromne koszty biletów PKP, noclegów dla mnie i bliskich, prywatnych wizyt, leków oraz – przede wszystkim – miesięcy tytanicznej i nieustannej rehabilitacji.
Sama znalazłam lekarzy o wielkich sercach, którzy podali mi pomocną dłoń. Teraz proszę Was o pomoc, bym miała za co tę walkę dokończyć. Każda złotówka to dla mnie krok bliżej powrotu do domu. Dziękuję z całego serca!
Ewa