
Białaczka zajęła szpik w 94%❗️Filip nie chce umierać, w jego imieniu BŁAGAMY o pomoc❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
PILNE! Po przeszczepie przyjechaliśmy na badania kontrolne. I co usłyszeliśmy? Zajęcie szpiku – 94%. To oznacza, że przeszczep się nie przyjął. Że nowotwór wrócił silniejszy niż kiedykolwiek. Filip nie miał nawet miesiąca spokoju…
Filip ma dopiero 19 lat, a jego życie to nie szkoła, studia, pierwsze miłości czy marzenia. To szpitale, leki, bóle nie do opisania i walka. O każdy dzień. O każdy oddech. Nie tak miało wyglądać życie naszego syna… Nie tak miała wyglądać jego dorosłość.
Najpierw zdiagnozowano u niego chłoniaka. Przeszedł leczenie, potem dwa lata terapii podtrzymującej. Nadzieja rosła z każdą dobrą wiadomością. Wydawało się, że choroba została pokonana. Pojechaliśmy na ostatnią kontrolę – miała to być tylko formalność. Filip dostał ostatnią dawkę leczenia, czekaliśmy na dobre wieści. Ale zamiast tego świat się nam rozpadł…
Wykryto ostrą białaczkę szpikową. Pięć procent komórek nowotworowych we krwi. Potem piętnaście, bo chemioterapia nie działała. Lekarze zastosowali zwiększoną dawkę leków – „bombę atomową”, jak to nazwali. Filip cierpiał, ale udało się – była remisja! Syn został zakwalifikowany do przeszczepu szpiku i znów przyszła nadzieja. Znów złudna, bo wtedy pojawiły się inne bóle – kolano, które bolało go od miesięcy.
Początkowo lekarze myśleli, że to naciągnięte więzadła. Jednak biopsja wykazała nacieki nowotworowe na kościach… Mimo czystego szpiku choroba siedziała w jego ciele. Przeszczep został odroczony. Kolejna chemia i w końcu po długiej walce udało się znów zakwalifikować do przeszczepu.
Nie przyjął się. Szpik jest zajęty w 94%. Lekarze powiedzieli nam wprost: leczenie paliatywne. Ale nie poddajemy się. Filip nie chce umierać, my nie chcemy dać mu odejść. Są jeszcze możliwości, między innymi leczenie za granicą, ale wciąż jesteśmy na etapie szukania, pytania, pisania do klinik… Do tego czasu Filip musi żyć.
Dlatego błagamy – pomóżcie nam ratować nasze dziecko. Nie mamy czasu, a leczenie, konsultacje, dojazdy, nierefundowane leki – to wszystko już kosztuje, a kiedy uda nam się znaleźć leczenie, kosztów będzie jeszcze więcej.
Filip jest wyczerpany fizycznie i psychicznie. On płacze, gdy myśli o przyszłości, a my nie wiemy, jak go już pocieszać. Ale walczy. Codziennie. Nie pozwólmy mu przegrać tej walki. Z całego serca prosimy – pomóżcie. Jeśli nie możesz pomóc nam finansowo, udostępnij ten apel, pomóż nam znaleźć kogoś, kto będzie w stanie.
Rodzice Filipa