
Filip STRACIŁ OKO przez nowotwór❗️Ledwo wkroczył w dorosłość, a już stanął twarzą w twarz ze śmiercią. RATUJ!
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, dojazdy, pobyt
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
1 monthly supporterYour Recurring Donations may appear here.
Donate every month- Anonymousstarted monthly donation
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, dojazdy, pobyt
Fundraiser description
Kiedy masz 18 lat, świat stoi przed Tobą otworem. Planujesz przyszłość, pierwszą pracę, myślisz, że masz przed sobą całe życie. Ale nagle na Twojej drodze pojawia się choroba tak straszna, że boisz się, że umrzesz. I wtedy nie ma już nic ważniejszego niż życie.
Taki los spotkał naszego syna, Filipa. W 2025 roku skończył szkołę, zrobił praktyki i we wrześniu rozpoczął pierwszą pracę. Ledwo wkroczył w dorosłość, kiedy w jego organizmie rozwinął się rzadki i agresywny nowotwór złośliwy.

Zaczęło się od przeziębienia, Filip zaczął często chorować. W listopadzie pojawiły się guzki na szyi, które zaniepokoiły lekarzy. Zrobiliśmy pogłębiona diagnostykę, wykonano biopsję. 29 stycznia 2026 roku poznaliśmy wyniki, które zmroziły krew w żyłach. To mięśniakomięsak prążkowanokomórkowy z przerzutami do węzłów chłonnych.
Później wszystko działo się w zastraszająco szybkim tempie. Oko Filipa zaczęło puchnąć, rana przybrała ogromne wymiary. Operacja okazała się koniecznością. Naszemu synowi usunięto oko razem z oczodołem i kością szczękową!
Filip od 18 marca 2026 roku jest poddawany chemioterapii. We wrześniu wdrożono mu dodatkowo radioterapię. Przez agresywne leczenie stracił włosy, a jego buzia wewnątrz jest cała popalona. Filip ma przez to problemy z mową, a ból, który odczuwa, jest potworny. Syn wszystkie pokarmy musi przyjmować przez PEG-a.
Filip przebywa w szpitalu w Warszawie, który oddalony jest od naszego miejsca zamieszkania o 300 kilometrów. Na początku mógł wracać do nas na weekendy, ale teraz cały czas musi być na oddziale. Nasz dom nagle stał się boleśnie pusty.
Nie możemy uwierzyć w to, że nasz syn, młody, zdrowy i silny chłopak, nagle stanął twarzą twarz ze śmiercią. Filip dopiero skończył szkołę, zaczął się usamodzielniać, miał plany, marzenia, hobby i znajomych, którym poświęcał każdą wolną chwilę. Dziś leży w szpitalnym łóżku, bez jednego oka, bezsilny wobec złośliwego nowotworu.

Rokowania są niepewne. Leczenie działa, ale mięśniakomięsak to nowotwór, który często i szybko wraca. My jednak wierzymy, że dla Filipa los napisze inną historię. Że nasz syn wygra i wróci do życia, które tak kocha. Dlatego walczymy i nie zamierzamy się poddać.
Nie byliśmy jednak przygotowani na koszty, które nagle postawiło przed nami życie. Leczenie, rehabilitacja, dojazdy i pobyt w szpitalu kosztuje krocie, a nam już teraz trudno sprostać wszystkim wydatkom. Dlatego prosimy o pomoc. Twój gest może ocalić Filipa. Błagamy, uratuj jego życie. Nasz syn jest zbyt młody, by umrzeć...
Rodzice Filipa