Guz mózgu zabija nam synka❗️Mamy ostatnią szansę, by uratować życie Frania!

URGENT!
Charity collection verified by the Siepomaga Foundation
Supported by 23,349 people
866,867.13 zł (64.95%)
To reach our goal: 467,664.87 zł
Donate Donate
Goal
leczenie guza pnia mózgu w klinice w Monterrey - ostatnia szansa

Franek Irzyk, 8 years

Skidziń , małopolskie

Złośliwy guz pnia mózgu - glejak DIPG

Started: 05 December 2019
Ends: 12 September 2020

Franuś walczy o życie, a my walczymy o niego, bo jeśli on umrze, nasze życie też się skończy! W główce naszego małego synka jest potwór, który chce nam go zabrać… Franio ma guza pnia mózgu. To wyrok, przed którym musimy uciec! W Polsce nie ma już nadziei – Frania skazano na śmierć. Ratunek jest w klinice w Monterrey – to nasza ostatnia szansa. Franio może być wśród grona wyleczonych dzieci, może ŻYĆ! Błagamy – uratuj go!

Franek Irzyk

Nigdy nie sądziliśmy, że ten koszmar – nowotwór, ból i strach o życie dziecka – przytrafi się właśnie nam. Że nasz Franio – ten pogodny i uśmiechnięty maluch, kochający piłkę nożną i podwodny świat – zostanie dzieckiem z oddziału onkologii… Że zamiast cieszyć się życiem, będzie musiał o nie walczyć.

Nasza historia zaczęła się zupełnie niewinnie... Panie w przedszkolu zauważyły, że synek podsuwa sobie coraz bliżej książki, by zobaczyć literki i obrazki. Poszliśmy z Franiem do okulisty, zaczął nosić okulary. Po kilku dniach jedno oczko zaczęło zezować... Lekarze twierdzili, że to u dzieci w jego wieku normalne. Objawy Frania coraz bardziej nas niepokoiły. Gdy synek zaczął tracić równowagę, zataczać się, pojechaliśmy na SOR w Katowicach. Już tam zostaliśmy.

Franek Irzyk

To był 18 lipca. Dzieci cieszyły się wakacjami, dorośli upalnym dniem, a my rozpaczaliśmy wśród szpitalnych ścian… Dla nas świat się wtedy skończył. Franuś ma glejaka, guz pnia mózgu. Stopień zaawansowania nowotworu oceniany jest w IV-stopniowej skali… Franuś ma stopień IV. Ten najgorszy… Najgorsze są też rokowania. Lekarze powiedzieli nam, że guz jest nieoperacyjny i nieuleczalny. Że mogą jedynie dać Franusiowi chemię, która nie wyleczy, ale przedłuży życie. Powiedzieli, że mamy zrobić wszystko, żeby synek był szczęśliwy… Otoczyć go opieką i cieszyć się każdą chwilą, bo nie zostało nam zbyt wiele czasu. Rok, maksymalnie 3 lata.

Nie spaliśmy całą noc. Płakaliśmy i nie wierzyliśmy. Wysyłamy samochody w kosmos, a nie potrafimy uratować 6-latka? To niemożliwe! Franuś w międzyczasie dostał 2 cykle chemii, niestety – nie zadziałały… Onkologia stała się naszym domem, guz cały czas rósł, a nasz synek znikał z każdym dniem… Nowotwór odbierał mu władzę nad ciałem, uszkadzał wzrok, mowę…

Franek Irzyk

Wiedzieliśmy, że musimy walczyć, bo bezczynność oznacza dla naszego synka jedno - śmierć. Zaczęliśmy szukać pomocy poza Polską, w Europie, a potem na całym świecie… Okazało się, że ratunek istnieje! Na Zachodzie leczenie raka nie kończy się na radio- i chemioterapii… Wiele ośrodków wprowadza eksperymentalne metody leczenia. W Monterrey w Meksyku jest klinika, specjalizująca się w leczeniu guzów mózgu, takich jak ten naszego synka. Stosuje się tam chemioterapię celowaną, precyzyjnie wymierzoną w guza. Jeździ tam wiele dzieci z Polski… Dzieci, którym miało zostać kilka miesięcy czasu, wciąż żyją! Nasz Franek też może żyć!

Dzięki pomocy ludzi o dobrych sercach, których poprosiliśmy o pomoc, Franiowi udało się rozpocząć leczenie w Monterrey. Gdyby nie to, pewnie nie byłoby go już z nami... Synek jest ich pacjentem od roku. Co 5 tygodni zjawiamy się w klinice, gdzie Franuś przechodzi 10-dniowe leczenie. Lekarze z całych sił starają się pokonać potwora, który tkwi w głowie naszego synka. Najważniejsze, że leczenie działa! Organizm Frania reaguje na leczenie, a guz się zmniejsza. Lekarze z Meksyku mówią o spektakularnym sukcesie! Lepszych wieści nie mogliśmy dostać na Gwiazdkę…

Franek Irzyk

Synek czuje się coraz lepiej, chodzi do szkoły, gra w piłkę... Zaraża innych energią i optymizmem. Boimy się jednak cieszyć, bo wiemy, że to jedyna i ostatnia szansa Frania na życie. Innych nie ma… Dlatego błagamy o pomoc, bo jesteśmy zrozpaczeni. Na leczenie Franka wydaliśmy wszystko, każdy grosz… Nie mamy już pieniędzy, by zapłacić za życie naszego dziecka. Co 5 tygodni Franio musi się pojawiać w Meksyku na 10-dniowe leczenie. Rocznie kwota rośnie do ogromnych rozmiarów.

Nie możemy się poddać, bo koniec walki oznacza śmierć… Liczy się każda złotówka i czas! Chcemy, żeby Franio dmuchał kolejną świeczkę na torcie, żeby poszedł do liceum, żeby spędzał wakacje nad morzem, nie na onkologii… Prosimy – pomóż naszemu synkowi. Nie pozwól mu odejść…

______

Weź udział w LICYTACJACH DLA FRANIA i uratuj życie!

Charity collection verified by the Siepomaga Foundation
Supported by 23,349 people
866,867.13 zł (64.95%)
To reach our goal: 467,664.87 zł
Donate Donate