Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

We use cookies and similar techniques on this site to enhance your user experience and ensure security, stability and performance of this website. Read more Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Privacy Policy .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Guz mózgu zabija nam synka❗️Mamy ostatnią szansę, by uratować życie Frania!

Franek Irzyk

Guz mózgu zabija nam synka❗️Mamy ostatnią szansę, by uratować życie Frania!

918 585,40 zł ( 68.83% )
24980 donors
Goal:

leczenie guza pnia mózgu w klinice w Monterrey - ostatnia szansa

Fundraising organizer: Fundacja Siepomaga
Franek Irzyk, 9 years
Skidziń , małopolskie
Złośliwy guz pnia mózgu - glejak DIPG
Starts at: 05 December 2019
Ends at: 13 December 2020

Result

29.09.2020

Dziś zasnął Nasz Aniołek.... Odszedł we śnie.... Byliśmy przy Franiu do samego końca.... Był i będzie naszym skarbem... Dziękujemy, że było nam dane nazywać Frania synem, bratem, wnukiem, kuzynem, kolegą i przyjacielem... Wniósł w nasze życie mnóstwo radości i kolorów. Serce pękło nam dziś wszystkim... Ale wierzymy, że Franio jest teraz szczęśliwy i w nowych korkach pogra z dziadziem Heniem w piłkę...

Franek Irzyk

Rodzinie Frania i wszystkim jego bliskim składamy najszczersze wyrazy współczucia. Kiedy gaśnie małe życie, brakuje słów... 

____

Środki, zebrane na zbiórce, były na bieżąco wydatkowane na leczenie Frania - w Meksyku i Szwajcarii, a potem przeznaczone na spełnianie jego marzeń, aby ostatnie dni chłopca były pełna szczęścia i uśmiechu.

Nie zapomnimy Cię, Franiu. [*]

Description

Franuś walczy o życie, a my walczymy o niego, bo jeśli on umrze, nasze życie też się skończy! W główce naszego małego synka jest potwór, który chce nam go zabrać… Franio ma guza pnia mózgu. To wyrok, przed którym musimy uciec! W Polsce nie ma już nadziei – Frania skazano na śmierć. Ratunek jest w klinice w Monterrey – to nasza ostatnia szansa. Franio może być wśród grona wyleczonych dzieci, może ŻYĆ! Błagamy – uratuj go!

Franek Irzyk

Nigdy nie sądziliśmy, że ten koszmar – nowotwór, ból i strach o życie dziecka – przytrafi się właśnie nam. Że nasz Franio – ten pogodny i uśmiechnięty maluch, kochający piłkę nożną i podwodny świat – zostanie dzieckiem z oddziału onkologii… Że zamiast cieszyć się życiem, będzie musiał o nie walczyć.

Nasza historia zaczęła się zupełnie niewinnie... Panie w przedszkolu zauważyły, że synek podsuwa sobie coraz bliżej książki, by zobaczyć literki i obrazki. Poszliśmy z Franiem do okulisty, zaczął nosić okulary. Po kilku dniach jedno oczko zaczęło zezować... Lekarze twierdzili, że to u dzieci w jego wieku normalne. Objawy Frania coraz bardziej nas niepokoiły. Gdy synek zaczął tracić równowagę, zataczać się, pojechaliśmy na SOR w Katowicach. Już tam zostaliśmy.

Franek Irzyk

To był 18 lipca. Dzieci cieszyły się wakacjami, dorośli upalnym dniem, a my rozpaczaliśmy wśród szpitalnych ścian… Dla nas świat się wtedy skończył. Franuś ma glejaka, guz pnia mózgu. Stopień zaawansowania nowotworu oceniany jest w IV-stopniowej skali… Franuś ma stopień IV. Ten najgorszy… Najgorsze są też rokowania. Lekarze powiedzieli nam, że guz jest nieoperacyjny i nieuleczalny. Że mogą jedynie dać Franusiowi chemię, która nie wyleczy, ale przedłuży życie. Powiedzieli, że mamy zrobić wszystko, żeby synek był szczęśliwy… Otoczyć go opieką i cieszyć się każdą chwilą, bo nie zostało nam zbyt wiele czasu. Rok, maksymalnie 3 lata.

Nie spaliśmy całą noc. Płakaliśmy i nie wierzyliśmy. Wysyłamy samochody w kosmos, a nie potrafimy uratować 6-latka? To niemożliwe! Franuś w międzyczasie dostał 2 cykle chemii, niestety – nie zadziałały… Onkologia stała się naszym domem, guz cały czas rósł, a nasz synek znikał z każdym dniem… Nowotwór odbierał mu władzę nad ciałem, uszkadzał wzrok, mowę…

Franek Irzyk

Wiedzieliśmy, że musimy walczyć, bo bezczynność oznacza dla naszego synka jedno - śmierć. Zaczęliśmy szukać pomocy poza Polską, w Europie, a potem na całym świecie… Okazało się, że ratunek istnieje! Na Zachodzie leczenie raka nie kończy się na radio- i chemioterapii… Wiele ośrodków wprowadza eksperymentalne metody leczenia. W Monterrey w Meksyku jest klinika, specjalizująca się w leczeniu guzów mózgu, takich jak ten naszego synka. Stosuje się tam chemioterapię celowaną, precyzyjnie wymierzoną w guza. Jeździ tam wiele dzieci z Polski… Dzieci, którym miało zostać kilka miesięcy czasu, wciąż żyją! Nasz Franek też może żyć!

Dzięki pomocy ludzi o dobrych sercach, których poprosiliśmy o pomoc, Franiowi udało się rozpocząć leczenie w Monterrey. Gdyby nie to, pewnie nie byłoby go już z nami... Synek jest ich pacjentem od roku. Co 5 tygodni zjawiamy się w klinice, gdzie Franuś przechodzi 10-dniowe leczenie. Lekarze z całych sił starają się pokonać potwora, który tkwi w głowie naszego synka. Najważniejsze, że leczenie działa! Organizm Frania reaguje na leczenie, a guz się zmniejsza. Lekarze z Meksyku mówią o spektakularnym sukcesie! Lepszych wieści nie mogliśmy dostać na Gwiazdkę…

Franek Irzyk

Synek czuje się coraz lepiej, chodzi do szkoły, gra w piłkę... Zaraża innych energią i optymizmem. Boimy się jednak cieszyć, bo wiemy, że to jedyna i ostatnia szansa Frania na życie. Innych nie ma… Dlatego błagamy o pomoc, bo jesteśmy zrozpaczeni. Na leczenie Franka wydaliśmy wszystko, każdy grosz… Nie mamy już pieniędzy, by zapłacić za życie naszego dziecka. Co 5 tygodni Franio musi się pojawiać w Meksyku na 10-dniowe leczenie. Rocznie kwota rośnie do ogromnych rozmiarów.

Nie możemy się poddać, bo koniec walki oznacza śmierć… Liczy się każda złotówka i czas! Chcemy, żeby Franio dmuchał kolejną świeczkę na torcie, żeby poszedł do liceum, żeby spędzał wakacje nad morzem, nie na onkologii… Prosimy – pomóż naszemu synkowi. Nie pozwól mu odejść…

______

Weź udział w LICYTACJACH DLA FRANIA i uratuj życie!

918 585,40 zł ( 68.83% )
24980 donors

Follow important campaigns