
Franek przeszedł pierwszą operację w drugiej dobie życia. Nie pozwolimy jednak, by choroba go ograniczała. Wesprzyj nas!
Fundraiser goal: Zakup wózka aktywnego
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Zakup wózka aktywnego
Fundraiser description
Nasz syn urodził się z niepełnosprawnością. Postanowiliśmy jednak, że zrobimy wszystko, by pokazać mu, że wózek go nie ogranicza. Że może robić wszystko, co chce. Że choroba go nie definiuje.
W 24. tygodniu ciąży dowiedzieliśmy się, że nasze dziecko nie będzie zdrowe. Franek urodził się z rozszczepem kręgosłupa, wodogłowiem i stopami płasko-koślawymi neurogennymi. Przeszedł już w swoim życiu kilka operacji, m.in. plastykę przepukliny, operację bioder, operację stóp, założenia zastawki komorowo-otrzewnowej. Pierwsza operacja odbyła się już w drugiej dobie życia.
Gdy wreszcie dostaliśmy wypis, wróciliśmy do domu z nastawieniem, że teraz już wszystko będzie dobrze. Tymczasem mogliśmy się nacieszyć naszym synkiem zaledwie trzy dni, nim znów trafiliśmy na oddział. Okazało się, że Franek ma fenyloketonurię. Musi być na specjalnej, niskobiałkowej diecie. Jeśli nie będziemy ostrożni, choroba może doprowadzić nawet do nieodwracalnej niepełnosprawności intelektualnej.

Franek jest niezwykle cierpliwy wobec wszystkiego, co musi znosić. Nawet gdy przez dziesięć tygodni musiał leżeć z biodrami w gipsie, nie tracił pogody ducha. W szkole radzi sobie sam, gdy wysiada z samochodu, potrzebuje jedynie tego, by podstawić mu wózek i sam się na niego przesiada. Jesteśmy bardzo dumni z tego, jak nie poddaje się swoim ograniczeniom.
Bardzo dbaliśmy o to, by na siłowni wypracował ręce. Teraz może opierać na nich cały ciężar ciała. Na co dzień porusza się na wózku aktywnym, jednak chodzenie w ortezach przy chodziku pozwala podtrzymać siłę mięśni. Oprócz tego zapewniamy mu jak najwięcej godzin rehabilitacji i ćwiczeń w domu.

Zdajemy sobie sprawę, że nasz syn nie stanie na nogach, że nadal są sytuacje, w których potrzebuje pomocy drugiej osoby. Staramy się jednak zapewniać mu różne aktywności. Franek gra w koszykówkę, pływa, nauczył się jazdy na monoski, bierze udział biegach, np. Dycha dla Lecha, tańczy na wózku w Gangu Marleny i jeździ na mecze Lecha Poznań. Jest ogromnym fanem.
Właśnie dlatego, że Franek jest tak aktywny, to ważne, by miał odpowiedni wózek. Nasz syn jest już nastolatkiem, rośnie, a sprzęt przestaje być komfortowy. Potrzebny jest nowy. Koszty są duże, a my mamy jeszcze drugiego syna, który boryka się z cukrzycą typu 1 i dużą wadą wzroku.
Wahaliśmy się, czy zakładać zbiórkę. Sądziliśmy, że poradzimy sobie sami. Niestety koszty opieki, wizyt u lekarzy, dojazdów i rehabilitacji są ogromne. Każda złotówka będzie dla nas naprawdę dużą pomocą. I za każdą z głębi serca dziękujemy.
Rodzice Franka