

Franio dzień po narodzinach stracił brata... Dziś walczy za dwóch❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Ciąża przebiegała wręcz książkowo. Spodziewałam się synków bliźniaków. Był 6. miesiąc. Ten przerażający dzień pamiętam jak przez mgłę. Łożysko zbyt szybko się odkleiło. Życie naszej trójki wisiało na włosku!
Szybka decyzja — cesarskie cięcie. Zespół lekarzy miał tylko kilkanaście minut, aby wyciągnąć chłopców i uratować nasze istnienia. Nie było słychać płaczu. Na sali panowała głucha cisza.
Moi synkowie trafili na oddział neonatologiczny. Po kilkunastu godzinach dostałam wiadomość, że Filipek umiera. Nie było wtedy przy mnie męża, ponieważ wszystko potoczył się tak szybko, a on pracował w Holandii. Tylu kilometrów nie pokona się w tak krótkim czasie. Nie zdążył pożegnać się z Filipkiem…

Ból, płacz, rozpacz… Po stracie synka musieliśmy pozbierać się bardzo szybko, ponieważ już po dwóch dobach to Franuś był w krytycznym stanie. Wylew krwi do mózgu III i IV — najwyższego — stopnia, a w serduszku niedomknięty przewód tętniczy Botalla! Po kilku tygodniach doszło wodogłowie pokrwotoczne. Franek musiał być przetransportowany do innego szpitala i poddany zabiegowi. W ostatni dzień spędzony w tym szpitalu po raz pierwszy zobaczyłam synka bez maski tlenowej, oddychającego samodzielnie. Ile to mi sprawiło radości!
Potem kolejny szpital. Tu przez kilka dni nie mogłam odwiedzać Franka, ponieważ warunkiem tego rarytasu było zaszczepienie się na covid. Gdy Franek zachorował na sepsę, zaczęła się kolejna walka o życie. Lekarze myśleli, że nie przeżyje nocy.

Gdy zobaczyłam mojego synka opuchniętego, coś we mnie pękło. Nie poznałam własnego dziecka. Wiedziałam, że muszę być przy nim zawsze. Musimy go uratować!
Kilkanaście dni spędził w śpiączce. Kolejne dni czekania i niepewności. Na szczęście stan zapalny w organizmie spadał i Franuś wrócił do naszych ramion. Między czasie przeszedł laserową operację oczka. Już mieliśmy być wypisani, gdy obwód główki zaczął niepokojąco się zwiększać. Nawet 2 cm jednego dnia! Frankowi brakowało apetytu, a wyniki momentalnie spadły. Jak się okazało, wytworzyło się zbyt duże ciśnienie w główce. Znowu walczyliśmy o życie!
W szpitalach Franuś spędził 6 miesięcy. Przeszedł 3 zabiegi neurochirurgiczne, zabieg retinopatii wcześniaczej oraz operację przepukliny pachwinowej, nie skończywszy nawet roku! O licznych transfuzjach krwi, podaniu płytek krwi nawet nie wspomnę…

Udar mózgu pozostawił po sobie trwały ślad w postaci mózgowego porażenia dziecięcego prawej strony. Jedynie regularne ćwiczenia pozwolą Frankowi osiągnąć jak najlepsze efekty, samodzielność w przyszłości. Czynności takie jak ubieranie się, posługiwanie się sztućcami będą ogromnym wyzwaniem, ale zrobimy wszystko, aby Franuś mógł osiągnąć jak najlepsze efekty.
Pierwsze lata życia są najważniejsze, gdyż to wtedy mózg jest najbardziej plastyczny. Im więcej zajęć, tym lepiej. Jednak koszty są ogromne.
Tak bardzo prosimy Cię o pomoc. Jednego synka już straciliśmy… Pomóż Franusiowi zawalczyć za dwóch!
Martyna i Bartek, rodzice dzielnego Franka
*Kwota zbiórki jest szacunkowa
➡️ Licytuj i pomóż Franusiowi! KLIK (opens a new tab)
- Anonymous donationPLN 50
- Zbigniew KrętPLN 500
- Anonymous donationPLN 20
Donation made via money box FabidlaFrania
- Joanna SularzPLN 15
Donation made via money box FabidlaFrania
- Anonymous donationPLN 50
Donation made via money box FabidlaFrania
- Anonymous donationPLN 20
Donation made via money box FabidlaFrania