stop cierpieniu, pomóżmy...

Wiola Skulska
organizator skarbonki

Mój synek cierpi na zespół wad wrodzonych Asocjacja VACTERL, na który składają się min.: wady kręgów, atrezja układu wydalniczego, wrodzone wady serca, wady nerek, dysplazja kości promieniowej i wady kończyn. Z tym niestety przyszło nam sie zmierzyć.

Gdy Michałek skończył pół roku, przeszedł cieżką operację serca. Zniósł ją bardzo źle, półtora tygodnia leżał pod respiratorem, a wada, niestety, nie została zlikwidowana. Tą nieudaną ingerencją rozpoczął się nasz szpitalny pech. Podczas operacji, które miały pomóc w powrocie do normalności, Michłakowi przecięto pęcherz (krwotok był tak duży, że ledwo uratowano mu życie) oraz jedyny moczowód, jaki posiada. Na skutek nienaprawionych wad zaczęły się pojawiać przewlekłe stany zapalne wyniszczające jedyną nerkę. Operacja układu wydalniczego okazała się kompletną pomyłką, a cewnikowanie obciążonego serca było tylko dodatkową ingerencją, która nie przyniosła oczekiwanych skutków.

Michałek w konsekwencji przeszedł reoperację serca (tym razem zakończoną sukcesem). Niestety, jego cewka moczowa jest cała podziurawiona, a malutki pęcherz ma dziwne narośla. Diagnoza jest okrutna:cewka moczowa nie nadaje się do użytku. Żadna z zaproponowanych przez polskich lekarzy metod leczenia/zoperowania nie jest dobra. Każda z nich pociąga za sobą poważne konsekwencje.

Bezsilność rodziców w takiej sytuacji jest okropna. Patrzenie, jak Twoje dziecko cierpi, widok maleństwa pod respiratorem, czekanie aż się wybudzi oraz na choć minimalny uśmiech…Po licznych konsultacjach lekarskich okazało się że jedyną szansą na przywrócenie prawidłowego funkcjonowania u Michałka jest reoperacja w Children's Hospital Medical Center w Cincinnati w USA. Jest to ośrodek z największym doświadczeniem w operacjach tego typu schorzeń, które dotknęły naszego synka.Układ wydalniczy Michałka, podczas operacji w Polsce, został wyłoniony nie w tym miejscu, w którym powinien. Przez to Michałek nie ma szans na normalne funkcjonowanie. To dokładnie tak, jakby przyszyć komuś serce do ręki i dziwić się, że nie bije. Michałek wycierpiał już zbyt wiele. Potrzebna jest dobrze wykonana operacja, dzięki której układ wydalniczy zostanie umiejscowiony tam, gdzie jego miejsce. Chcemy też dowiedzieć się, czy można uratować wyniszczony układ moczowy, któremu "nasi" lekarze nie dają szans. 


Nie sztuką jest pokroić dziecko i zszyć. Sztuką jest zoperować je tak, by chwilowy ból był tym ostatnim - by był początkiem normalnego życia. Koszt leczenia jest ogromny - ok. 115 000 dolarów.


Jest to jednak jedyna szansa dla Michała na powrót do zdrowia. Jedyna szansa na to, że zostanie zoperowany bezpiecznie, przez ludzi, którzy wiedzą, co robią. Niestety nie jesteśmy w stanie sfinansować operacji ze środków własnych, dlatego zwracamy się do Was o wsparcie finansowe dla naszego synka, aby jego przyszłość była choć trochę lepsza. 

Wsparli

20 zł

Anonymous

50 zł

Anonymous

życzę powrotu do zdrowia
Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
Wiola Skulska
Michał Kucharski
Stop cierpieniu
3%
70 zł Supported by 2 people CEL: 2,000 ZŁ