

Nadzieja nigdy nie umiera... Wesprzyj walkę Gabrysi o życie i zdrowie!
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, zakup sprzętu rehabilitacyjnego
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie, rehabilitacja, zakup sprzętu rehabilitacyjnego
Fundraiser description
To nie miało być tak... Kiedy dowiedzieliśmy się o ciąży, byliśmy bardzo szczęśliwi. Niedługo miała przyjść na świat nasza malutka córeczka... Gabrysia miała dołączyć do naszej pięciosoobowej rodziny. Wydawało się, że wyczerpaliśmy limit nieszczęść... Starszy syn i córka mają autyzm. Dla Gabrysi życzyliśmy sobie tylko jednego - żeby była zdrowa... Niestety, stało się zupełnie inaczej...
Nasza córeczka urodziła się zbyt wcześnie, do tego okazało się być bardzo poważnie chora. Staliśmy się uczestnikami dramatu, jakim była walka o życie naszego maleństwa...

Gabrysia przyszła na świat 15 maja 2020 roku w 30. tygodniu ciąży. To aż 8 tygodni za wcześnie... Całe 2 długie miesiące, w trakcie których miała jeszcze spokojnie rosnąć i rozwijać, bezpieczna w brzuchu. Przedwczesny poród w środku pandemii był dopiero pierwszą z tragedii, które miały spotkać nas i naszą malutką córeczkę... Po narodzinach okazało się, że Gabrysia ma wadę rozwojową przegrody serca...
Później dowiedzieliśmy się, że córeczka ma też wadę tarczy nerwu wzrokowego, co oznacza, że nigdy nie będzie widzieć... To był szok. Gabrysia nigdy nie zobaczy naszych twarzy, wpatrzonych w nią z miłością, nie obejrzy filmu, nie będzie podziwiać zachodu słońca ani błękitu nieba... Żyje w ciemności. W dodatku nie będzie umiała się w niej poruszać, bo ma niedowład czterokończynowy... To oznacza, że nigdy nie będzie też chodzić.

Córeczki nie oszczędziły też konsekwencje wcześniactwa... Gabrysia miała wylew IV stopnia, konieczne okazało się założenie zastawki komorowo-otrzewnowej. Gabrysia nie mogła nawet samodzielnie jeść. Nigdy nie była karmiona piersią, musiała dostawać pożywienie przez specjalną sondę w nosku.
W szpitalu w Warszawie spędziliśmy 8 długich miesięcy... To było naprawdę trudne. Poza ciężką walkę o życie i zdrowie córeczki, gorzka była też rozłąka z pozostałymi dziećmi... Cieszymy się, że to już za nami, że znów nasza rodzina może być razem. Niestety, w naszym życiu zaczął się bardzo trudny rozdział...

Gabrysia jest po operacji antyrefluksowej i wyłonieniu gastrostomii, w taki sposób je. Zgodziliśmy się na operację, bo miała zniwelować jej odruch wymiotny. Niestety nadal się z tym borykamy... To są najgorsze chwile w naszym życiu - patrzeć na nasze dziecko, które zaczyna się dusić... Nic nie możemy wtedy zrobić. Często zadajemy sobie pytanie - co jeśli Gabrysia naprawdę się udusi, a my nie zdążymy jej pomóc... Żyjemy w ciągłym strachu o jej życie.
Lista dolegliwości naszej córeczki zdaje się nie mieć końca... Gabrysia jest opóźniona w rozwoju, zarówno psychicznie, jak i ruchowo... Jest pod opieką wielu specjalistów. Mimo swoich 2,5 roku, Gabi jest nadal na etapie 2-miesięcznego dziecka. Nadal nie trzyma główki ani nie chwyta rączkami zabawek.

Gabrysia jest naszym oczkiem w głowie i zrobimy wszystko, żeby jej pomóc. Niestety, ta walka kosztuje ogromne pieniądze... Potrzebujemy pomocy w opłaceniu leczenia córeczki, rehabilitacji oraz sprzętu rehabilitacyjnego. Staramy się o sprzęty ortopedyczne, które są potrzebne Gabrysi w codziennym funkcjonowaniu. Codziennie wizyty rehabilitacyjne i częste kontrole w różnych ośrodkach to również dla nas ogromne koszty. Mamy jeszcze troje dzieci, syn i córka mają zdiagnozowany autyzm i również mają zajęcia rehabilitacyjne.
By móc walczyć o coraz lepszy rozwój naszej córeczki, potrzebujemy pomocy ludzi o dobrych sercach! Każda przekazana złotówka pozwoli nam dalej leczyć Gabrysię, rehabilitować ją, a także zakupić specjalistyczny sprzęt. Prosimy, wesprzyj naszą codzienną walkę o lepsze życie dla naszej wojowniczki. Wierzymy w dobrych ludzi i w to, że dobro zawsze powraca...
Rodzice Gabrysi