
Moja żona to anioł, który potrzebny jest nam na Ziemi... Błagam, pomóżcie ją uratować❗️
Fundraiser goal: Biopsja guza - wstęp do leczenia ratującego życie, dojazdy, wizyty lekarskie
Fundraiser goal: Biopsja guza - wstęp do leczenia ratującego życie, dojazdy, wizyty lekarskie
Fundraiser description
Moja żona jest aniołem, a teraz mój anioł, najcudowniejszy człowiek na ziemi, okrutnie cierpi… Jeszcze niedawno to ona niosła pomoc i nadzieję. Jak uwierzyć, że teraz guz wysysa z niej życie i to my, zamiast wspierać potrzebujących, sami się nimi staliśmy?! Piszę w imieniu Małgosi, bo ona nie jest w stanie – nowotwór już zabrał jej zdolność poruszania rękoma. Została ostatnia nadzieja – pilna operacja wycięcia guza mózgu! Proszę, z całego serca – uratuj moją żonę! Ten anioł jest wciąż potrzebny tu, na ziemi…
Nasza dramatyczna część historii zaczęła się w 2019 roku, wraz ze stwierdzeniem u mojej żony guza pnia mózgu, który znajdował się w obrębie rdzenia przedłużonego. Za wysokie ryzyko biopsji, wykonano tylko badanie rezonansem. Na jego podstawie lekarze ocenili prawdopodobny stopień złośliwości guza.
Małgorzata przeszła 6-tygodniową radioterapię, a leczenie uznano za zakończone. Zmiana była tylko do obserwacji. Przyszedł czas, gdy było stabilnie. Małgorzata powoli wróciła do normalności. Ale tylko na chwilę…
Z początkiem 2021 roku żona mówiła, że ma coraz słabsze ręce. Do tego ból w barkach, który uniemożliwiał jej ruszanie rękoma! Pojechaliśmy na badania kontrolne. Znowu rezonans, który i tym razem nie wykazał nic niepokojącego w obrębie leczonej zmiany. Ale wtedy technik wykonujący badanie zwrócił nam uwagę na niepokojącą zmianę w niższym obrębie szyi…
Tymczasem lekarze zbagatelizowali to, chociaż nowa zmiana widoczna była gołym okiem! Nazwali to obrzękiem popromiennym. Skąd więc ból i brak możliwości ruszania rękoma? To wytłumaczyli przepukliną między kręgami szyjnymi.

W lipcu 2021 roku żona za radą lekarzy przeszła operację tej przepukliny. Jednak po zabiegu, zamiast być lepiej, było z dnia na dzień coraz gorzej! Ból był coraz większy, a ruchomość w rękach coraz mniejsza. Małgorzata przez kolejne miesiące przechodziła ciężką rehabilitację z nadzieją na poprawę, ale wszystko na nic!
Upór i chęć walki Gosi sprawiły, że w styczniu 2022 roku miała wykonany wysokospecjalistyczny rezonans w Gliwickim Instytucie Onkologicznym. To badanie było konsekwencją wydania wyroku przez katowickich lekarzy prowadzących, którzy stwierdzili, że w przypadku żony dalsza diagnostyka i leczenie nie mają sensu… Wprost poinformowano nas, że Małgosia jest nieuleczalnie chora.
Aby podjąć realną walkę z chorobą, konieczne jest wykonanie biopsji. Placówki państwowe odmówiły wykonania takiego badania – ryzyko jest dla nich za duże. Jedynie prywatna klinika w Kluczborku, po dogłębnej analizie historii choroby i dotychczasowych badań, potwierdza gotowość i chęć wykonania biopsji. Dla mojej żony to jedyna nadzieja do dalszej walki z nowotworem!
Na podstawie wyników biopsji można określić rodzaj, stopień złośliwości guza, oraz dobrać odpowiednie leczenie. Niestety przy pierwszym guzie tej biopsji zabrakło i leczenie było ogólnikowe, całościowe, co nie zadziałało na ten wariant zmiany nowotworowej!
Koszt wykonania biopsji to 50 000 zł, a wyniki jej będą początkiem długofalowego leczenia. To ogromne pieniądze, których sami nie jesteśmy w stanie zdobyć… Razem z żoną zwracamy się do wszystkich ludzi dobrego serca o wsparcie finansowe.
Małgosia może liczyć na pomoc swojego 8-letniego syna, który jest jej „rękoma” w codziennym funkcjonowaniu. Nie na tym jednak polega życie matki, by jej syn wykonywał obowiązki jej i swoje… Przez tę straszną chorobę żona poroniła w 14 tygodniu ciąży. Wierzymy, że nienarodzony synek ofiarował Gosi drugie życie, którego teraz nie możemy tak łatwo oddać. Dlatego prosimy, pomóżcie nam w tej walce. W Was nasza ostatnia nadzieja…
Krzysztof, mąż Małgosi