
"Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!" – wesprzyj rehabilitację Grzegorza!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Grzegorz to wspaniały mąż, syn, brat i przyjaciel. Zwykły chłopak z pasją i zamiłowaniem do sportu. Jeden z nas! Jednak jego historia nie jest jak nas wszystkich…
W grudniu 2023 roku Grzesiek zachorował na zapalenie płuc i Covid. Nie udało mu się wyzdrowieć… Powikłania po chorobie doprowadziły do znacznego uszkodzenia serca! Żeby uratować życie Grzesia, lekarze wszczepili mu rozrusznik serca. Sytuacja wydawała się być opanowana. Niestety, jego spokój nie trwał długo.
W sierpniu 2024 roku wszystko się zmieniło… Grzegorz trafił do szpitala i musiał być trzykrotnie reanimowany. Cudem udało się go uratować! Grzegorz zamieszkał w szpitalu, czekając na szanse na nowe życie – lekarze zdecydowali o pilnym przeszczepie serca!

Ta szansa pojawiła się pod koniec października. Znalazł się dawca. Pojawiła się nadzieja, radość, ale i strach, czy wszystko się uda… Niestety i tym razem los nie był dla Grzegorza łaskawy!
Po przeszczepie serce nie pracowało prawidłowo, rozpoczęła się heroiczna walka lekarzy o życie Grzesia. By żyć, musiał być podłączony do płuco-serca. To ono dało mu cenną walutę, której nie da się kupić – CZAS. Czekaliśmy… Nowe serce zacznie działać? Czy potrzebny będzie kolejny przeszczep? Ze strachu odchodziliśmy od zmysłów!
Z każdym kolejnym dniem pojawiały się nowe komplikacje: niewydolność nerek, niewydolność wątroby, martwica w części stóp… Lekarze walczyli, jak mogli, a mimo to stan Grzegorza coraz bardziej się pogarszał. Było źle, było dramatycznie, ale...

Przeszczepione serce wreszcie podjęło prawidłową pracę! W listopadzie Grzegorz mógł zostać odłączony od aparatury podtrzymującej życie. Byliśmy przeszczęśliwi i przekonani, że wreszcie wszystko zaczyna się układać. Jednak los ponownie z nas zadrwił…
Lekarze zdiagnozowali u Grzesia polineuropatię stanu krytycznego i liczne, małe wylewy w mózgu. Kolejny raz przeszyliśmy koszmarny szok. Kolejny raz po naszych głowach nieustannie błądziło pytanie: „Co dalej?!”

Grzegorz nie ma władzy nad własnym ciałem. Odczuwa silny ból kończyn, a nie jest w stanie nimi ruszać! Nie oddychał samodzielnie, dlatego konieczny był zabieg tracheostomii. Teraz jego jedynym ratunkiem jest intensywna, wielomiesięczna i niezwykle kosztowna rehabilitacja!
Pomóżmy Grzegorzowi, dajmy mu trochę nadziei, że jeszcze kiedyś samodzielnie pójdzie na swój ukochany żużel i wróci do normalnego życia, za którym tak bardzo tęskni… Że wróci do nas...
żona z bliskimi Grzegorza