Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

We use cookies and similar techniques on this site to enhance your user experience and ensure security, stability and performance of this website. Read more Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Privacy Policy .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Synku, co się z Tobą stanie, gdy mnie zabraknie...? Potrzebny wózek dla Grzesia!

Grzegorz Mikołajski
Zbiórka zakończona

Synku, co się z Tobą stanie, gdy mnie zabraknie...? Potrzebny wózek dla Grzesia!

16 314,00 zł ( 100% )
185 donors
Goal:

Wózek inwalidzki elektryczny - szansa na samodzielność

Grzegorz Mikołajski, 33 years
Łódź, łódzkie
Stan po wypadku komunikacyjnym
Starts at: 16 September 2019
Ends at: 19 March 2020

Previous campaigns:

Grzegorz Mikołajski
28 833,72 zł ( 20.53% )
773 supporters
14.12.2016 - 13.07.2018

roczna rehabilitacja

28 833,72 zł ( 20.53% )

roczna rehabilitacja

Description

Cztery lata temu życie mojego syna wywróciło się do góry nogami. Wypadek samochodowy zniszczył jego zdrowie i przekreślił plany na przyszłość. Przed wypadkiem byłam mamą sprawnego, zdrowego, szczęśliwego chłopaka, który miał przed sobą całe życie. Jedna sekunda zmieniła wszystko... Dziś syn jest zależny ode mnie. Bardzo potrzebujemy wózka inwalidzkiego. Proszę, pomóżcie mi go kupić...

To był 1 marca 2015 roku. Grześ i Ola chcieli zwiedzić Zamek w Książu, później wybierali się na koncert.  W żadne z tych miejsc nigdy nie dotarli. Na wysokości Świdnicy Grześ stracił panowanie nad kierownicą i wypadł z drogi, koziołkując wcześniej kilkukrotnie. Niedaleko miejsca wypadku znaleziono zmasakrowanego, dużych rozmiarów ptaka. Prawdopodobnie to on wpadł na szybę i doprowadził do tragedii. 

Grzegorz Mikołajski

Siła uderzenia była tak duża, że z samochodu wypadł silnik. Grzesia przetransportowano do szpitala śmigłowcem. Ocknął się dopiero pół roku później. Po jego dawnym życiu nie było już śladu...

Grześ miał wielonarządowe obrażenia. Wprowadzono go w stan śpiączki farmakologicznej. Na Intensywnej Terapii spędził 1,5 miesiąca, drugie tyle na oddziale neurologicznym. Świadomość na szczęście odzyskał, ale dopiero kilka miesięcy później, gdy trafiliśmy do ośrodka do Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego Fundacji Światło.

Grzegorz to były sportowiec, w koszykówkę grał osiem lat. Nie pił, nie palił, dbał o siebie.  Po operacji kolana przesiadł się na rower. Po ukończeniu studiów - zarządzanie małymi i średnimi przedsiębiorstwami - chciał założyć własną firmę ubezpieczeniową. Mój brat wróżył mu wielki sukces. Niestety, te plany zapewne się nie spełnią.

Grzegorz Mikołajski

Synów wychowałam sama. Mąż zmarł, gdy Grzesiu miał 2 latka, a jego brat 5. Pracowałam jako farmaceutka na dwa etaty. Grzesiu śmiał się, że kiedyś zostanie milionerem i wówczas już o nic nie będę musiała się martwić. 

Grzegorz małymi krokami odzyskuje sprawność, choć przed nim jeszcze długa i ciężka droga.  Musiał nauczyć się wszystkiego - ruchu głową, ręką, nogą... Dzięki intensywnej rehabilitacji  zrobił niesamowite postępy. Ćwiczenia pod okiem specjalistów szczególnie dobrze podziałały na prawą stronę ciała. Grzegorz potrafi obsługiwać komputer w stopniu podstawowym, zaczyna jeść, używając sztućców. Na szczęście umysł ma sprawny. Syn porusza się na wózku inwalidzkim. Niestety bez mojej pomocy nie ruszy z miejsca. 

Grzegorz Mikołajski

Synek jest skazany na mnie, ale ja opieki się nie boję.  Boję się jedynie, co się z nim stanie, gdy mnie już zabraknie? Marzę, aby Grześ zaczął funcjonować samodzielnie do tego czasu. Elektryczny wózek inwalidzki bardzo by mu w tym pomógł. Taki sprzęt to byłby pierwszy stopień do samodzielności. Niestety be`z pomocy nie dam rady go kupić. Proszę, pomóż nam!

Krystyna, mama Grzesia

16 314,00 zł ( 100% )
185 donors

Follow important campaigns