Fundraiser finished
Grzegorz Tyszka - main photo

By dawne życie wróciło choć na chwilę...

Fundraiser goal: Półroczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym

Fundraiser organizer:
Grzegorz Tyszka, 55 years old
Grodzisk Mazowiecki, mazowieckie
Porażenie połowicze prawostronne, afazja
Starts on: 22 September 2022
Ends on: 6 January 2023
PLN 87,365(93.75%)
Donated by 707 people

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0224162 Grzegorz

Fundraiser goal: Półroczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym

Fundraiser organizer:
Grzegorz Tyszka, 55 years old
Grodzisk Mazowiecki, mazowieckie
Porażenie połowicze prawostronne, afazja
Starts on: 22 September 2022
Ends on: 6 January 2023

Fundraiser description

Razem z mężem wiedliśmy spokojne życie. Obowiązki, praca i zajmowanie się domem wypełniały nam codzienny czas. Byliśmy dumni z córki, która skończyła pierwszy rok studiów i mogliśmy rozpocząć przygotowania do urlopu. Los postanowił jednak przerwać naszą sielankę…

Grzesiek był osobą bardzo aktywną - biegał, chodził po górach, grał w piłkę. Aktywność fizyczna i zdrowe odżywianie były wpisane w jego życie. Wspólnie przygotowywaliśmy się do następnego wyjazdu w góry, który miał dojść do skutku lada moment… Był 3 sierpnia. Grzegorz wrócił z pracy i poszedł pobiegać. Bardzo to lubił. Odstresowywał się w ten sposób, miał wtedy czas tylko dla siebie. Gdy wrócił do domu zaczął uskarżać się na silny ból głowy, który postanowił szybko skonsultować z lekarzem. Być może to właśnie jego przezorność uratowała mu życie…

Dwa dni później, gdy Grzesiek czekał na tomografię komputerową głowy na oddziale diagnostyki obrazowej, stracił przytomność. Później okazało się, że doszło do rozwarstwienia tętnicy szyjnej. Lekarze nie byli w stanie udzielić żadnej konkretnej informacji. Dla Grześka zaczęła się najgorsza, najtrudniejsza walka, a dla nas moment paraliżującego strachu. 

6 sierpnia sytuacja zdawała się być względnie opanowana. Grzesiek się obudził, rozmawiał ze mną – jednak nie miał kontroli nad prawą stroną swojego ciała. Starałam się go uspokoić. Mówiłam, że to stan przejściowy – jest silny, sprawny, więc po rehabilitacji szybko wróci do sprawności. Nie zdawałam sobie jednak sprawy z tego, że najgorsze dopiero przed nami…

Grzegorz Tyszka

Dzień później byłam przy Grześku w szpitalu. Poprosił o to, bym odwołała nasz urlop ze względu na jego stan. Rozmawialiśmy o zbliżającym się, kolejnym roku akademickim naszej córki i późnym popołudniem pożegnaliśmy się, a ja wróciłam do domu. Chciałam chwilę odpocząć przed kolejnym dniem w pracy. W najgorszych scenariuszach nie spodziewałam się, że jeszcze tego samego dnia otrzymam telefon ze szpitala. Zadzwonił około 23.00. Moje życie na chwilę się zatrzymało, a informacja, którą mi przekazywano, jakby do mnie nie docierała – Grzegorz stracił przytomność, a w jego głowie powstał krwiak. 

8 sierpnia z samego rana razem z córką byłyśmy w szpitalu, poinformowano nas że krwiak jest nieoperacyjny, a duża część mózgu Grześka jest zalana krwią. Kazano nam się pożegnać...

To są chwile, których człowiek nie zapomni do końca życia - kiedy ból rozrywający serce miesza się z ogromnym zaciśnięciem żołądka, a w głowie krąży jedno pytanie - dlaczego on? Nie da się przygotować na to, że za chwilę może być koniec. Nie da się pożegnać. Po powrocie do domu, znów zadzwonił telefon. Tak bardzo bałam się go odebrać. Zadzwonili ze szpitala: „Podejmujemy się operacji, ale szanse są naprawdę małe. Proszę się modlić” – usłyszałam. 

Dostałyśmy promyk nadziei. Czas oczekiwania po operacji był najdłuższymi godzinami naszego życia. Po zakończonym zabiegu nikt nie był w stanie nic konkretnego powiedzieć poza tym, że nie udało się wyciąć całego krwiaka. Usłyszałyśmy jedynie – „Trzeba czekać". Przez dwa tygodnie Grzegorz pozostawał w stanie śpiączki farmakologicznej. 

23 sierpnia lekarze wybudzili Grześka. Był w stanie otwierać oczy, reagować na bodźce bólowe, ściskać lewą pięść i ruszać lewą nogą. Wydarzenia z początku sierpnia pozostawiły ogromny ślad w jego głowie i stan po wybudzeniu utrzymuje się do dnia dzisiejszego. Jedyną szansą na samodzielne funkcjonowanie Grzegorza jest teraz kosztowna – nawet dwuletnia - rehabilitacja.

Miesiąc pobytu w specjalnym ośrodku rehabilitacyjnym to koszt prawie 15 tys. złotych! Do tego doliczyć trzeba jeszcze środki higieny, leki i suplementację. Niestety koszty te znacznie przewyższają nasze możliwości, a obiecałam sobie, córce i przede wszystkim mężowi, że zrobię wszystko, aby mu pomóc, aby mógł do nas wrócić. Los chciał nam go zabrać, ale co by się nie działo, nie oddamy go bez walki. Nie wygramy jednak tej walki bez Twojej pomocy!

Aleksandra, żona

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 100
  • Funkcjonariusze KPP Szydłowiec
    Funkcjonariusze KPP Szydłowiec
    Share
    PLN 150
  • VB
    VB
    Share
    PLN X
  • KKP Pruszków
    KKP Pruszków
    Share
    PLN 50
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 100
  • Izabella P.
    Izabella P.
    Share
    PLN 10

Grzegorz Tyszka is still fighting for recovery. Support the current fundraiser.

DonateDonate