Fundraiser finished
Grzegorz Warmiński - main photo

By po latach walki o zdrowie wreszcie odetchnąć z ulgą!

Fundraiser goal: 3-miesięczny turnus rehabilitacyjny w specjalistycznym ośrodku

Fundraiser started by:
Grzegorz Warmiński, 67 years old
Błonie, mazowieckie
Stan po amputacji na skutek wypadku, wirus zapalenia wątroby typu C, stan po przeszczepie wątroby, odkleszczowe zapalenie opon mózgowych
Starts on: 30 July 2021
Ends on: 5 November 2021
PLN 717
Donated by 20 people

Fundraiser goal: 3-miesięczny turnus rehabilitacyjny w specjalistycznym ośrodku

Fundraiser started by:
Grzegorz Warmiński, 67 years old
Błonie, mazowieckie
Stan po amputacji na skutek wypadku, wirus zapalenia wątroby typu C, stan po przeszczepie wątroby, odkleszczowe zapalenie opon mózgowych
Starts on: 30 July 2021
Ends on: 5 November 2021

Fundraiser description

Dla każdego człowieka tata powinien być przykładem odwagi, siły i wytrwałości. Mój tata - Grzegorz - jest takim wzorem nie tylko dla mnie, lecz dla wielu ludzi. Jego siła polega na tym, że potrafi przezwyciężać nawet największe trudności, będąc jednocześnie super gościem, który nigdy nie narzeka i nawet nie wspomina, że coś go boli. A miało co boleć...

Przez tyle lat nie miałam nawet szansy zobaczyć tatę zdrowego. Pasmo nieszczęść zaczęło się, gdy miał 24 lata i pewien kierowca TIRa zasnął za kierownicą. Tata jechał wtedy samochodem z przeciwnej strony. To, że po tylu miesiącach walki przeżył, było cudem. Nic nie było jednak jak dawniej. Wypadek zmienił życie taty już na zawsze. 

Grzegorz Warmiński

Amputacja nogi, liczne operacje, miesiące w śpiączce, a potem długa rehabilitacja były dla niego próbą, z której wyszedł zwycięsko. Nigdy nie traktował siebie jak osoby niepełnosprawnej. Żył i pracował ciężej niż niejeden zdrowy człowiek. Po kilku latach przyszedł jednak czas na potworną wiadomość. Okazało się, że podczas transfuzji krwi po wypadku tata został zarażony wirusem żółtaczki typu C, która niszczyła jego wątrobę. To spowodowało, że musiał stanąć do kolejnej nierównej walki. Tym razem z nieuleczalną chorobą.

Wirus i leki, które musiał przez lata przyjmować osłabiały jego organizm. Ciągłe powroty do szpitala i gorączki stały się regularnym elementem naszego życia. Ale tata jak to tata, walczył dalej. Jako kierowca, często nawet w środku nocy zakładał protezę i bez narzekania po prostu szedł do pracy. Niestety, lata mijały, a wątroba taty była w coraz gorszym stanie. 

Zdarzył się jednak kolejny cud! Udało się znaleźć lek na wirus, który zaatakował organizm taty, dzięki czemu możliwe było rozpoczęcie testowego leczenia. W krótkim czasie przekleństwo poprzednich 30 lat zniknęło. I już chcieliśmy myśleć, że jest po wszystkim i będzie mógł żyć normalnie. Niestety okazało się, że do tego jeszcze długa droga. W regenerującej się wątrobie pojawił się ciężki do zdiagnozowania nowotwór. 

Był to kolejny cios i moment kiedy myślałam, że tata się załamie. Lekarze nie dawali dużych nadziei. Widziałam, że on sam przestał wierzyć w to, że uda mu się kiedykolwiek żyć normalnie. Ostatnią deska ratunku okazał się przeszczep. Tata na początku bardzo się wahał, a lekarze długo nie chcieli się zgodzić na operację. W końcu udało się jednak zakwalifikować do przeszczepu.

Dzięki wspaniałej opiece w szpitalu, wsparciu rodziny ale przede wszystkim dzięki swojej silnej woli i chęci życia tacie udało się znów stanąć na nogi. Po przeszczepie nastąpił długo wyczekiwany spokój. Nie taki całkowity bo organizm taty ciągle mierzy się z mniejszymi czy większymi problemami, ale to była taka chwila ciszy, która była mu bardzo potrzebna. 

Wszyscy wspominaliśmy wydarzenia sprzed kilku lat nie mogąc uwierzyć, że to zdarzyło się naprawdę. Tata znalazł swoje ukochane miejsce na Mazurach i odżył. Dawno nie widziałam go tak szczęśliwego. Wysłał nam nagrania śpiewających ptaków i planował wspólne wakacje. Spędzał tam każdą wolną chwilę. 

Tego, co przydarzyło mu się kilka tygodni temu nikt się nie spodziewał. Tata trafił do szpitala z niewielką gorączką. Po wstępnych badaniach został przeniesiony do szpitala zakaźnego, gdzie zdiagnozowano odkleszczowe zapalenie opon mózgowych. U zdrowych osób zwykle przebiega ono lżej jednak w przypadku taty choroba przebiega znacznie ciężej. Zapalenie mózgu i rdzenia kręgowego spowodowało niedowład wszystkich kończyn, a nawet mięśni odpowiedzialnych za przełykanie czy oddychanie. Tata spędził pod respiratorem prawie 2 tygodnie. Wszystko działo się bardzo szybko. Kiedy już po raz kolejny traciliśmy nadzieję, on przypomniał nam jak wytrwale potrafi walczyć. 

Grzegorz Warmiński

Tata zaczął już samodzielnie oddychać. Krok po kroku jego stan zaczął się poprawiać. Widzimy go codziennie i to jak jest mu ciężko, ale też jak wielką pracę wykonuje żeby po raz kolejny wrócić do domu. Ćwiczy każdego dnia pomimo wielkiego bólu. Niedowład kończyn wciąż jednak uniemożliwia mu poruszanie się i jedyną szansą na odzyskanie sprawności jest bardzo intensywna rehabilitacja w dobrym ośrodku.

W tym momencie możliwe jest jedynie umieszczenie go w ośrodku prywatnym. Pełna opieka i wielogodzinna, codzienna rehabilitacja są bardzo kosztowne. Tata jak zwykle daje z siebie wszystko, ale tym razem będzie potrzebował jeszcze trochę wsparcia od innych żeby stanąć na nogi i po raz kolejny wrócić do domu. Będziemy z całego serca wdzięczni za każdą okazaną pomoc! 

Córka

Donations

Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Anna
    Anna
    Share
    PLN 50
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Beata
    Beata
    Share
    PLN 20

This fundraiser is finished. See other Beneficiaries who are waiting for your support.

DonateDonate